Cracovia traci obrońcę. Ma pęknięte trzy kości twarzoczaszki

To już koniec tegorocznych występów Piotra Malarczyka w ekstraklasie. Zawodnik Pasów fatalną kontuzją okupił piątkowy występ przeciwko Piastowi Gliwice i zagra dopiero na wiosnę.

Przypadkowe kopnięcie opłakane w skutkach

W Gliwicach Malarczyk grał tylko 13 minut. Stoper Cracovii wyskoczył do główki razem z pomocnikiem wicemistrzów Polski Bartoszem Szeligą, a gdy obaj lądowali już na murawie, zawodnik Piasta przypadkowo kopnął go nogą w twarz. Piłkarz zalał się krwią i opuścił boisko z pomocą sztabu medycznego po kwadransie gry. Zastąpił go Piotr Polczak.

– Wygląda to fatalnie. Ma rozwalone dwa łuki brwiowe, złamany nos i być może pękniętą kość jarzmową. To bokserska kontuzja – mówił w piątek wieczorem zdenerwowany trener Jacek Zieliński. Nie dość, że jego piłkarze znów nie wygrali na wyjeździe, to stracił podstawowego zawodnika.

Koniec rundy

Diagnoza jest dla Malarczyka bezlitosna. Oprócz rozwalonych łuków brwiowych i złamanej kości nosa, ma złamane dwie inne kości twarzoczaszki. Uraz jest na tyle poważny, że nie może grać w specjalnej masce, którą używało już kilku zawodników w polskiej lidze. Być może czeka go zabieg. Lekarze czekają, aż z jego twarzy zejdzie opuchlizna.

Strata Malarczyka to spory problem dla trener Cracovii.  Były kapitan Korony Kielce trafił do krakowskiego klubu pod koniec letniego okienka i od razu wskoczył do wyjściowego składu. – On wyrasta ponad tę ligę – stwierdził w październiku Janusz Filipiak, prezes Pasów.

Polczak wróci do składu

Wobec urazu 25-latka, na środek obrony Cracovii wróci Piotr Polczak. Kapitan zespołu nie jest w najlepszej formie, w Gliwicach wybił piłkę pod nogi rywala i chwilę później Piast zdobył pierwszą bramkę.

Do końca roku Cracovię rozegra jeszcze cztery mecze: u siebie z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza, Górnikiem Łęczna i Lechem Poznań oraz derby z Wisłą przy Reymonta.