Chciała odzyskać działkę należącą do PKP

Sąd odmówił zwrotu działki, która została wywłaszczona tuż po drugiej wojnie światowej. Spadkobierca upierał się, że cel wywłaszczeniowy nie został osiągnięty, bo po terenie nie przebiegają tory kolejowe.

Teren o powierzchni 327 metrów kwadratowych został zajęty w czasie II wojny na cele użyteczności publicznej. Następnie władze ludowe usankcjonowały wywłaszczenie dekretem z 1948 i później orzeczeniem Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie. Działka oficjalnie została przekazana Polskim Kolejom Państwowym.

Mimo wszystko spadkobierca zwrócił się do prezydenta Krakowa o zwrot nieruchomości, twierdząc, że cel wywłaszczeniowy nie został spełniony. Według wnioskodawcy działka jest położona między linią kolejową a odchodzącą od niej bocznicą.

– Nie jest także objęta jakimikolwiek czynnościami zarządczymi ze strony podmiotu zarządzającego strefą kolejową, na której się znajduje, a ponadto w bezpośrednim sąsiedztwie tej działki znajdują się nieruchomości, których własność należy do osób prywatnych, wykorzystywane przez nie do celów mieszkaniowych, a więc sam fakt znajdowania się nieruchomości w zamkniętej strefie kolejowej jest niewystarczający dla ustalenia, że cel wywłaszczenia został zrealizowany – argumentował wnioskodawca.

Prezydent wydał decyzję odmowną, którą następnie utrzymał w mocy wojewoda małopolski. Organy opierały się m.in. na przepisach mówiących o tym, że teren kolejowy jest zamknięty, a działki leżące w takim obszarze wyłączone z obrotu prawnego.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie tak naprawdę powtórzył argumentacje prezydenta i wojewody, twierdząc, że działka jest wyłączona z obrotu prawnego.

Również Naczelny Sąd Administracyjny, do którego trafiła skarga kasacyjna, oddalił ją, ponownie przywołując już użyte argumenty i dodając, że działka „niewątpliwie stanowi część pewnej całości gospodarczej, choć nie zostały na niej umiejscowione tory kolejowe”.