Dębniki. Zainteresowanie jest ogromne, a basen nie jest z gumy
Przewodniczący Rady Miasta Krakowa Jakub Kosek (Koalicja Obywatelska) interpelował do prezydenta w sprawie miejskiej pływalni przy ulicy Strąkowej na Ruczaju. – Z przekazanych informacji wynika, że uczniowie pobliskich szkół – Szkoły Podstawowej nr 151 oraz Szkoły Podstawowej nr 40 – mają utrudniony dostęp do tego obiektu. Dodatkowo mieszkańcy zgłaszają, że mimo potrzeby korzystania z basenu, jego dostępność dla społeczności lokalnej jest ograniczona – napisał Jakub Kosek. Przewodniczący zapytał, z jakiego powodu dostęp do basenu jest ograniczony dla wspomnianych osób, i czy miasto planuje działania, by zmienić sytuację. Przewodniczącego RMK interesowało też, jaki procent basenu jest objęty umowami komercyjnymi.
Inne rejony Krakowa mają gorzej
W LoveKraków.pl informowaliśmy, że choć od 2009 roku miasto wybudowało 12 basenów krytych, to wciąż w połowie z 18 dzielnic nie ma ani jednego takiego obiektu. Liczba „białych plam” zmniejsza się do czterech, gdy weźmie się pod uwagę prywatne pływalnie. Od jesieni trwa budowa na Prądniku Białym, na terenie KS Clepardia. W drugim kwartale Zarząd Infrastruktury Sportowej planuje ogłosić przetarg na realizację basenu przy SP nr 129 na os. Na Stoku.
Południe Krakowa na razie nie ma co liczyć na kolejne obiekty. Od wakacji niedostępny jest basen KS Korona, którego czeka modernizacja. Z kolei basen przy ulicy Fortecznej na Klinach (dzielnica Swoszowice) to melodia odległej przyszłości. Nie ukrywa tego przewodniczący Kosek w rozmowie z LoveKraków.pl.
– Dziś mamy w mieście więcej „białych plam basenowych” niż na południu. Potrzebna jest analiza, ile mamy obiektów na tysiąc, 100 tysięcy mieszkańców, a następnie musimy się porównac z innymi miastami w Europie. Trzeba pamiętać, że to kosztowne inwestycje, a obiekty są drogie w utrzymaniu. Każdy chciałby mieć basen jak najbliżej domu, ale potrzebna jest spójna analiza. Potrzeby zawsze są duże, bo świadome społeczeństwo coraz bardziej dba o poprawę i utrzymanie sprawności fizycznej. Musimy to jednak zrobić z głową – uważa Kosek.