Czy polskie ofiary siepaczy z UPA doczekają się upamiętnienia w Tarnowie?
Niewykluczone, że najdalej za kilka miesięcy na mapie Tarnowa pojawi się plac Ofiar OUN UPA 1939-1947. Ma się on znaleźć na granicy dwóch tarnowskich osiedli – Strusiny i Piaskówki. Dokładnie zaś na styku ulic Szkotnik i Klikowskiej, w sąsiedztwie Ronda Emila Fieldorfa „Nila”, naprzeciw kościoła Miłosierdzia Bożego.
„Nie chodzi o zemstę, lecz o pamięć”
O uczczenie w Tarnowie pomordowanych na Wołyniu rodaków apelowano już do władz miasta od jakiegoś czasu. Sprawa nabrała rozpędu w ostatnich dniach po głośnej decyzji prezydenta Ukrainy, który jednej z jednostek wojskowych swojego kraju nadał imię „Bohaterów UPA”.
Ostatnie pismo w sprawie skweru dla Wołyniaków zostało wysłane 14 kwietnia. Adresatem był zastępca prezydenta Maciej Włodek.
List jest krótki. Ma raptem trzy akapity. Podpisał go Witold Miś, prezes tarnowskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.
„Społeczność Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział w Tarnowie zwraca się z prośbą o upamiętnienie w przestrzeni miasta ofiar ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Wschodnich dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów z OUN UPA w latach 1939-1947 poprzez nadanie nazwy placowi składającego się z działek nr 121/5, 120/2, 121/6, 122/4, 120/3, 118/3, obręb 0202, będących własnością Gminy Miasta Tarnowa.
Proponowana przez nas nazwa to Plac Ofiar OUN UPA 1939-1947 r. Prośbę swoją uzasadniamy potrzebą upamiętnienia ww. ofiar oraz edukowania młodszych pokoleń ku przestrodze.
Wobec powyższego wnosimy jak w sentencji”.
Na odpowiedź Lwowiacy długo nie musieli czekać.
Proceduralna droga
Teraz czas na spełnienie wszystkich formalnych wymogów. Najpierw o zdanie trzeba zapytać lokalną społeczność.
– Skierowaliśmy wniosek do zaopiniowania tamtejszej radzie osiedla. Pierwotnie pismo poszło do pana Ryszarda Nejmana, przewodniczącego rady na Piaskówce. Ale okazało się, że choć w pobliżu skweru mamy tabliczkę „Piaskówka”, teren podlega pod Strusinę. Zatem kolejny list poszedł do pani Anny Adamek i pana Stefana Wrony. Ale już wszystko mamy wyjaśnione – mówi Wiktor Bochenek, rzecznik prezydenta Tarnowa.
Gdy właściwa rada osiedla wyrazi swoje zdanie w kwestii proponowanej dla skweru nazwy do działania przechodzą radni.
Najpierw ci z Doraźnej Komisji do spraw Nazewnictwa Ulic i Placów Publicznych. Jest ich sześcioro. Pracują obecnie pod okiem radnej Małgorzaty Mękal z Koalicji Obywatelskiej.
Gdy komisja nie zgłosi zastrzeżeń, projekt trafia pod głosowanie na sesji rady.
Kiedy moglibyśmy spodziewać się procedowania wspomnianego projektu?
– Myślę, że tuż po wakacjach w Tarnowie pojawi się nowy adres: plac Ofiar OUN UPA 1939-1947 – twierdzi Wiktor Bochenek.
Jest jeszcze do załatwienia jedna sprawa…
Od momentu bulwersującej Polaków decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Tarnowie ponownie wróciła dyskusja na temat relacji miasta z Tarnopolem.
To ukraińskie miasto, znajdujące się w zachodniej części kraju, niedaleko Lwowa, założył w 1540 roku ówczesny właściciel Tarnowa – hetman Jan Tarnowski.
Braterskie relacje między ośrodkami trwają oficjalnie od 18 marca 2004 roku. I dotyczą „wzajemnej współpracy i dobrych stosunków partnerskich”.
Narażone zostały na poważny szwank w 2021 roku, gdy władze liczącego ponad 200 tysięcy ukraińskiego miasta nadały miejscowemu stadionowi imię Romana Szuchewycza, kata Polaków na Wołyniu. Pikanterii całej sytuacji dodawał fakt, że obiekt mieścił się przy ul. Stefana Bandery.
Padały wówczas propozycje o zerwaniu wszelkich kontaktów ze stroną ukraińską. Skończyło się na uchwale radnych, w której relacje dwustronne zostały zawieszone. Uchwała została podjęta 24 czerwca 2021.
Czy coś może ulec zmianie w kontekście ostatnich uderzających w pamięć pomordowanych Polaków decyzji władz naszych sąsiadów?
– To duża polityka. Odpowiem w ten sposób. Rozmawiamy w środę, 3 czerwca, przed południem. Na tę chwilę nie ma takiego tematu i nikt nie zwracał się do prezydenta w tej sprawie – mówi Wiktor Bochenek.
Do uregulowania stosunków Tarnowa ze wschodnimi sąsiadami pozostaje jeszcze jedna kwestia. A mianowicie doprecyzowanie relacji z jednym spośród rosyjskich miast, z którym Tarnów chełpi się przyjaźnią.
– Wszyscy tak „Ukraina, Ukraina”. A nikt jakoś nie podnosi sensowności naszych kontaktów z Kotłasem. To jest, przypomnę, miasto w Rosji, czyli w kraju rządzonym przez Putina. To jak? Ukraina jest „be” z Rosja „cacy”. Tak tylko pytam. Wyjaśnijmy to w końcu a przestańmy się bawić w jakąś podwórkową dyplomację – słyszymy od jednego z radnych.
Dla przypomnienia, Tarnów koleguje się ze swoim rosyjskim partnerem od listopada 1995 roku. Relacje jednak są zawieszone od 31 marca 2022 roku.
W innych miastach także pamiętają
Gdyby udało się doprowadzić do szczęśliwego finału utworzenie tarnowskiego skweru poświęconego pamięci Ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii, miasto znalazłoby się w nielicznym gronie ośrodków, które uczciły pamięć ofiar nacjonalizmu ukraińskiego.
Między innymi w Legnicy znajduje się aleja Ofiar Ludobójstwa OUN-UPA, Opole ma skwer Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu, takie same place widzimy w Stalowej Woli oraz Lublinie. W Przemyślu Ofiarom Wołynia zadedykowano rondo.