Choroba, która zaczyna się od jednego palca
Kiedyś siedząc w poczekalni u lekarza rodzinnego zauważyłam starszego mężczyznę. Poruszał się z ogromnym trudem, jakby każdy krok sprawiał mu ból. Moją uwagę zwróciło jego obuwie. Tak zdeformowane, że w okolicy dużego palca wypchane na zewnątrz w jakby trójkąt. Trudno przypuszczać, że starszy pan spędził życie na szpilkach, a to chodzenie w tych butach ma podobno prowadzić do haluksów. A zatem skąd właściwie biorą się haluksy? I dlaczego u jednych osób się pojawiają, a u innych nie?
Mateusz Job, specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu w krakowskim Szpitalu na Klinach: - Najważniejszym czynnikiem wpływającym na powstawanie palucha koślawego są uwarunkowania genetyczne. Jeżeli dana osoba dziedziczy predyspozycje po rodzicach, deformacja będzie się rozwijać, niezależnie od rodzaju noszonego obuwia. Dotyczy to w szczególności kobiet. Często predyspozycja genetyczna wiąże się również z nadmierną ruchomością stawów, wynikającą na przykład z większej zawartości kolagenu w tkankach. W takich przypadkach stawy są mniej stabilne, co sprzyja koślawieniu palucha. Czynniki zewnętrzne, takie jak obuwie, odgrywają znacznie mniejszą rolę, niż uwarunkowania genetyczne.
Obserwując tego mężczyznę miałam wrażenie, że każdy krok sprawia mu ból, jego chód był tak niestabilny, jakby wręcz bał się zrobić każdy kolejny krok. Czy można uznać, że była to skrajna postać tej deformacji?
- Tak, zapewne był to bardzo zaawansowany przypadek. Obecnie coraz rzadziej spotykamy pacjentów, którzy przez kilkadziesiąt lat nie podejmowali żadnego leczenia. Przypomnijmy, we wczesnym stadium paluch koślawy zazwyczaj nie powoduje bólu, dlatego wiele osób go lekceważy. Z czasem deformacja postępuje, obejmuje cały przodostopie i prowadzi do zaburzeń biomechaniki chodu. Ulega takiemu zaawansowaniu, że faktycznie deformuje cały przód stopy, co powoduje, że patologicznie zaczynamy ją obciążać tą stopę Wówczas pojawiają się palce młotkowate, przeciążenia kości śródstopia oraz bolesne zmiany skórne.
Palce młotkowate? Czym one są?
- Palce młotkowate stanowią deformację wtórną do palucha koślawego. Upraszczając: duży palec przesuwa się w stronę pozostałych palców i stopniowo je wypycha. W rezultacie palce unoszą się ku górze i zginają w nienaturalnej pozycji, co powoduje trudności z ich umieszczeniem w obuwiu. W skrajnych przypadkach sam paluch może być zgięty nawet pod kątem dziewięćdziesięciu stopni.
W jakim okresie życia najczęściej ujawnia się ta choroba? Czy można ją rozpoznać już u dziecka?
- Najczęściej objawy pojawiają się w wieku dorosłym, zazwyczaj między dwudziestym a czterdziestym rokiem życia. Zdarzają się jednak przypadki tak zwanego młodzieńczego palucha koślawego, który rozwija się u nastolatek. Dotyczy to głównie dziewcząt z wyraźną predyspozycją genetyczną oraz nadmierną ruchomością stawów.
Czy każde skrzywienie palucha wymaga leczenia operacyjnego?
- Nie. Leczenie operacyjne rozważa się dopiero wtedy, gdy deformacji towarzyszy ból lub pojawiają się trudności z doborem odpowiedniego obuwia. Konieczne jest również potwierdzenie nieprawidłowości w badaniu radiologicznym, które pokazuje zaburzenia kątów pomiędzy kośćmi śródstopia oraz paliczkami palucha.
Liczy pan ostrość kątów w stopie? Nie spodziewałam się, że ortopeda przy ocenie stanu stopy pacjenta nagle musi sobie przypominać zasady geometrii i generalnie wiadomości z lekcji matematyki!
- Współczesna ortopedia korzysta zdecydowanie z matematyki. Może to się wydawać dziwne, ale faktycznie te kąty, ich obliczania pomagają specjaliście zastosować światowe kryteria w rozpoznawaniu deformacji stopy. Korelacja między ułożeniem kości, stopień ich odchylenia, wyliczenia kątów pomiędzy jedną a drugą kością, czasami między innymi kośćmi również decydują o tym, jakie leczenie i czy w ogóle leczenie ma rację bytu w danym przypadku.
Wróćmy do radiologii. To początek procesu diagnostycznego?
