Cracovia wygrała w Kielcach i uciekła ze strefy spadkowej
Piłkarze Cracovii pokonali po raz pierwszy w tym sezonie rywala na jego obiekcie. Ofiarą była Korona Kielce, którą pogrążył jej były znakomity snajper Ariam Cabrera.
Cracovia w wygranym meczu z Górnikiem Zabrze zostawiła na boisku sporo zdrowia. Jej sytuacja w tabeli oraz skromny dorobek punktowy nie pozwalały jej jednak na to, by spocząć na laurach. Jedno zwycięstwo nie świadczyło o zażegnanym kryzysie i już pierwsze minuty spotkania w Kielcach pokazały, że gracze Pasów bardzo dobrze zdawali sobie z tego sprawę. Podopieczni trenera Michała Probierza zepchnęli do defensywy graczy Korony, którzy z uwagi, że w tabeli plasowali się znacznie wyżej, wskazywani byli na faworytów tego pojedynku.
Strzelał dla Korony, strzelił Koronie
Przypomnieć kieleckiej publiczności chciał się Ariam Cabrera. Hiszpan grał w Koronie w sezonie 2015/2016, zdobywając w jej barwach 16 goli w 28 meczach. Sentymentów nie było, gdyż już w 14. minucie wykorzystał znakomitą sytuację i zapewnił gościom prowadzenie. Gola nie byłoby, gdyby nie świetna wrzutka z autu Michala Siplaka i znakomita asysta Mateusza Wdowiaka. Kilka minut później wychowanek Pasów znów zagrał do Cabrery, ten minął rywala i szykował się do strzału. W ostatniej chwili powstrzymał go obrońca Korony.
Pod dyktando gości
O sporym szczęściu mogą mówić gospodarze, gdyż niewiele brakowało, by przez blisko 70 minut grali w osłabieniu. Bartosz Rymaniak powalił wychodzącego na czystą pozycję Mateusza Wdowiaka. Sędzia Szymon Marciniak szybko pokazał zawodnikowi kielczan nie czerwoną, a żółtą kartkę i nie ugiął się pod protestami zawodników gości. Do rzutu wolnego podszedł Damian Dąbrowski, lecz piłka po jego uderzeniu wpadła wprost w objęcia Matthiasa Hamrola.
W pierwszej połowie Korona nie była w stanie poważnie zagrozić bramce Pasów, choć w 33. minucie umieściła piłkę w siatce. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Elia Soriano mógł wpisać się na listę strzelców, jednak wcześniej faulował zawodnika Cracovii i sędzia trafienia nie uznał.
Obrót o 180 stopni
Po przerwie to gospodarze byli w natarciu. Ivan Jukić już w pierwszej akcji próbował zaskoczyć defensywę Cracovii, ta jednak spisywała się bez zarzutu. Lepsza gra Korony, nie przynosiła jej jednak bramek i Cracovia była coraz bliżej pierwszego wyjazdowego zwycięstwa, które pozwoliłoby jej wydostać się ze strefy spadkowej.
Mimo że więcej inicjatywy było po stronie kielczan, to ich akcje nie wybijały z rytmu przyjezdnych. Cracovia cierpliwie czekała na swoje sytuacje, choć po zmianie stron Michal Siplak i Mateusz Wdowiak już z nie taką samą łatwością przedzierali się pod pole karne rywala, choć ten drugi w 70. minucie w walce o piłkę upadł na ziemię w obrębie szesnastki. Sędzia Szymon Marciniak nie widział w tej sytuacji faulu, by uniknąć jednak kontrowersji zdecydował się obejrzeć powtórkę. Po wideoweryfikacji podtrzymał decyzję wskazując, że to zawodnik Cracovii zahaczył o nogę rywala.
Ostatnia prosta
W ostatnich dziesięciu minutach Cracovia szukała drugiego trafienia, które zapewniłoby im spokojną końcówkę. Bardzo dobrze grający w tym spotkaniu Mateusz Wdowiak miał szansę na kolejną asystę, jednak Javi Hernandez ani przy pierwszym uderzeniu, ani przy dobitce nie był w stanie pokonać Matthiasa Hamrola. Kilkanaście sekund później pluć sobie w brodę mógł Ariam Cabrera, gdyż wpierw dośrodkował na piąty metr, ale nie zauważył, że nie było tam żadnego z krakowian, chwilę później próbował jeszcze uderzać ponad bramkarzem, jednak mocno się pomylił.
Gospodarze nie składali broni i do końca walczyli o korzystny dla siebie wynik. Ostatecznie udało im się ustrzelić jedynie poprzeczkę.
Korona Kielce – Cracovia 0:1 (0:1)
Bramki: Cabrera (14.)
Korona: Hamrol – Rymaniak, Marquez, Diaw, Gardawski – Pucko, Kovacević (79. Arveladze), Żubrowski, Cebula (46. Górski) – Jukić (64. Janjić), Soriano.
Cracovia: Pesković – Siplak, Datković, Dytiatjew, Rapa – Wdowiak (90. Helik), Dąbrowski, Gol, Zenjov (67. Strózik) – Cabrera (90. Piszczek), Hernandez.
Żółte kartki: Rymaniak, Cebula, Żubrowski – Datković, Wdowiak.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock).