Caravaning. „Choroba zakaźna, na którą nie znaleziono lekarstwa” [ROZMOWA]

– Jeżeli nawet to duże zainteresowanie caravaningiem po jakimś czasie przeminie, to na pewno odciśnie to swoje piętno w świadomości ludzi. Do tej pory wiele osób w ogóle nie brało pod uwagę tej formy spędzania wolnego czasu – mówi Paweł Wadowski, właściciel Campery Wadowscy.

Łukasz Jeżak, LoveKraków.pl: Wakacje tuż za rogiem, a my nadal znajdujemy się w niezwykłej sytuacji epidemiologicznej. Urlopowicze próbują się dostosować do nowych warunków i coraz więcej z nich wybiera podróż „karawanem”.

Paweł Wadowski, Campery Wadowscy: Faktycznie pojawiło się ostatnio spore zainteresowanie tą formą wypoczynku. Myślę, że to naturalna kolej rzeczy, zwłaszcza teraz, kiedy obawiamy się dużych skupisk ludzkich, jak to bywa w hotelach, restauracjach, ale przede wszystkim w samolotach. Podróż kamperem eliminuje te obawy.

Caravaning w naszym kraju nie jest raczej popularną formą spędzania wolnego czasu. Czy wzmożone zainteresowanie, jakie obserwujemy dzisiaj, to pierwszy taki przypadek w branży?

Gdybym zainteresowanie caravaningiem w Polsce miał przedstawić na wykresie, to odnotowałbym trzy znaczące wzrosty na przełomie ostatnich kilkunastu lat. Największe „odbicie” na tym rynku wystąpiło po tym, jak wprowadzono restrykcje związane z kontrolą pasażerów na lotniskach po zamachach terrorystycznych w pierwszych latach nowego milenium.

To znaczy, że wcześniej Polacy w ogóle nie interesowali się tą formą wypoczynku?

Wręcz przeciwnie. U nas zaczęło się to w latach 80., kiedy to tata kupił pierwszą przyczepę kempingową. Zresztą podróże „niewiadówką” z rodzicami zrodziły moją miłość do caravaningu. Znam wiele osób, które mają podobną historię. Caravaning w Polsce był wcześniej obecny. Jeździło się z rodzicami na rozmaite pola kempingowe w Polsce, ale również za granicę na kempingi do Czechosłowacji, Węgier, Bułgarii czy Rumunii.

Wygląda więc na to, że sytuacja w branży może po pandemii wrócić do „normy”.

Jeżeli nawet to duże zainteresowanie caravaningiem po jakimś czasie przeminie, to na pewno odciśnie to swoje piętno w świadomości ludzi. Do tej pory wiele osób w ogóle nie brało pod uwagę tej formy spędzania wolnego czasu. Dla mnie to choroba zakaźna, na którą nie znaleziono lekarstwa.

Kamperem można udać się wszędzie i nie tylko do miejsc, które są do tego dostosowane infrastrukturalnie. Można się również zatrzymać na noc, czy kilka dni na zwykłym parkingu w pięknym miejscu.