„Czas lekceważenia minął”. Nerwowo w Grupie Azoty. Na horyzoncie strajk?

Ciężkie działa pod adresem zarządu Grupy Azoty wytaczają związkowcy z „Solidarności”. Lista zarzutów jest długa. Lista żądań, którą wkrótce przedstawią, z harmonogramem ich realizacji krótsza nie będzie.

W czwartek, 2 lipca, tuż po godzinie 13, na stronie internetowej „Solidarności” Grupy Azoty, ukazał się komunikat podpisany przez działaczy związkowych z Tarnowa, Kędzierzyna, Puław, Polic oraz spółki Siarkopol.

Pracownik to nie okienko w Excelu

Dokument, zatytułowany „Czas lekceważenia minął” to lista pretensji, jakie działacze formułują wobec sterników chemicznego giganta. 

Atmosfera w całej Grupie jest beznadziejna. Nie ma jasno wytyczonego celu, trwa zarządzanie przez chaos i nie boję się powiedzieć, że przez strach. Nikt nic nie wie. Ileż tak można wytrzymać?
Artur Jasiński, "Solidarność" Grupy Azoty

Jako przykład podaje sprawę stworzenia jednej spółki serwisowej dla całej Grupy, o której mówi się już od dłuższego czasu. Przypomnijmy, we wszystkich spółkach tej branży na „Azotach” zatrudnionych jest około 2000 osób, z których siedemset pracuje w Tarnowie.

– Dwa lata kombinują i nic z tego nie wynika. Przychodzą nowi prezesi i każdy chce budować swoją Amerykę. Pomysł zbudowania jednej spółki serwisowej nie był zły, dopóki nie zaczęli przy tym majstrować. Bo nagle okazało się, że spółka będzie obsługiwać tylko Tarnów i Kędzierzyn. Za chwilę ten pomysł padł – denerwuje się Jasiński w rozmowie z LoveKraków.pl.

Grupa Azoty Tarnów
Grupa Azoty Tarnów
Grupa Azoty Tarnów

Ale to, co związkowców boli najbardziej, to traktowanie pracowników i strony związkowej jako prawie zła koniecznego.

„Systematycznie ogranicza się możliwość prowadzenia normalnej działalności związkowej, a przedstawiciele pracowników są marginalizowani i traktowani jak przeszkoda, a nie partnerzy” – czytamy w piśmie.

I tu kolejny przykład, związany z Polskim Konsorcjum Chemicznym.

– Pomysłów było wiele, już sam nie nadążam z ich liczeniem. Niedawno stanęło na tym, żeby część zostawić w PROREM-ie, a część przenieść do Puław. I pracownicy dostawali taką propozycję. Zwolnij się z Tarnowa i zatrudnij się w Puławach. Dobrze. W Tarnowie ktoś taki, po przepracowaniu – przykładowo 20 lat – wziąłby odprawę. Dostałby umowę na czas określony w nowej firmie a po jej upływie by go zwolnili. Przecież to absolutny brak gwarancji i stabilizacji – twierdzi związkowiec.

Artur Jasiński
Artur Jasiński
Strona internetowa NSZZ Solidarność Grupy Azoty

Związkowcy z Grupy mają żal, że – w ich opinii – obecny zarząd kieruje spółką metodą stawiania wszystkich przed faktami dokonanymi. Że nie podjęto rzetelnych negocjacji w kwestiach płacowych, a także czynione są próby skłócenia pracowników poszczególnych spółek.

Związkowcy uważają, że wszelkie deklarowane oszczędności są czynione kosztem pracowników, podczas gdy pieniędzy należałoby szukać choćby w ograniczeniu gigantycznych wydatkach na energię. Słupki też nie są zachęcające.

– Tyle się mówi o poprawie sytuacji finansowej Grupy. Kilka lat temu dług Azotów wynosił 10 miliardów. Teraz na liczniku jest ich 18. Czy ktoś może mi wytłumaczyć ten „finansowy sukces” – pyta Artur Jasiński.

Karty na stół

W najbliższych dniach na biurko prezesa ma trafić lista postulatów „Solidarności”. Ale to nie wszystko. Przy okazji związkowcy przedstawią oczekiwany termin ich realizacji.

„Solidarność” zachęca inne centrale związkowe działające w spółce, by włączyły się do protestu i poparły wysłany protest. Jako szlachetny przykłd takiej współpracy pokazuje „Siarkopol”, gdzie w spór zbiorowy zaangażowali się działacze wszystkich związków.

Pismo związkowców Grupy Azoty
Pismo związkowców Grupy Azoty
Strona internetowa NSZZ Solidarność Grupy Azoty

Co w sytuacji, gdyby ich głos nie wzbudził refleksji w sercach kierujących drugim co wielkości chemicznym gigantem w Europie?

„Brak rzeczywistych działań i realizacji naszych oczekiwań będzie skutkował automatycznym wszczęciem procedur przewidzianych przepisami prawa we wszystkich spółkach, w których będzie to zasadne”. Tyle komunikat.

Czy zatem na horyzoncie pojawia się nawet wizja strajku?

Wszystko odbędzie się z poszanowaniem prawa – odpowiada na koniec Artur Jasiński.

A co z Tarnowem? I co z dyrektorem generalnym?

W skład Grupy Azoty wchodzi 56 firm, zatrudniających około 14 tys. osób. Siedziba spółki znajduje się w Tarnowie. W „matce” pensje pobiera około 2 tys.osób.

Strategiczne decyzje podejmowane są jednak w warszawskiej siedzibie spółki, która mieści się na 31. piętrze stołecznego biurowca Warsaw Trade Tower przy ul. Chłodnej 51.

Z deklaracji, jakie składał na niedawnej konferencji prasowej dyrektor generalny Artur Chołody, a wcześniej prezes spółki Marcin Celejewski, priorytetem jest obrona miejsc pracy, przy jednoczesnym wychodzeniu z dołka finansowego.

Marcin Celejewski
Marcin Celejewski
Łukasz Winczura/LoveKraków.pl

Dla samego Tarnowa, który przyniósł tylko w ubiegłym roku spółce 150 mln. zł straty, przygotowano pięciopunktowy plan naprawczy, które w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy mają poprawić wynik o co najmniej 100 mln. zł.

Oszczędności mają być szukane w sektorze energetycznym poprzez wymianę kotła węglowego na tańszy gazowy, przeprowadzanie jak największej ilości prac remontowych rękami pracowników spółki i zaprzestanie wystawiania zleceń firmom zewnętrznym, powstrzymanie się z zatrudnianiem kolejnych doradców. Tu wyjątek może być zrobiony dla specjalistów z sektora bankowego a także zdjęcie z tarnowskiej spółki ponoszenia wszystkich kosztów korporacyjnych. Od 1 stycznia każda spółka z Grupy płaci za siebie.

W kwestii zatrudniania – do minimum ma zostać ograniczone przyjmowanie nowych pracowników do biurowca przy ul. Kwiatkowskiego w Tarnowie. Pierwszeństwo mają mieć osoby chętne do pracy w produkcji.

– Pan Chołody mówił bardzo ciekawie. Tylko, że on już nie jest z tego wiem dyrektorem generalnym tylko wiceprezesem. I pracuje w Warszawie. Ponoć postawił się prezesowi Celejewskiemu – twierdzi Artur Jasiński.

W piątek, 2 lipca, za jedną akcję Grupy Azoty na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych płacono 19,6 zł.