Czystsza ulica, czystsze powietrze
Rok 2018 był dla krakowskiego MPO rekordowy jeśli chodzi o sprzątanie ulic i chodników. Zamiatarki pojawiały się już na wszystkich ulicach, na których jest to technicznie możliwe. Chodzi nie tylko o estetykę – czystsza ulica to mniej pyłów wzbijających się w powietrze i przyczyniających się do problemu smogu.
W minionych latach MPO konsekwentnie zwiększało powierzchnię oczyszczanych ulic. W tym roku było to 2 376 kilometrów dróg. – Od 2018 roku objęliśmy oczyszczaniem wszystkie ulice, których nawierzchnia umożliwia czyszczenie mechaniczne – mówi Piotr Odorczuk, rzecznik prasowy MPO.
W coraz większym zakresie sprzątane są też chodniki (choć w tym przypadku część zadań należy do zarządców budynków). Największą różnicę widać, gdy popatrzymy na powierzchnię zmywanych chodników: w porównaniu z 2016 rokiem to wzrost o ponad 43% (największy skok nastąpił pomiędzy 2016 a 2017 rokiem, ale również 2018 przyniósł wzrost w tej dziedzinie).
Pył z ulic jest też w powietrzu
Celem sprzątania jest nie tylko to, żeby ulice dobrze wyglądały, choć to też bardzo istotne dla ich użytkowników. Kluczowe jest to, że pyły wzbijane przez wiatr czy przejeżdżające pojazdy przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza. To tzw. zanieczyszczenie wtórne.
O tym, że sprzątanie, w tym przede wszystkim zmywanie na mokro ulic, bezpośrednio przekłada się na stężenia pyłów w powietrzu, świadczą wyniki prowadzonych w Krakowie badań.
MPO podjęło współpracę z trzema krakowskimi uczelniami: Uniwersytetem Rolniczym, Politechniką Krakowską oraz Akademią Górniczo-Hutniczą. Chodziło o to, by obiegowe opinie i intuicje zweryfikować za pomocą twardych danych, które pozwolą w najbardziej efektywny sposób walczyć z problemem wtórnej emisji zanieczyszczeń.
Wszystko przebadane
Do badań wybrane zostały cztery odcinki dróg o różnym natężeniu ruchu. Uwagę mieszkańców przykuł przede wszystkim eksperyment na Alejach Trzech Wieszczów, kiedy w równych odstępach czasu trzy polewaczki w asyście policji zmywały odcinek od mostu Dębnickiego do Czarnowiejskiej. Oprócz tego dokładnie sprzątane były chodniki, mierzono masę zebranych odpadów, pobrano próbki ścieków z mycia chodników. Celem było m.in. sprawdzenie, czy i w jakim stopniu zmywanie wpływa na jakość powietrza i jaki jest dokładny skład zanieczyszczeń ulicznych. W próbkach pyłu była cała paleta metali ciężkich, m.in. kadm, ołów, cynk i mangan. Dla wyboru lokalizacji znaczenie miało sąsiedztwo stacji monitorującej jakość powietrza.
Głośno było też o pilotażowym sprzątaniu ulicy Lea, gdzie ustalono dwa wybrane dni tygodnia na dokładne sprzątanie chodników, co wiązało się z koniecznością czasowego przestawienia stojących tam samochodów.
– Badania jasno pokazały, że sprzątanie ulic, a szczególnie zmywanie ich na mokro, skutkuje znaczącą redukcją emisji wtórnej i bardzo pozytywnie wpływa na jakość powietrza – mówi Piotr Odorczuk.
Takie wnioski przełożyły się na zintensyfikowanie działań miasta w tej dziedzinie. Pracownicy MPO częściej zamiatają i zmywają ulice, zaczęli też zmywać chodniki, czego wcześniej nie robili. W przypadku ogłoszenia II lub III stopnia zanieczyszczenia pyłem PM10 na wyznaczonych ulicach miasta przeprowadzane jest dodatkowe zmywanie.
Sprzęt pomaga
Krokiem w stronę zmniejszenia emisji zanieczyszczeń do atmosfery są też decyzje MPO dotyczące zakupów taboru. W barwach spółki jeździ coraz więcej pojazdów z certyfikatami PM10. To m.in. zakupione w tym roku cztery nowoczesne odkurzacze. Są napędzane elektrycznie i obsługują rejon Rynku Głównego, placu Centralnego, Rynku Podgórskiego, Kazimierza i pod rondem Mogilskim. Usuwają niedopałki papierosów, puszki, butelki, odchody zwierzęce, liście, a dodatkowo są wyposażone w filtry oczyszczające o silnej mocy, które sprawiają, że powietrze wylatujące z maszyny jest czystsze niż to, którym oddychamy.
Rynek Główny i jego najbliższe okolice sprząta też od połowy roku pierwsza w pełni elektryczna zamiatarka. Jest niewielka i bardzo zwrotna, a równocześnie potrafi pomieścić 400 litrów wody używanej do pracy oraz zebrać 2 m3 pyłów.
MPO testuje też inne nowe rozwiązania. W tym roku była to m.in. próżniowa zamiatarka. – To samochód, który z zewnątrz wygląda podobnie jak standardowe zamiatarki. Jego atutem jest jednak to, że pracuje bez wody. Dzięki temu może pracować również w zimie, w ujemnych temperaturach i bardzo skutecznie usuwać z ulic drobiny pyłów. Ten pojazd się dobrze sprawdził, szczególnie na torowiskach i deptakach – tłumaczy Piotr Odorczuk.
Łącznie w zasobach MPO jest 187 jednostek służących do oczyszczania miasta.
Nie pal liści
Okazuje się więc, że spółka zajmująca się systemem odbioru odpadów i sprzątaniem miasta może na różne sposoby działać na rzecz poprawy jakości powietrza w mieście. Kolejnym przykładem jest system odbioru odpadów zielonych. Bo o ile palenie śmieciami w domowym piecu, po latach prowadzenia różnych akcji uświadamiających, dla większości mieszkańców jest już czymś niedopuszczalnym, o tyle spalenie ogniska z liśćmi ciągle wydaje się wielu osobom czymś zupełnie normalnym. Tymczasem to też przyczynia się do emisji do środowiska szkodliwych zanieczyszczeń.
Odpowiedzią MPO jest program odbioru odpadów zielonych. Nie trzeba się już zastanawiać, co zrobić z zebranymi liśćmi, bo zabiorą je w workach pracownicy MPO. I tu kolejny tegoroczny rekord: w 2018 roku zebrano do tej pory ok. 34 tysiące ton takich odpadów. Od roku 2015, kiedy uruchomiono program i zebrano niecałe 20 tysięcy ton, zainteresowanie ze strony mieszkańców ciągle rośnie.
Czyszczenie ulic czy odbieranie odpadów nie jest i nie będzie receptą na krakowski smog. To problem na tyle złożony, że potrzebne są działania na wielu płaszczyznach. Jednak każda taka cegiełka ma duże znaczenie dla stopniowej poprawy jakości powietrza w naszym mieście.