Cracathon, czyli internet rzeczy w Krakowie

W sobotę zakończyła się druga edycja Cracathonu. W tym roku uczestnicy tworzyli „inteligentne” meble korzystając z dorobku IoT – Internet of Things. Mieli na to 16 godziny.

W piątkowy wieczór w Żydowskim Muzeum Galicja przy ulicy Dajwór ruszyła druga edycja Cracathonu. Uczestnicy zaczęli swoje zmagania około godziny siódmej, a ich zadanie polegało na przygotowaniu mebli korzystających z tzw. "internetu rzeczy". Na stworzenie prototypu i oprogramowania sterującego mieli jednak tylko 16 godzin. Zwycięzcy mogli liczyć na nagrodę w wysokości 6 tys. złotych.

Do udziału przystąpiło 12 drużyn. – Na Cracathon przyszli super kreatywni ludzie. Najbardziej cieszy mnie to, że potrafili ze sobą współpracować w grupach. Jeżeli komuś brakowało osób, uczestnicy potrafili wymieniać się zawodnikami między sobą. – mówi Dominika Rydel, organizatorka Cracathonu.

Inteligentny stół

Rano rzucało się już w oczy zmęczenie zawodników – mimo tego, około godziny czwartej rano wszyscy nadal tworzyli swoje rozwiązania. Zwyciężył projekt inteligentnego stołu dla restauracji. – To było ponad 12 godzin intensywnej pracy, więc granica między wczoraj i dziś lekko się zaciera. Nasz pomysł narodził się dzień przed startem, nie wiedzieliśmy co chcemy zrobić. Potem okazało się, że do wykorzystania są modele stołu, tak więc stwierdziliśmy, że to co najprostsze będzie najlepsze – mówi Maciej Wątroba, jeden ze zwycięzców.

Cracathon jest jednym z niewielu hackathonów, które zajmują się tematyką internetu rzeczy, jak mówi Dominka Rydel. – Aktualnie hackathonów o takiej specjalizacji jest bardzo niewiele, mamy nadzieję, że uda nam się zapoczątkować taki trend. – dodaje.