Co trzeba wiedzieć udając się na rozmowę kwalifikacyjną? [Rozmowa]
O tym jak radzić sobie ze stresem podczas rozmowy kwalifikacyjnej, na co zwracać uwagę oraz jak przedstawić swoje oczekiwania finansowe opowiada w rozmowie z LoveKraków.pl Sylwia Chwastyk-Kolasa, ekspert z agencji zatrudnienia Manpower.
Łukasz Dankiewicz, LoveKraków.pl: Jak radzić sobie ze stresem podczas rozmowy rekrutacyjnej?
Sylwia Chwastyk-Kolasa: Bardzo często przychodzą kandydaci, którzy mają już doświadczenie w rozmowach o pracę, a mimo wszystko się stresują. Przychodzą też osoby, które mają niewielkie doświadczenie, a stresu po nich nie widać. Wszystko zależy od przygotowania do rozmowy i nastawienia. W ramach przygotowania możemy zweryfikować stronę internetową potencjalnego przyszłego pracodawcy. Istotne jest to, abyśmy znali dokładny opis stanowiska i wiedzieli, na ile rzeczywiście spełniamy wymagania do konkretnej pracy.
Co jest powodem nerwowego zachowania w czasie rozmowy?
Stres często spowodowany jest tym, że kandydat wie, że być może nie do końca spełnia stawiane mu wymagania. Jeśli w ogłoszeniu podane jest, że wymaga się biegłej znajomości języka angielskiego, a kandydat wie, że nie zna go na odpowiednim poziomie, to się tym stresuje, ponieważ wie że coś musi ukryć. W przypadku gdy nie spełnia wszystkich kryteriów nie warto tego ukrywać. Często może się okazać, że jest to tylko dodatkowy wymóg a nie główne kryterium selekcji. Inne kompetencje kandydata mogą być na tak wysokim poziomie, że mimo jakiegoś braku może otrzymać pracę.
Czy są jakieś sposoby, aby ukryć swój stres?
Tak, jest ich kilka. Można np. poprosić rekrutera o coś do picia. Zwykła szklanka wody da nam kilka sekund na zastanowienie się nad odpowiedzią, bo pytania będą różne. Będą takie, w których kandydat będzie się mógł pochwalić swoimi osiągnięciami, ale będą też te niewygodne i krępujące.
Nie jest nietaktem samemu poprosić o coś do picia?
W firmach doradztwa personalnego, czy rekrutacyjnych pytanie „Czego się Pan/Pani napije?” jest standardem. Myślę, że też w przypadku pracodawców, którzy mają pewnego rodzaju wiedzę na temat zarządzania ludźmi, czy wyższą kulturę organizacyjną jest to również powszechne. Kandydat przyjeżdża i poświęca swój czas, więc należy stworzyć takie warunki, żeby rzeczywiście dobrze się czuł. Jeśli pytanie się nie pojawi nie ma nic złego w tym, by kandydat powiedział ”Przepraszam, czy mogę prosić o szklankę wody?”
Na co pracodawcy przede wszystkim zwracają uwagę, na kompetencje czy osobowość i prezencję?
Trudno powiedzieć co przeważa, sukces to wypadkowa wszystkich elementów. Są stanowiska, gdzie wymagane są twarde kompetencje i umiejętności i są one nie do przeskoczenia, jak np. stanowiska językowe, czy wymagające znajomości odpowiednich systemów. Jest to coś czego nie jesteśmy w stanie w żaden sposób ukryć.
W otrzymaniu pracy zapewne może pomóc odpowiedni strój, jak należy się ubrać na rozmowę kwalifikacyjną?
Ważne jest to, żeby to był strój biznesowy, nie należy o tym zapominać. Oczywiście w zależności od tego czy przygotowujemy się do rozmowy rekrutacyjnej i mamy dzień wolnego, czy musimy wrócić do pracy. Jest to częsty dylemat kandydatów, którzy obawiają się, że gdy wrócą w garniturze do pracy ich aktualny pracodawca domyśli się, że pracownik był na rozmowie rekrutacyjnej. Nie musi to zatem koniecznie być garnitur, natomiast marynarka i koszula są wskazane. Strój musi być schludny i elegancki. Miałam taką sytuację, kiedy kandydat przyszedł na rozmowę kwalifikacyjną w japonkach… A jak wiadomo istotne jest dobre pierwsze wrażenie. Strój świadczy też o motywacji do pracy, bo oprócz kwalifikacji i osobowości coraz ważniejsza dzisiaj jest właśnie motywacja kandydata. Pytanie, które pojawia się na każdej rozmowie rekrutacyjnej to „Dlaczego chce pan pracować w naszej firmie?”
