Dariusz Wdowczyk: To już nie jest śmieszne
Pierwszoligowiec z Sosnowca sprawił problemy Wiśle Kraków w 1/16 finału Pucharu Polski. Biała Gwiazda pokazała jednak swoją wyższość i awansowała do kolejnej fazy po dogrywce. Trener miał jednak do zawodników duże pretensje.
Nastroje piłkarzy i kibiców zmieniały się w trakcie tego meczu jak w kalejdoskopie. Zagłębie prowadziło 1:0, ale tuż przed przerwą Wisła zdołała wyrównać. W drugiej połowie przeważała, ale gola z rzutu karnego zdobyli gospodarze. Wisła znów ruszyła do ataku i szybko dwa razy trafiłą do siatki. Sprawy awansu nie rozstrzygnęła jednak w 90 minutach, bo w końcówce podstawowego czasu gry sosnowiczanie wyrównali, choć nie powinni, bo napastnik Zagłębia był na spalonym. W dogrywce zwycięstwo przyjezdnym zapewnił Denis Popović, który wykorzystał rzut karny. Wisła miała jednak sporo szczęścia, bo w doliczonym czasie gry Łukasz Załuska (nie pierwszy raz w tym meczu) uratował zespół przed stratą kolejnego gola.
„To już nie jest śmieszne”
Najważniejszy był awans do kolejnej rundy, ale piłkarze usłyszeli ode mnie sporo słów krytyki. W wielu momentach nie potrafiliśmy się wznieść na ekstraklasowy poziom – przyznał po końcowym gwizdku sędziego trener Dariusz Wdowczyk.
Szkoleniowca martwią stracone gole. W tym sezonie (w czterech meczach ekstraklasy i jednym Pucharu Polski) krakowianie stracili już dwanaście bramek. – To już nie jest śmieszne. Obciążają nas gole stracone po prostych błędach. Tomasz Cywka dobrze prezentował się w derbach, a w Sosnowcu miał udział przy dwóch straconych bramkach – podkreślał Wdowczyk.