Czwarte pytanie walką o przyjazny Kraków

Więcej ścieżek i stojaków rowerowych – wizja miasta dla rowerzystów brzmi obiecująco, a co najważniejsze znajduje poparcie wśród mieszkańców. Jak wynika z przeprowadzonej przez naszą redakcję ankiety, ponad 80% respondentów jest za rozbudową infrastruktury rowerowej. – Pozostaje kwestia jak rozsądnie zorganizować ścieżki – podaje radny Grzegorz Stawowy. – Wiele osób zarzuca, że trasy rowerowe wytycza się z chodnika i zdarzają się potrącenia z pieszymi – informuje Stawowy. Jak Kraków powinien zabrać się za organizację infrastruktury?

– Od 2004 roku miasto posiada dokument jasno określający zasady budowania ścieżek rowerowych, ale nie jest on przestrzegany. Na Mogilskiej mamy przykład walki o miejsce dla rowerzysty kosztem chodników i ulicy. Z kolei Starowiślna pokazuje sprawny podział ruchu dla pieszego, kierowcy oraz rowerzysty – mówi Marcin Hyra, prezes stowarzyszenia Miasta Dla Rowerów. Czego potrzebuje Kraków, aby zbliżyć się do optymistycznych założeń? – Brakuje ścieżek rowerowych kompletnie odseparowanych od ruchu pieszych. Jak do tej pory mamy w sumie 2 kilometry osobnego pasa ruchu dla rowerów, z czego większość leży na ulicy Reymonta i była budowana w latach 90. – wylicza Hyra. Ale brakujące odcinki to nie jedyny problem w kwestii rowerowej.

Prawniczy bajzel i dziura w budżecie

Rozbudowę utrudniają absurdalne przepisy prawne. – Zgodnie z rozporządzeniem, na odcinku jezdni, przy którym organizuje się pas rowerowy, należy wyeliminować zatrzymanie pojazdu, co oznacza, że na tym odcinku trzeba wprowadzić zakaz ruchu wszelkich pojazdów, włącznie z rowerami, bowiem rower również jest pojazdem i ma prawo zatrzymać się. To ewidentny błąd, który na szczęście jest zmieniany – mówi Hyra. Pomijając nieścisłości prawne, wciąż pozostaje elementarne pytanie o pieniądze. Jak przekonuje oficer rowerowy ZIKiT Marcin Wójcik, Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu wie, gdzie ścieżki powinny się znaleźć. Problem stanowią środki z budżetu, które nie są wystarczające, aby w pełni pokryć potrzeby rowerowe miasta. – W tym roku otrzymaliśmy 4 miliony 750 tysięcy złotych na drogi. To jest kwota niewystarczająca. Na realizację wszystkich inwestycji przeznaczonych na ten rok potrzebujemy jeszcze 600 tysięcy – informuje Wójcik. W praktyce oznacza to, że ZIKiT będzie zmuszony pewne projekty ograniczyć, przesunąć w czasie bądź anulować.

– Myśleliśmy, że z oszczędności zgromadzonych z tegorocznych inwestycji będziemy w stanie zaplanować następny rok. W obecnej sytuacji trudno o tym mówić – mówi Wójcik. Problem pojawia się również w samej specyfice miasta. – Mamy kiepsko skomunikowane południe - Wadowicka, Wielicka, Zakopiańska to trudne tereny. W wielu przypadkach nawet nie ma chodnika. Zgodnie z przepisami rowerzysta ma kiepskie szanse na dotarcie, przykładowo, na północ Krakowa – informuje Michał Wójcik.

Pomijając referendum

Jak wynika z obietnic Wójcika, ZIKiT w najbliższym czasie przysłuży się rowerzystom. – W zeszłym roku uzyskaliśmy 100 tysięcy złotych na stojaki rowerowe, postawiliśmy ich 235. W tym pojawiły się na pętlach na Krowodrzej Górce oraz Płaszowie. Myślimy, aby je zadaszyć. Planujemy zbudować jeden parking zadaszony w centrum, koło dworca – zapowiada Wójcik, nie zdradzając szczegółów. Zgodnie z jego deklaracją, pod koniec tego roku ZIKiT dobuduje nowe ścieżki rowerowe. – Powstanie brakujący odcinek na alei Pokoju, na ulicy Świtezianki do ulicy Lema. Połączony zostanie odcinek od ronda Dywizjonu 308 do ronda Czyżyńskiego od południa. Całe Czyżyńskie będzie miało połączenie rowerowe. W ramach odrębnej inwestycji droga rowerowa wzdłuż Mogilskiej zostanie uzupełniona o brakujące fragmenty. Podobnie z odcinkiem od cmentarza Podgórskiego aż do ulicy Siostrzanej. Pojawi się połączenie rowerowe ulicy Andersa z Bora Komorowskiego. Będzie to kolejne uzupełnienie brakujących odcinków. Prawdopodobnie będzie robiona nawierzchnia na Wielickiej i Zakopiańskiej aż do skrzyżowania Zbrojarzy. Ale ostatnia inwestycja nie jest pewna ze względu na brakujące pieniądze – mówi Wójcik.

Kraków dokonał ogromnego skoku w polityce rowerowej. – Jeszcze 10 lat temu ogromnym problemem dla rowerzystów było pokonanie ronda Mogilskiego. Od przebudowy zaobserwowaliśmy wzrost ruchu. W 2011 było to 2,5 tysiąca rowerów na dobę, w tym roku ta liczba się podwoiła. Jak widać, przyjazna infrastruktura przyciąga rowerzystów. Podobną zależność z pewnością zauważymy, jak tylko skończy się budowa Mogilskiej – podaje Hyra. Czy poparcie mieszkańców w niedzielnym referendum przyśpieszy urzeczywistnienie snu cyklistów o rowerowym mieście?