Chciał kończyć karierę w Legii, jest w Cracovii. „I tylko Ligi Mistrzów żal”
34-letni Tomasz Brzyski w ostatnim dniu okna transferowego podpisał roczną umowę z Cracovią. – Wszystko działo się bardzo szybko, bo nie planowałem się ruszać z Warszawy. Zapytałem żonę „bierzemy Kraków”? Odpowiedziała: „bierzemy!” – opowiada lewy obrońca.
Zimą Brzyski przedłużył kontrakt w Warszawie i snuł plany, że właśnie w stolicy zakończy przygodę z piłką. Jego pozycja w zespole osłabła jednak na początku tego sezonu. Choć Legia awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów, w lidze zawodziła. Jedną z ofiar słabej postawy zespołu został piłkarz, który w poniedziałek rozpoczął treningi z Cracovią.
Nie chciał grać w rezerwach
– Chciałem zdementować informacje, że zostałem zesłany do rezerw. Po prostu zabrakło mnie w kadrze na kolejne spotkanie w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Zimą trener Czerczesow mówił, że wciąż bardzo na mnie liczy. Wiadomo jednak, że odszedł, a zespół objął trener Hasi. Miał inną filozofię, inny pomysł? Nie wiem. Informacja była taka, że najlepiej, gdybyśmy rozwiązali kontrakt – mówi Brzyski.
Pozostanie w Warszawie oznaczałoby dla byłego reprezentanta Polski grę w rezerwach. Nie chciał do tego dopuścić, więc z agentem zaczęli szukać nowego klubu. Odezwała się Cracovia, która przed sezonem sondowała jego wypożyczenie, ale wówczas odpowiedź ze stolicy była stanowcza i brzmiała „nie”.
– Na załatwienie wszystkich spraw miałem mniej niż dwa dni. Zapytałem żonę „bierzemy Kraków”? Odpowiedziała: „bierzemy!”. No i tak się tu znalazłem – uśmiecha się doświadczony piłkarz. Ze względu na zaawansowany wiek (34 lata) podpisał pod Wawelem tylko roczną umowę, ale czuje, że będzie mógł grać dłużej. – Oby dopisywało zdrowie – podkreśla.
Marzenie o Realu
Mistrzowie Polski z Warszawy w końcu dopięli swego i awansowali do Ligi Mistrzów. Brzyskiemu nie będzie dane zagrać w tych rozgrywkach. Jest kibicem Realu, a właśnie Królewscy są jednym z trzech rywali Legii w fazie grupowej LM. – Nie będę kłamał i mówił, że mi to obojętne. Marzyłem o tym, ale widocznie tak miało być. Nie wszystkie marzenia się spełniają – przekonuje.
Zamiast myśleć o Realu, Borussii i Sportingu, skupia się na Cracovii i jej rywalach. – Trener Zieliński, z którym pracowałem w Polonii Warszawa mówi, że ma problem na lewej obronie. Postaram się go rozwiązać. Mamy fajną drużynę, oby przyszły równie dobre wyniki – kończy.