Co z budową toru dla motocykli i samochodów na Rybitwach? Problemem brak pieniędzy i dojazdu
Budowa toru dla motocykli i samochodów w rejonie ulicy Kosiarzy to projekt, który w 2015 r. zwyciężył w Budżecie Obywatelskim. I do dziś nie został zrealizowany. Początkowo za inwestycję był odpowiedzialny nieistniejący już Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu (został podzielony na mniejsze jednostki). To na jego zlecenie w 2017 r. przygotowano program funkcjonalno-użytkowy, niezbędny do tego, żeby tor mógł powstać.
Lata mijały, budowa nie ruszała. W 2021 r. zadanie przeszło w ręce Zarządu Infrastruktury Sportowej. Opracowaną na zlecenie ZIKiT dokumentację trzeba było zaktualizować, co zostało zrealizowane w ubiegłym roku. Obecnie problemem jest m.in. brak pieniędzy na budowę toru. – W trakcie prac nad budżetem na 2024 rok ZIS zawnioskował o wprowadzenie na listę rankingową tego zadania – informuje nas Anna Nowosielska, kierowniczka Działu Komunikacji w Zarządzie Infrastruktury Sportowej. Ostatecznie inwestycja w budżecie się nie znalazła. Z powodu braku wystarczających funduszy.
ZIS nie wyklucza, że za korzystanie z toru trzeba będzie zapłacić. – Zasady i warunki korzystania z obiektu zostaną określone w regulaminie, opracowanym przez wybranego operatora – kwituje Anna Nowosielska.
Zdaniem małopolskich policjantów ośrodki doskonalenia techniki jazdy (w Krakowie istnieje taki przy ulicy Rzepakowej) mogą pomóc w rozwiązaniu problemu nielegalnych wyścigów, które są urządzane na publicznych drogach i stanowią zagrożenie dla pozostałych kierowców, a także pieszych. Policjanci regularnie pojawiają się w miejscach, gdzie dochodzi do tego typu zdarzeń. Problem dotyczy również Krakowa. Z obserwacji społeczników z Akcji Ratunkowej dla Krakowa wynika, że nielegalne wyścigi są organizowane m.in. na ulicach: Pilotów, Starowiślnej, Turowicza, Lublańskiej, jak również na al. Tadeusza Bora-Komorowskiego.
Małopolscy policjanci zwracają uwagę, że trzeba zachęcać szczególnie młode osoby do tego, żeby korzystały z dostępnych torów do jazdy samochodem czy motocyklem, gdzie mogą „wyszaleć się” w bezpiecznych warunkach. To jednak nie takie proste. Biorący udział w nielegalnych wyścigach szukają przede wszystkim mocnych wrażeń i dużej dawki adrenaliny. Czyli tego, co zapewnia im niebezpieczna jazda publicznymi drogami.
Wiąże się ona jednak z dużym zagrożeniem dla zdrowia i życia. Jest również obarczona ryzykiem otrzymania mandatu. Policjanci zapewniają, że będą karać ludzi, którzy biorą udział w nielegalnych wyścigach, jak również zachęcać osoby lubiące szybką jazdę do przenoszenia się na tory motocyklowo-samochodowe.