Czy za cyberatakiem na szpital mogli stać przestępcy powiązani z Rosją? Ekspert: To prawdopodobny scenariusz
Bartosz Dybała, LoveKraków.pl: Kto i w jakim celu zaatakował szpital MSWiA w Krakowie?
Prof. Jerzy Domżał, dyrektor Instytutu Telekomunikacji Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie: Nie wiemy, kto stoi za atakiem. Na razie pozostają jedynie domysły. Mogą to być „zwykli” złodzieje, którzy próbowali w nielegalny sposób zarobić pieniądze, a konkretnie wyłudzić je za pomocą klasycznego ataku ransomware. W takiej sytuacji przestępcy szyfrują dane, a następnie domagają się okupu za ich odblokowanie. Jednak w moim głębokim przekonaniu w tym przypadku nie chodzi o pospolitych złodziejaszków. To wyglądało na bardziej skoordynowane działanie. W całym kraju tego typu ataków mamy w ostatnim czasie bardzo dużo. Ich liczba rok do roku znacząco wzrasta. Moim zdaniem jesteśmy, jako Polska, mimowolnym uczestnikiem wojny cybernetycznej. Wynika to z faktu, że znajdujemy się bardzo blisko kraju, który wywołał konflikt zbrojny w Ukrainie. To sprawia, że na tego typu działania ze wschodu jesteśmy niestety mocno narażeni.
Czyli mówiąc wprost: za atakiem na szpital mogli stać przestępcy, powiązani z Rosją?
Taki scenariusz moim zdaniem jest prawdopodobny. W każdym razie oczy kierowałbym właśnie w kierunku wschodu.
Mogło być gorzej?
Oczywiście. Mogło dojść do znacznie poważniejszych konsekwencji. Nie trudno sobie wyobrazić, że cyberprzestępcy uzyskują dostęp do infrastruktury krytycznej i zmieniają ścieżkę poruszania się tramwajów, doprowadzając do ich kolizji. To oczywiście najbardziej drastyczny przykład, ale realny.
Radio RMF podało, że szpitale w Polsce będą przeprowadzać crash testy, które sprawdzą, czy wszystkie placówki mają właściwie zabezpieczone systemy informatyczne. To reakcja resortu zdrowia na atak na krakowski szpital MSWiA. Mądry Polak po szkodzie?
Trochę tak, ale dobrze, że działania zostaną podjęte. Niestety jest trochę tak, że gdy przez dłuższy czas nie dochodzi do ataku, usypia to naszą czujność i przestajemy dbać o tzw. higienę cyberprzestrzeni. Kiedy kupujemy jakiś nowy system informatyczny, początkowo bardzo o niego dbamy. Mamy wsparcie ze strony twórcy oprogramowania, obowiązuje gwarancja, wykupujemy aktualizacje. Po jakimś czasie zadajemy sobie jednak pytanie, czy jest sens inwestować w kolejne, skoro dotychczas system nas nie zawiódł? I wtedy dochodzi do ataku. W cyberprzestrzeni nie ma miejsca nawet na najmniejszy błąd. Jeśli odpuścimy, prędzej czy później się to na nas zemści.