Czas aniołów

Mimo iż okres Świąt Bożego Narodzenia nie trwa długo, jest osoba, której anioły i świąteczne szopki towarzyszą każdego dnia. Anna Zagóra od ponad 30 lat zajmuje się ceramiką, a od 16 lat jej największą pasją są właśnie anioły.

Bieszczadzka inspiracja

Na początku swojej przygody z ceramiką Anna tworzyła głównie gliniane donice, kubki, figurki, czy też zwierzęta. Początki jej pracy nad tworzeniem skrzydlatych stworzeń są bardzo zaskakujące. Artystka zupełnie przypadkowo trafiła na książkę o Zakapiorach z Bieszczad, dotyczącą ich regionalnego rzeźbiarstwa i malarstwa. – Ujrzałam w nich piękne gliniane anioły, które stały się moją inspiracją. Mimo iż pierwowzory były bardzo efektowne, wyglądały na niezwykle ciężkie i statyczne – wspomina Anna Zagóra.

Artystka stworzyła własny, niepowtarzalny styl, zaczęła rzeźbić zwiewne, lekkie figury. Po opracowaniu swojego wzorca, głównym motywem stały się wiszące przestrzenne postacie. Wszystkie prace Anny Zagóry to artystyczne rękodzieła wykonywane z gliny stąd też nazwa pracowni ceramicznej- Argilla (łac. Glina).

„W ceramice wszystko ma swój czas”

Proces tworzenia anioła jest niezwykle skomplikowany i czasochłonny. Pierwszym elementem jest dokładne rozwałkowanie gliny. Następnie artystka patyczkiem wycina kształt anioła. – To właśnie od tego etapu zależy jego kształt i rozmiar. Aby po ukończeniu pracy anioł przykuł oko klienta, odciskam w nim koronkę, która pięknie odbija się w glinie. Żeby nadać postaci zwiewności, zaznaczam się kształt piórek na skrzydłach – tłumaczy Anna Zagóra.

Ciekawym elementem pracy są twarze aniołów. Artystka kupuje lalki i z malutkich foremek odciska ich twarze w szlachetnej glinie porcelit. – Gdy mamy już początkowy wzór anioła musimy czekać od 7 do 10 dni, aż do wyschnięcia. Nie wolno nam niczego przyśpieszać, aby uniknąć pękania gliny. W ceramice wszystko ma swój czas – przyznaje uśmiechnięta Anna Zagóra, co wyjaśnia jak ważną cechą w tym fachu jest cierpliwość.

Ogromne temperatury

Po tygodniowym oczekiwaniu prace trafiają  na ceramiczne płyty do 120 litrowego pieca i ustawiane są blokowo. Pierwszy wypał odbywa się w temperaturze 980 stopni C. Po wypaleniu należy poczekać, aż temperatura spadnie do 50 stopni, Następnie artystka przygotowuje swoje rzeźby do szkliwienia, czyli nakładania szkliwa, tak aby elementy anioła były błyszczące i kolorowe. Szkliwa ze sobą miesząc w dowolny sposób, można nakładać grubszą lub cieńszą warstwę, co decyduje o końcowym ubarwieniu.

Niestety jedno wypalenie nie zapewnia trwałości skrzydlatym figurom. Są one już dużo jaśniejsze, niż przed wypałem, jednak nadal bardzo delikatne i nietrwałe. Anioły trafiają do pieca po raz drugi, tym razem do 1150 stopni C, co dopiero gwarantuje im odpowiednią wytrzymałość. Ostatnim elementem tworzenia jest już tylko podkreślenie cienkim pędzelkiem ust i oczu naszego dzieła. Projekty aniołów Anny Zagóry wysyłane są do Warszawy gdzie Krajowa Komisja Artystyczna i Etnologiczna ocenia  czy spełniają odpowiednie normy wizualne. Komisja weryfikuje również autorskość projektów artystki, przez co można mieć pewność, że jej prace są unikatowe.

Anioły na każdą okazję

Anioły Anny Zagóry trafiają najczęściej do stałych zaprzyjaźnionych odbiorców. Głównie do galerii na  Krupówkach znanych zakopiańskich pamiątkarzy państwa Fajkoszów. – Kupują oni jedynie polskie rękodzieła, zamiast coraz częściej pojawiającej się chińszczyzny – dumnie podkreśla ceramik.