Widoczna motywacja i pewność siebie to pożądane cechy przez pracodawcę, czy takie zachowanie traktowane nie jest jak cwaniactwo?
Trzeba umieć rozróżnić pewność siebie, a cwaniactwo. Kandydat musi być pewny siebie. Na etapie kariery zawodowej ta pewność siebie będzie wystawiana na różne próby. Coraz częściej jest wyróżniane takie kryterium jak odporność na stres i tutaj można też mówić o konfrontacji odporności na stres z pewnością siebie. Osoby, które są bardziej pewne siebie, czują się dobrze w swojej roli i są bardziej odporne na stres. To kryterium jest też weryfikowane, gdy pracodawca zadaje niewygodne pytanie, albo prowokuje niewygodną sytuację, aby sprawdzić zachowanie kandydata.
Wiele osób podkreśla, że najtrudniejszym pytaniem zadawanym na rozmowie rekrutacyjnej jest to ile chcemy zarabiać. Jak się odnaleźć się w tej sytuacji?
Jest to pytanie, którego przede wszystkim boją się kandydaci. Kiedy pada to najczęściej pojawiają się oznaki nerwowości i kandydat zaczyna się nieudolnie tłumaczyć, że nie chce przestrzelić, że obawia się by ta odpowiedź nie zaważyła negatywnie na całej rozmowie. Rekruterzy mają zawsze podane widełki, które mogą zaproponować pracownikowi. Dla nas jest to pewne kryterium selekcji, ale w chwili gdy kandydat poda zbyt dużą kwotę usłyszy najwyżej, że nie mieści się ona w budżecie na dane stanowisko. Zachęcam, aby weryfikować wszelkiego rodzaju biuletyny płacowe, informacje związane z przedziałami wynagrodzeń na poszczególnych stanowiskach. Kandydat oceniany jest od momentu wejścia. Są osoby, które wchodzą i już na początku mówią: „Dzień dobry, szukam jakiejkolwiek pracy”.
W Krakowie bezrobocie wynosi poniżej 10%. W jakim stopniu zmusza to pracodawców do zabiegania o pracownika?
- Nie chciałabym tu mówić o regionach, ale o stanowiskach. Jeżeli chodzi o rynek małopolski i śląski są one bardzo podobne. Np. w przypadku stanowisk językowych, pracowników usług wspólnych. Tutaj nie jest istotne to, czy pracownik jest z Krakowa, ponieważ on może dojeżdżać do Katowic i odwrotnie. Nie mówiłabym tu o kwestiach zabiegania o kandydatów w regionach, tylko o zabieganie o nich na konkretne stanowiska, które są trudne do obsadzenia. Wtedy pracodawcy są skłonni negocjować i iść na wiele ustępstw, żeby takiego kandydata pozyskać. W innych przypadkach pracodawcy wychodzą z założenia, że jeśli nie ten pracownik to znajdzie się inny chętny.
Wielu absolwentów krakowskich uczelni zostaje w mieście po ukończeniu studiów i poszukuje pracy. Czy uważa Pani, że studia przygotowują ich odpowiednio do pracy zawodowej?
Wszystko zależy od tego, jakie uczelnie kończą i o jakich stanowiskach mówimy. Kończąc filologię absolwent jest przygotowany, żeby pracować w biznesie ze znajomością konkretnego języka, podstawowej księgowości i IT. Wszystkiego będzie w pracy nauczony. W sytuacji gdy absolwent kończy mniej pożądany kierunek, na których nie ma zapotrzebowania, musi się wykazać czymś więcej.
Co pani proponuje?
Uważam, że już w czasie studiów należy odbywać praktyki i wolontariaty, bo wtedy kandydat ma większą siłę przebicia. W tym wypadku nie jest to już osoba, która przyjdzie tylko z dyplomem ukończenia studiów i nie ma do zaoferowania nic poza nim, tylko taka która mimo braku doświadczenia specjalistycznego realizowała się w trakcie studiów. W takiej sytuacji rekruter patrzy na absolwenta, jako na osobę zmotywowaną do pracy, ponieważ studia nie były jej jednym zajęciem.