Cecylia Malik: Zakrzówek nie musi być sumą kompromisów [Rozmowa]

Dawid Kuciński: Jaki jest największy, według pani problem, z planami dotyczącymi Zakrzówka?

Cecylia Malik, artystka, działacz społeczny: Głównym problemem jest to, że urzędnicy zaplanowali spore miejsce na osiedle na łące pomiędzy ul. św. Jacka a ul. Wyłom. I o tę łąkę toczą się boje. Nie podoba mi się również to, że w 2006 roku miasto miało możliwość wykupienia Zakrzówka, a te tereny nabyła firma Gerium, licząc, że działki uznane za zielone, zostaną przekwalifikowane. W 2011 roku protestowaliśmy przeciwko zabudowie, ponieważ budynki doszłyby do mniejszego jeziora. Wtedy nam się udało, ograniczono inwestycję o połowę, ale Gerium w ogóle się wycofało, co nas jeszcze bardziej ucieszyło. Wygraliśmy, jednak zaczynały się dziać coraz gorsze rzeczy. Gerium zaczęło współpracować z „Krakenem” które założyło stowarzyszenie, obecnie dzierżące najfajniejszą plażę i ona jest zamknięta dla krakowian. I nikt nie miałby pretensji, bo ludzie zrobili sobie inną plażę, która w końcu też została jakby zamknięta. Ludzie przechodzą przez dziury, młodzi tłoczą się na niebezpiecznych skrawkach. Zakrzówek powinien być dla krakowian!

Co powinno zrobić miasto w tej sytuacji?

Wykupić Zakrzówek. Mało któremu miastu trafia się taki prezent, jak ten zalew. Gdyby stworzyć tam miejsce rekreacyjne z basenami, boiskami, bo z samego zalewu nigdy nie zrobi się w 100% bezpiecznego terenu, to moglibyśmy być dumni z tego. Jak przyjeżdżają ludzie z zagranicy, to zawsze pokazuje się im Zakrzówek. Dlatego mówienie, że mieszkańcy przesadzają, chcąc tyle zieleni, jest nieprawdą. Tłok mamy w parku Jordana, ile osób jeździ na rolkach wokół Błoń? Trzeba inaczej myśleć, bo gdyby miasto nie wykupiło na początku XX wieku Lasku Wolskiego, to miejsce wyglądałoby jak Wola Justowska.

Mówi się, że po uchwaleniu planu, będzie tam największy park, z blisko 47 ha terenów zielonych. To za mało?

To w większości woda i skały. Dodatkowo mamy do czynienia z ciągłym pokazywaniem planów, kompromisów. Poza tym, Biuro Planowania Przestrzennego chyba to projektuje, nie widząc Zakrzówka.

Czy wierzy pani w to, że kolejne artystyczne protesty pomogą?

Czujemy się zignorowani, ponieważ kilka tysięcy merytorycznych uwag zostało odrzuconych przez miasto. A ja chcę być konsekwentna. Jeśli trzy lata temu mobilizowałam znajomych, protestowaliśmy, to co teraz? Uznamy, że się polansowaliśmy i teraz nas ta kwestia nie interesuje? Uważam, że miasto stać na lepsze wyjście. Zakrzówek nie musi być sumą kompromisów. We wtorek jako motyle będziemy siedzieć pod urzędem miasta cały dzień i jak będzie trzeba spać tam. Oczekujemy wizji i arystokratycznego myślenia o mieście. I znów przykład, gdyby Zamoyski nie wykupił Tatr i nie oddał skarbowi państwa, mielibyśmy zabudowane Tatry. To samo należy się Zakrzówkowi.

Możliwe jest, aby powiodła się akcja z wykupem części działek z rąk prywatnych właścicieli? Ile trzeba zebrać?

Podobno 30 mln złotych. Ale wszystko się da! To szalony pomysł i byłby ewenementem na skalę świata, mógłby powstać park-cud!

To też daje do myślenia, dlaczego w gminnym budżecie nie ma pieniędzy na wykup gruntów. Teraz miasto wysprzedaje własny majątek, reszty ziemi i nie będzie mieć nic. Kiedyś było odwrotnie. Może zróbmy fundację, ktoś wejdzie z prywatnym kapitałem, w Polsce odbędzie się zbiórka. Nie lubię myśleć, że czegoś się nie da. Chcemy mieć park z prawdziwego zdarzenia. Jeśli się nie uda czegoś zrobić, to Gerium znów komuś sprzeda działkę albo ruszy z budową i raczej nie ufunduje nam parku, a np. Mariusz Waszkiewicz znajdzie gniewosza w zaroślach i pójdzie z tym do sądu. I znów na kilka lat blokada. Zakrzówek będzie przechodził z rąk do rąk. Nie chcemy do tego dopuścić.