Co z naszym czytelnictwem? "Nie czas się załamywać, tylko zwiększać nakłady na biblioteki"

W najbliższych dniach Biblioteka Narodowa opublikuje raport dotyczący czytelnictwa w Polsce. W 2015 roku tylko 37 procent Polaków przeczytało chociaż jedną książkę. Jak wygląda sytuacja w Krakowie i województwie małopolskim?

Kilka miesięcy temu Biblioteka Narodowa przeprowadziła kolejne już badanie stanu czytelnictwa w Polsce. Jak się okazuje, lekturę co najmniej jednej książki zadeklarowało 37% badanych. Podobnie jak w poprzednich latach stwierdzono, że czytelnicy wychowują się i obracają wśród innych czytelników. Pomimo tego to niestety najgorszy wynik od początku badań, czyli 1992 roku.

Polacy książki najchętniej pożyczają od znajomych lub je kupują. Wypożyczanie z biblioteki uplasowało się dopiero na drugim miejscu. Interesujące jest również, że dla większości badanych książki pobrane z internetu mają niewielkie znaczenie.

„Nie możemy narzekać”

- Jeżeli chodzi o dane, którymi wcześniej dysponowałem, to Kraków i Małopolska bardzo dobrze wypadły na tle innych miejsc – ocenia Jerzy Woźniakiewicz, dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie. - Około 20% mieszkańców Małopolski było użytkownikami bibliotek publicznych, co dawało jeden z najwyższych wskaźników w Polsce. Ewenementem w skali kraju jest Limanowa, gdzie ponad połowa mieszkańców korzysta z biblioteki. Jeżeli chodzi o nasze województwo, to nie możemy narzekać.

Biblioteki najczęściej odwiedzają osoby czytające siedem lub więcej książek rocznie – uczniowie, studenci oraz młodzież w wieku od 15 do 19 lat. Oczywiście najważniejszym powodem jest dostęp do książek, które inaczej byłyby trudne do zdobycia. Jednak uzasadnieniem dla niekorzystania z bibliotek publicznych jest brak takiej potrzeby oraz znalezienie potrzebnych informacji w internecie.

Na kolejnych miejscach znalazł się jednak problem związany z przestarzałym i nieaktualizowanym księgozbiorem. Nie ominął on również bibliotek w naszym mieście.

– Czytelnictwo wciąż się zmienia i zaczynają przeważać inne formy czytania, nie tylko książek – przyznaje Woźniakiewicz. – Nie czas na to, żeby się załamywać, tylko trzeba zwiększać nakłady na biblioteki. Istotnym problemem bibliotek jest również to, że nowości często nie są kupowane w wystarczającej ilości egzemplarzy. Najpopularniejsze książki krążą wśród czytelników i są trudno dostępne.

Częściej czytają Polki

Jak wynika z listopadowych badań, częściej czytają kobiety, a w porównaniu do roku 2000 czytelnictwo zmalało wśród mężczyzn i młodych osób. Jednak najczęściej o tym, co czytamy i jak wiele czytamy, decyduje nasze wykształcenie. Okazuje się, że im wyższe wykształcenie, tym wyższy odsetek czytelników.

Wybór dotyczący lektur również nie ulega zmianie. Polacy najchętniej sięgają po powieści, a zwłaszcza romanse, sensację i fantastykę. Najczęściej wymienianym autorem, podobnie jak w poprzednich latach, jest Henryk Sienkiewicz.

- Każda literatura, jeżeli ktoś ją wydaje i sprzedaje, ma swoich odbiorców – komentuje dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej. – Moim zdaniem trzeba pielęgnować i dbać o nawyk czytania wśród małych dzieci. Poziom literatury powinien być dostosowany do odbiorcy. Niektórzy nie sięgną do literatury innej niż ocenianej jako słaba. Ważne jest to, żeby jednak czytali, a bibliotekarz był dla nich pomocnikiem i doradcą. Często jest tak, że czytelnicy powracający po latach do czytania, przykładowo na emeryturze, czasem trochę wcześniej, najpierw sięgają po lektury niższych lotów. Później proszą, by bibliotekarz doradził bardziej ambitne lektury.

Pełny raport dotyczący badań polskiego czytelnictwa za 2015 rok poznamy w nabliższych dniach.