Derby w towarzystwie Kwietnia i Cupiała. „Było trochę szachów”

Wisła zremisowała z Wieczystą 1:1 w pierwszoligowych derbach Krakowa. Zdaniem Jarosława Królewskiego to dwie drużyny, które w przyszłym sezonie spotkają się w ekstraklasie.

Szef Białej Gwiazdy oglądał spotkanie w towarzystwie Bogusława Cupiała i Wojciecha Kwietnia. Stadion przy ul. Reymonta 20 odwiedził też Cezary Kulesza. – Ufam, że sędziowie podjęli dobre decyzje – komentuje na gorąco boiskowe wydarzenia Królewski.

W październiku też był remis, ale mecz wyglądał zupełnie inaczej.

Jarosław Królewski, prezes i większościowy właściciel Wisły: Zdecydowanie, teraz Wieczysta zagrała dużo lepszy mecz niż poprzednio przy Reymonta. To trzeba docenić. Zmierzyły się dwie drużyny, które rywalizują o awans do ekstraklasy. Sami państwo widzieli, że w tym meczu było trochę piłkarskich szachów.   

Pan jest zadowolony z tego remisu?

Przyjmuję go z pokorą. Oczywiście, że nie jestem zadowolony, bo zawsze chcę wygrywać.

Nie zabrakło kontrowersji. Michał Pazdan dosyć mocno faulował Kacpra Dudę. Widział pan to na powtórkach?

Widzieliśmy powtórki, natomiast my powinniśmy udowodnić swoją wartość w 90 minutach, a nie szukać pojedynczych sytuacji. Równie dobrze Wieczysta też mogła zamknąć ten mecz po swoich sytuacjach bramkowych. Ufam, że sędziowie podjęli dobre decyzje. Po obu zespołach było widać trochę stresu, że chcieli ten mecz wygrać. Było dużo ambicji. Z drugiej strony mecz bardzo dobrze przygotowany taktycznie. Skrzydła po obu stronach były wyłączone, praktycznie niegrające. To świadczy o dobrej taktyce, bo gra w dużej mierze toczyła się w środku. Dla nas kluczowe jest, że nie tracimy dystansu do drużyn, które są naszymi bezpośrednimi rywalami.

Mecz Wisła Kraków - Wieczysta Kraków
Mecz Wisła Kraków - Wieczysta Kraków
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Czy pana zdaniem spotkały się dwie drużyny, które w przyszłym sezonie zagrają w ekstraklasie? 

Moim zdaniem tak. Transfery Wieczystej nie pozostają bez echa. To są zawodnicy, którzy przychodzą z dobrych klubów, dobrze „wyskautowani”. Muszę pogratulować Kazimierzowi Moskalowi dobrego rezultatu. Z nim zespół na pewno będzie robił progres. Wieczysta wyglądała jak zupełnie inny zespół w porównaniu do tego sprzed pół roku temu. Zarówno jeśli chodzi o ustawienie, zmiany, fazy przejściowe, grę z tyłu, rozgrywanie. To inny zespół.

Wojciech Kwiecień też jest tak zadowolony z remisu, jak pan?

Ja jestem optymistą. Musimy robić małe kroki do awansu, nauczyłem się szanować drobne, małe rzeczy, jakie dzieją się wokół Wisły Kraków. Nie przerastać pewnych rzeczy swoimi ambicjami. Walczyliśmy też ze sobą, jeśli chodzi o pewne niedoskonałości. W paru momentach brakło trochę odwagi. 

Po remisie jesteście z Wojciechem Kwietniem dalej kolegami?

Tak, oczywiście, za chwilę wracam dalej na imprezę do Bogusława Cupiała i Wojtka Kwietnia. 

Kibic Wisły jest niezniszczalny. Siarczysty mróz, a na trybunach niemal 33 tys. osób. Jak to robicie?

Przede wszystkim staramy się być autentyczni. Transparentnie mówimy o swoich problemach, zwycięstwach, projektach. Taka jest Wisła Kraków, ze wszystkimi swoimi doskonałościami i niedoskonałościami.