Czas przywrócić blask ceramice w architekturze [Rozmowa]
„Kolor i blask. Ceramika architektoniczna oraz mozaiki w Krakowie i Małopolsce po 1945 roku” to monografia, w której zostały przedstawione mozaiki i dekoracje znajdujące się w 32 miejscowościach naszego województwa. O przyszłości ceramiki w architekturze, trudach dokumentacji oraz przywracaniu blasku dawny dziełom rozmawiamy z autorką publikacji, Panią Bożeną Kostuch z Muzeum Narodowego w Krakowie.
Natalia Grygny, LoveKraków.pl: Co było najtrudniejsze w stworzeniu takiej publikacji? Czy któreś ze 140 dzieł najbardziej Panią zafascynowało?
Bożena Kostuch, Muzeum Narodowe w Krakowie: Trudno stworzyć pełną listę obiektów, w których znajdowały i wciąż znajdują się dekoracje ceramiczne. Wiele z nich zostało zniszczonych i usuniętych lub są zasłonięte. Nawet te, które widziałam jeszcze dziesięć lat temu, często już nie istnieją i nie mam też do końca pewności, czy wszystkie omówione w tej książce, cały czas są. Często trudno jest ustalić również, kto jest autorem danej kompozycji ze względu na skromne archiwalia. Nie dotyczy to oczywiście realizacji bardzo znanych, jak te w Kinie Kijów czy na Teatrze Bagatela. Myślę, że moja praca na pewno będzie rozwijana – niekoniecznie tylko przeze mnie, ale również przez innych. Może uda się ustalić nazwiska autorów kompozycji, które wciąż są dla mnie anonimowe. Chyba nie mam jednej ulubionej pracy. Z poszukiwaniem i dokumentowaniem wielu z nich wiążą się rozmaite emocje, a nawet przygody i wiele z nich po prostu mi się podoba.
Dlaczego wspomniane elementy znikają z przestrzeni?
Istnieje kilka powodów. Znajdują się one w budynkach z lat 60. i 70., położonych często w atrakcyjnych miejscach. Kiedy upadają firmy, inwestorzy tak naprawdę interesują się działką, zależy im na ziemi, a nie na budynku. Nawet jeśli jest to np. hotel Cracovia. Poza tym, ważna jest kwestia remontów. Nawet gdy nowe wnętrza projektują plastycy czy architekci, to często usuwają te elementy i nie pozostawiają niczego, co świadczy o historii danego miejsca, chcą stworzyć wszystko od początku. Jednak jeżeli takie kompozycje zostaną zakryte, a nie zniszczone, to jest szansa, że za kilka lub kilkanaście lat zostaną odsłonięte. Przykładem niech będą odsłonięte dwa lata temu ceramiczne elementy dekoracyjne w restauracji hotelu Polonia. Kolejnym przykładem jest wyremontowany ostatnio dworzec w Płaszowie. Znajdowała się tam sporych rozmiarów kompozycja ceramiczna, której w całości nie dało się wyeksponować. Widoczny jest jedynie jej fragment, ale pozostałej części nie zniszczono, lecz zabezpieczono i zakryto. Ludziom z PKP zależało, by ją zachować. To pozytywny przykład tego, że coś zaczyna się zmieniać, że zaczyna być doceniana uroda, dekoracyjność i wartość artystyczna tych prac.
Powraca zatem moda na mozaiki czy architekturę ceramiczną.
Oczywiście, choć powoli. Wiele tego typu kompozycji znakomicie pasuje do nowoczesnej architektury. To często dekoracje abstrakcyjne, mające piękne i żywe barwy, które znakomicie wyglądają w istniejących budynkach, jak i w wyremontowanych wnętrzach.
Czy twórcy krakowscy w jakiś sposób wyróżniali się spośród innych działających w Polsce?
Tego typu dekoracje były popularne w całym kraju. W Krakowie jednak została stworzona niezwykła technika dekoracji ceramicznej – piropiktura. Jej twórcami byli państwo Helena i Roman Husarscy, którzy opatentowali swój wynalazek. Chcieli uniezależnić ceramikę od wypalania w piecu. W związku z tym te kompozycje nie musiały być tworzone w pracowni, lecz na przykład na miejscu, gdzie miały być montowane. Polegało to na tym, że płytę z betonu podgrzewano do wysokiej temperatury za pomocą specjalnego palnika i na to natryskiwano szkliwo ceramiczne, które wtapiało się w powierzchnię, pokrywając ją trwałą warstwą. Potocznie nazywano piropikturę malarstwem ogniowym.
Zdecydowała się Pani zatytułować publikację „Kolor i blask”.
Ceramika kojarzy się z kolorem i blaskiem. Poza tym jest materiałem bardzo trwałym, trwalszym niż dekoracje malarskie. Artyści mówili, że taka dekoracja na zewnątrz budynku lśni w słońcu, a padający deszcz zmywa z niej wszelki brud. W związku z tym zawsze wygląda jakby była niedawno zrobiona, w przeciwieństwie do innych materiałów.
Można powiedzieć, że swoją pracą przywraca Pani blask tym zapomnianym dziełom.
To miłe określenie i mam nadzieję, że pojawi się większe zainteresowanie tą tematyką, co obserwuję już od kilku lat. Ludzie zaczynają się zastanawiać i nie niszczą tych elementów bezmyślnie.
Jak ocenia Pani przyszłość ceramiki w architekturze?
Pojawiają się młodzi twórcy, którzy są zainteresowani ceramiką w architekturze. Co prawda nie tworzą mozaik, ale rozmaite płaskorzeźby ceramiczne czy inne złożone kompozycje. Myślę, że te tendencje będą się to rozwijały, chociaż na pewno nie tak jak w latach 60. i 70. Nie istnieją już zakłady, w których mogłyby być wykonywane tego typu realizacje. Poza tym są to techniki pracochłonne i obecnie dosyć kosztowne. O wiele łatwiej i szybciej można wykonać mural czy niewielką mozaikę, która będzie wisiała na ścianie w domu, niż olbrzymią kompozycję, taką jak na przykład mozaika na budynku Biprostalu.