Innymi punktami gdzie dostępne są prace Anny to galeria „Pod Aniołem” na ulicy Grodzkiej w Krakowie, oraz jedna z łódzkich galerii. W sezonie letnim rzeźbiarka sprzedaje swoje dzieła osobiście w Busku. Anna Zagóra nie zamyka się na żadne innowacje. Specjalizuje się również w wytwarzaniu ceramiki upominkowej. Bardzo często otrzymuje zlecenia na anioły okolicznościowe: urodzinowe, z okazji komunii, ślubu, a nawet na zakończenie szkoły średniej. – Te specjalne anioły miały ubrane czapeczki i trzymały pod pachom świadectwo – z uśmiechem na twarzy zaznacza twórczyni.

Szopki na całym świecie

Drugą ceramiczną pasją artystki są szopki. Podobnie jak anioły, całe wykonywane są z gliny. Trafiają one głównie do Zakopanego. Stamtąd zostają nabywane przez kupców z Francji, Ameryki, Kanady, a nawet Australii. Tworzenie szopki jest niezwykle czasochłonne. Każda postać zostaje tworzona osobno. Szopki Anny Zagóry zupełnie nie przypominają schematycznych sklepowych wytworów, bardzo często przedstawiających jedynie Świętą Rodzinę. Posiadają one również całe gospodarstwo, które nadaje jej ogromnej autentyczności.

Tworzyć każdy może

Sprzedaż swoich dziel nie jest jedyną dziedziną pracy artystki. Prowadzi ona liczne zajęcia ceramiczne dla dzieci i dorosłych. – Wszystko zaczęło się 16 lat temu –  wspomina Anna. Pierwsze zajęcia przeprowadziła w przedszkolu, gdzie uczyła dzieci robienia aniołów. Przedszkolaki uczyły się między innymi robienia anielskich włosów wyciskaczem do czosnku, czy też robienia piórek na skrzydłach.

Zajęcia zakończyły się sporym sukcesem, ponieważ od tamtego czasu prowadząca regularnie zapraszana jest do przedszkoli i świetlic. Następnie poszerzyła swoją działalność w zajęcia dla dorosłych. Anna Zagóra uczy tak naprawdę ludzi w każdym wieku o różnym statusie społecznym. Najstarsza uczennica miała 87 lat i tworzyła piękne anioły, co pokazuje, że na naukę nigdy nie jest za późno.

Wielkim wyzwaniem dla artystki była praca w świetlicy „Chatka Puchatka” na Azorach, gdzie musiała prowadzić zajęcia dla dzieci niepełnosprawnych, autystycznych, czy też niewidomych. Anna swoje zajęcia prowadzi również poza Krakowem. Giebułtów, Czajowice, Modlniczka, to tylko niektóre wioski, z którymi współpracuje. Jak sama przyznaje w wyprawach pozamiejskich największą trudność sprawia jej dotarcie na miejsce z materiałami do pracy, które sporo ważą, jednak te zajęcia sprawiają jej najwięcej radości.


„Anioły z Pijarskiej”

Już od 7 lat Anna Zagóra współpracuje z świetlicą Ojców Pijarów, gdzie każdego roku organizuje wernisaż o nazwie „Anioły z Pijarskiej”. Celem wernisażu było dotarcie do lokalnej społeczności, aby ukazać pracę wychowanków świetlicy. Pierwszy z nich zakończył się duży sukcesem, dlatego stał się już prawdziwą tradycją. Przyciągają one każdego roku paręset osób, wśród nich osoby z ratusza, krakowscy artyści, a także sponsorzy świetlicy.

Wszystko odbywa się pod patronatem Akademii Sztuk Pięknych. Oprócz corocznej wystawy, wychowankowie z Pijarskiej mają możliwość uczestnictwa w cotygodniowych zajęciach ceramicznych, prowadzonych na terenie świetlicy.  Dzięki świetlicy Ojców Pijarów artystka trafiła do świetlic terapeutycznych w całej Małopolsce, gdzie może dzielić się swoją pasją.