„Chcę, by akademia była chlubą Cracovii. Jako skaut odciążę Jacka” [Rozmowa]

49-letni Robert Kasperczyk od niedawna jest szefem skautów Cracovii oraz koordynatorem grup młodzieżowych klubu. Jego największym trenerskim sukcesem jest awans do ekstraklasy  i półfinał Pucharu Polski z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Przez 14 lat pracował w Hutniku, gdzie trenował młodzież i pierwszy zespół.

– To ja zarekomendowałem Roberta. Znamy się i wierzę, że będzie w stanie nam pomóc wzmocnić zespół. Wiemy, jakich zawodników szukamy pod kątem letniego okienka transferowego – mówi Jacek Zieliński, szkoleniowiec Cracovii.

Pasy w niedzielę o godzinie 18 zmierzą się w Poznaniu z Lechem.


Rozmowa z Robertem Kasperczykiem

Michał Knura, LoveKraków.pl: Nie wiem, czy mam się do pana zwracać „panie trenerze” czy „panie dyrektorze”.

Robert Kasperczyk, szef scoutingu Cracovii i koordynator akademii: (śmiech) Zostańmy przy „panie trenerze”. To mi bardziej pasuje.

Jak znalazł się pan w Cracovii?

Jacek Zieliński skontaktował się ze mną i złożył propozycję współpracy. Przyjąłem ją, bo ze względów rodzinnych mieszkam teraz w Krakowie. Jacek chce, bym pomógł mu wzmocnić zespół i działamy. Mam również inny zakres obowiązków - nadzór nad grupami młodzieżowymi. Codziennie oglądam, jak trenerzy prowadzą zajęcia. W przyszłym tygodniu mam z nimi spotkanie. Chcę im pewne rzeczy podpowiedzieć, bo mam duże doświadczenie w szkoleniu dzieci i młodzieży. Chcemy, by akademia była chlubą klubu. Na to potrzeba jednak trochę czasu.

Można powiedzieć, że wraca pan do ekstraklasy po prawie czterech latach, jednak w nieco innej roli.

Przez lata pracy w tym zawodzie zdobyłem sporo kontaktów z zawodnikami czy agencjami menedżerskimi. Cel mamy jasny. Chcemy zrobić wszystko, by Cracovia nie była słabszym zespołem niż jest teraz. Szukamy zawodników, którzy wpasują się do drużyny. Wiadomo jednak, że stąpamy twardo po ziemi, bo wiemy, na co klub może sobie pozwolić.

Na pewno przyda się panu dobry samochód.

Jeżdżąc oglądać zawodników w Polsce i w ligach innych krajów na pewno będę sporo czasu spędzał za kółkiem. Wiemy, na jakie pozycje Cracovia chciałaby latem pozyskać zawodników i zaczynamy ich szukać. To głównie będzie praca w weekendy, natomiast w tygodniu więcej czasu będę poświęcał akademii.

Jackowi Zielińskiemu powinno być teraz dużo łatwiej prowadzić drużynę. Nie będzie sam musiał pilnować transferów, oglądać zawodników tak często, jak robią to skauci.

Ja miałem to szczęście, że w Bielsku-Białej miałem takiego człowieka jak Grzegorz Więzik, który bardzo mi pomagał. Trener powinien mieć spokojną głowę i skupiać się na treningach i życiu drużyny. Nie oglądając zawodnika na żywo, można się co do niego pomylić. W okresie transferowym klubowe skrzynki zapełniają się ofertami od menedżerów. Dostarczają płyty z zagraniami, ale często są zmontowane pod danego zawodnika, nie zawsze wszystko widać. Najlepiej pojechać i zobaczyć jak piłkarz funkcjonuje w zespole, jak wygląda na żywo.

Liczba skautów w klubie będzie większa?

Na razie spokojnie się wdrażamy. Na pewno pomagać będzie trener Władysław Łach, który już takimi sprawami się zajmował. Jeżeli latem zobaczymy, że nasze działania mają sens i przynoszą efekty, to będziemy myśleć o poszerzeniu tego grona. Kilka dni po tym, jak zostałem zatrudniony w Cracovii dostałem kilka sygnałów od trenerów z Polski, że byliby w stanie pomóc.

Będziemy szukać w I lidze i niższych oraz u naszych sąsiadów.

Największym problemem młodzieży Cracovii jest brak bazy? Niedługo powstanie jednak ośrodek w Rącznej pod Krakowem.

To na pewno będzie duży krok do przodu. Z młodzieżą w Pasach pracuje wielu młodych trenerów i oni mają prawo się mylić. Ja chciałbym im pomóc, przekazać doświadczenie. Dziesięć lat pracy z młodzieżą w Hutniku nie poszło na marne. Wiele się nauczyłem, kilku dobrych chłopaków tam wychowaliśmy.

Po kilku dniach w Cracovii już widzę rezerwy, które można wykorzystać. Spotkam się z trenerami i będziemy rozmawiać, by akademia funkcjonowała jak najlepiej.