Comarch Cracovia jeden mecz bliżej do mistrzostwa

Hokeiści Comarch Cracovii pokonali przed własną publicznością GKS Tychy 3:1 w pierwszym meczu finałowym PLH. Sukces Pasy zawdzięczają świetnej drugiej tercji, w której udało się wpierw wyrównać, a potem wyjść na prowadzenie.

Tyszanie w natarciu

GKS Tychy przed meczami finałowymi miał aż 9 dni przerwy. Cracovia jest w grze, bo miejsce w finale wywalczyła dopiero w sobotę po siedmiu ciężkich pojedynkach z Ciarko PBS Bank Sanok. Tyszanie po półfinałowym spacerku, w Krakowie od razu rozpoczęli atak na bramkę Pasów. Gospodarze nie odpuszczali, a kibice mogli obejrzeć pełne emocji, a zarazem wyrównane spotkanie.

Pierwsza bramka padła łupem tyszan dopiero w 18. minucie meczu. Chwilę wcześniej jednak znakomitą sytuację dla Cracovii stworzyli Filip Drzewiecki i Damian Słaboń. GKS w bezpośrednich spotkaniach z krakowianami w tym sezonie prezentuje się lepiej, ale finał to już inna historia. Dlatego też Pasy podrażnione utratą bramki, na drugą tercję wyjechały z jasno wytyczonym celem, by zacząć strzelać i nie pozwolić gościom odjechać. Od razu zaatakowały bramkę Stefana Zigardy'ego i kolejno trafień szukali Maciej Urbanowicz, Damian Słaboń, aż w końcu Petr Singal ucieszył krakowską publiczność, strzelając na 1:1.

Odpowiedź krakowian

Gospodarzom było mało. Przez ostatnie dziesięć minut drugiej tercji kotłowało się pod bramką tyszan. W ostatnich sekundach bliski szczęścia był Maciej Kruczek, ale Zigardy popisał się kapitalnym refleksem. Kilka sekund później nie zdołał jednak wybronić uderzenia Drzewieckiego i Pasy na przerwę zjechały z jednobramkowym prowadzeniem.

Walka trwała do końca, choć ostatnia część spotkania z obu stron była nieco chaotyczna. GKS szybko chciał wyrównać, a Cracovia podwyższyć prowadzenie. Po kilku nerwowych zagraniach Singal podał do Krystiana Dziubińskiego, który strzelił na 3:1. Goście szukali skutecznej odpowiedzi, lecz obok bramki uderzał Adam Bagiński. Mijające sekundy działały na korzyść gospodarzy, a u tyszan pojawiła się spora frustracja. Przy kapitalnym dopingu krakowskiej publiczności, Pasy po raz drugi w tym sezonie pokonały GKS.

By myśleć o mistrzostwie, Comarch Cracovii potrzebne są jeszcze trzy zwycięstwa. Szansa na kolejne już jutro - również w Krakowie. Początek spotkania o godz. 18:30.

Comarch Cracovia – GKS Tychy 3:1 (0:1, 2:0, 1:0)

Bramki: Singal (23.), Drzewiecki (40.), Dziubiński (51.) – Sokół (18.)