Deszcz sprzymierzeńcem miasta w walce ze smrodem. Intensywniejsze zmywanie ulic pomogło?
Cyklicznie nad Starym Podgórzem, ul. Wielicką, Bagrami, Płaszowem, Rybitwami, Złocieniem, Bieżanowem, Prokocimiem, a nawet Łagiewnikami pojawia się niewidoczna chmura smrodu. To jeden z większym problemów, z którymi od wielu lat borykają się mieszkańcy miasta.
Urzędnicy znaleźli remedium?
Jak już wcześniej informowaliśmy, w odpowiedzi na liczne skargi dotyczące uciążliwości zapachowych w południowo-wschodnim Krakowie, miasto we współpracy z Miejskim Przedsiębiorstwem Oczyszczania (MPO) i Wodociągami Miasta Krakowa, rozpoczęło pilotażowy program intensywnego mycia ulic.
Program wystartował 2 lipca i trwał do końca września.
Co dokładnie zaplanowano?
Program miał objąć cotygodniowe zmywanie wybranych ulic, które są szczególnie narażone na emisję odorów kanalizacyjnych, zwłaszcza w okresach bezdeszczowych.
Jak zapewniali krakowscy urzędnicy, zmywanie miało się odbywać z wykorzystaniem wody z odzysku. Według zapewnień, MPO miało zwiększyć częstotliwość czyszczenia ulic – obejmując dodatkowo ponad 31 km tras, które dotąd były czyszczone rzadziej lub wcale.
O jakich ulicach mowa?
Urzędnicy zapewniali, że wśród ulic, które zostały objęte pilotażowym programem, znalazły się m.in.: Fatimska i jej odnogi, Gliniana, Goszczyńskiego (boczne sięgacze), Grochowa, Płaszowska (odcinki boczne), Przewóz (odcinki boczne), Zbrojarzy i wiele innych. Lokalizacje objęte działaniami zostały wskazane przez Wodociągi na podstawie analizy zeszłorocznych zgłoszeń mieszkańców.
Jak to wyglądało w praktyce?
Piotr Odorczuk, rzecznik prasowy MPO Kraków tłumaczy nam, że program prac był zaplanowany od lipca do końca września raz w tygodniu z wyłączeniem tygodni kiedy występowały opady deszczu lub gdy ulica była czyszczona według stałego harmonogramu.
– Z tego powodu zmywanie ulic odbyło się cztery razy tj.: 2 lipca, 13, 20 i 27 sierpnia. Łącznie to ponad 90 kilometrów ulic. Koszt - 6 410 zł brutto. Zaangażowana była 1 polewaczka (3,5 t) oraz 1 pracownik – wylicza.
Oceny programu brak
Zapytaliśmy też urzędników o to, jak oceniają pilotażowy program. W odpowiedzi Wodociągi Miasta Krakowa przekazały, że ocena tego programu zostanie dopiero przygotowana, a po tym dopiero będzie podjęta decyzja czy program będzie kontynuowany.
Z lekkim dystansem
Jeszcze na początku lipca, gdy rozpoczynał się pilotażowy program, radny Maciej Michałowski (PiS) w rozmowie z LoveKraków.pl tłumaczył, że mieszkańcy Płaszowa, Bieżanowa i okolic zgłaszali przede wszystkim problemy z nieprzyjemnym zapachem, który wydobywa się z rejonu Rybitw.
– Wielokrotnie mieliśmy dyskusje w Radzie Miasta Krakowa w sprawie tego odoru. To rozwiązanie może minimalnie poprawić problem nieprzyjemnego zapachu, ale nie rozwiąże go. Mieszkańcy czekają na zdecydowane ruchy miasta w kwestii usunięcia przyczyny odoru, a nie tylko zalewania kratek kanalizacyjnych wodą. Jeden jest oczywisty plus tego rozwiązania, krakowskie ulice będą niewiele czystsze – wyjaśniał radny, który w minionych latach wielokrotnie przygotowywał interpelacje w sprawie odoru.
„Warto próbować"
Z kolei Maciej Fijak, członek Zespołu zadaniowego ds. ograniczania uciążliwości odorowej i radny Dzielnicy XIII Podgórze tłumaczył, że jednym z rodzajów zgłaszanych uciążliwości jest odór z ulicznych kratek, które wysychają.
– Jeżeli takie mycie ma poprawić sytuację, to warto próbować. Pamiętajmy jednak, że główne źródło odorów to miejska oczyszczalnia, garbarnia i firmy zajmujące się przetwarzaniem odpadów. Zapowiadane działania przy pomocy dronów, czy mycie ulic w okresach suszy traktujemy jako dodatek do głównych działań, których oczekujemy od miasta. To uszczelnienie oczyszczalni i wymuszenie na firmach, które w dużej mierze przetwarzają odpady spoza Krakowa, aby nie były uciążliwe dla mieszkańców – tłumaczył.
Zdaniem Fijaka, niezmiennie kluczowym jest, by stworzyć konkretną, mierzalną strategię walki z odorem i jasną drogę dojścia do bezpiecznego, zdrowego i nieuciążliwego powietrza w Dzielnicach XII i XIII.