- Podstawą diagnostyki jest zdjęcie rentgenowskie stopy wykonane w pozycji stojącej, przy pełnym obciążeniem kończyny. Tylko w takiej pozycji można ocenić rzeczywisty rozkład sił działających na stopę oraz faktyczny stopień deformacji. Na podstawie obrazu radiologicznego dokonuje się pomiaru odpowiednich kątów, co umożliwia dobór właściwej metody leczenia. Trzeba tu sobie wyjaśnić, że to co pacjenta określa jako paluch koślawy, nie zawsze jest to paluch koślawy dla lekarza. Pacjenci często mówią „mam haluksa”, ale specjalista może zobaczyć różne, dwie lub trzy patologie w tym nazwany paluchem koślawym. Bo rozpoznajemy też paluch sztywny, zwyrodnienie stawów śródstopia paliczkowego. Albo ograniczony ruch palucha, którego przyczyna leży zupełnie gdzieś indziej. Podsumowując 90 procent pacjentów nazywa haluksem każdą patologię palucha. Ale to nie jest tylko jedyna choroba i w takiej sytuacji ortopeda będzie musiał wytłumaczyć pacjentowi, na czym dokładnie polega jego problem.
Wiele osób próbuje leczenia zachowawczego, stosując ćwiczenia, wkładki ortopedyczne lub separatory palców. Czy takie metody są skuteczne?
- Leczenie zachowawcze nie cofa istniejącej deformacji. Może jedynie spowolnić jej postęp i poprawić komfort codziennego funkcjonowania. Separatory palców oraz wkładki ortopedyczne zmniejszają ucisk w obuwiu, lecz nie prowadzą do wyprostowania palucha. Należy jasno podkreślić, że obecnie nie istnieje skuteczna metoda nieoperacyjna, która odwracałaby tę deformację.
Dla wielu osób operacja wciąż brzmi bardzo niepokojąco.
- Takie obawy są zrozumiałe. W przeszłości zabiegi operacyjne były bardzo inwazyjne, wiązały się z dużym bólem i często prowadziły do nawrotu deformacji. Współcześnie stosujemy jednak nowoczesne techniki małoinwazyjne, które całkowicie zmieniły podejście do leczenia palucha koślawego.
Na czym polegają te metody? Jaką pan stosuje?
- Z angielska ta metoda nazywa się MICA (Minimally Invasive Chevron and Akin Osteotomy). Jest to małoinwazyjna korekcja przeprowadzana przez bardzo niewielkie nacięcia skóry. Kości są przecinane poza obrębem stawu, a następnie ich ustawienie korygowane pod kontrolą aparatury rentgenowskiej. Po uzyskaniu prawidłowej osi kości stabilizuje się je za pomocą tytanowych śrub. Dzięki temu dolegliwości bólowe po operacji są minimalne, a pacjenci bardzo szybko wracają do samodzielnego chodzenia. Wykonywana jest w znieczuleniu, trwa zwykle ok. 20 minut, nie wymaga dużych cięć chirurgicznych, a nawet umożliwia chodzenie - w specjalnym bucie (ortezie) już w dniu zabiegu. Ortopeda wykonuje trzy do czterech malutkich nacięć (po 2-3 mm), kość przecinamy poza stawem. Kość również jest przecięta przez specjalne przyrządy, bo to nie jest taka zwykła chirurgia, to trzeba mieć specjalny sprzęt do tego. Taki sprzęt ma w Krakowie np. Szpital na Klinach.
Czy te śruby, o których pan wspominał, że są potrzebne do stabilizacji kości, czy one pozostają w stopie na stałe?
- Tak, w większości przypadków pozostają w organizmie do końca życia, przy czym nie powodują żadnych dolegliwości. Są wykonane z tytanu, nie stanowią przeciwwskazania do wykonywania badań rezonansu magnetycznego, ani nie wpływają na codzienne funkcjonowanie pacjenta. Ale muszą być, bo ortopedia to w gruncie rzeczy czysta mechanika. Coś przeciskamy, coś przesuwamy i coś w jakiś sposób musimy ustabilizować. Jeżeli mamy dwie deski i chcemy je złączyć, to wbijamy gwoździe, prawda? A tutaj mamy dwa fragmenty kości, które najpierw były jedną kością, później je przecinamy, przesuwamy i teraz to przesunięcie musimy ustabilizować w takim ustawieniu, jak my chcemy. Do czego służą nam te śruby. One też są wprowadzane przez skórę, czyli także malutkie cięcia. Te implanty są też drogie, bo są specjalnie zrobione tylko do tej jednej metody operacyjnej.
Jak szybko pacjent może wrócić do normalnej aktywności?
- Już od pierwszego dnia po zabiegu pacjent może obciążać operowaną stopę. Po około sześciu tygodniach możliwy jest powrót do standardowego obuwia. Dolegliwości bólowe są zdecydowanie mniejsze niż w przypadku dawnych metod operacyjnych i często ograniczają się do jednego lub dwóch dni.
Czy prawidłowo przeprowadzona operacja rozwiązuje problem na stałe?
- Jeżeli metoda leczenia jest odpowiednio dobrana do rodzaju deformacji, ryzyko nawrotu jest bardzo niewielkie. Stopa odzyskuje prawidłowy wygląd oraz funkcję, a blizny pooperacyjne są niemal niewidoczne.
Szpital na Klinach
Ul. Kostrzewskiego 47, Kraków
Tel. 12 267 40 64
