„Dla mnie festiwal to przewodnik po współczesnej muzyce” [Rozmowa]
Paweł Kaczmarczyk to jeden z najwybitniejszych pianistów młodego pokolenia. Od dwóch lat piastuje stanowisko dyrektora artystycznego festiwalu Jazz Juniors. W rozmowie z LoveKraków pl. opowiadał o jazzie i zbliżającej się 37. edycji festiwalu.
Adriana Słowik: W Polsce dochodzi obecnie do 100 festiwali jazzowych w ciągu roku, jak na ich tle wyróżnia się Kraków?
Paweł Kaczmarczyk: W Krakowie dużo się dzieje. Mnóstwo muzyków chętnie tutaj przyjeżdża. Mamy bardzo mocne środowisko klubowe. Miejsca takie jak Piec Art, Harris Piano Jazz Bar, Jazz Club u Muniaka, to kluby w których koncerty odbywają się praktycznie codziennie i to nie tylko jazzowe, również około jazzowe. Jest kilka festiwali, a wśród nich jeden z największych w Polsce: Letni Festiwal Jazzowy w Piwnicy Pod Baranami, ale również Festiwal Starzy i Młodzi, Krakowskie Zaduszki Jazzowe, Krakowska Jesień Jazzowa oraz wiele okazjonalnych koncertów. Myślę, że Kraków jest w jazzowej czołówce polskich miast.
Adriana Słowik: To Twoja druga edycja, podczas której pełnisz funkcję dyrektora artystycznego. Jakie są twoje wrażenia i odczucia związane z festiwalem i stanowiskiem, które obecnie sprawujesz?
Paweł Kaczmarczyk: Jazz Juniors to wielka historia. Festiwal miał bardzo dobre momenty, kiedy zapraszał dużo gwiazd z zagranicy. Później zaczął nieco podupadać, głównie ze względu na brak koncepcji. Brakowało odpowiedniego myślenia jak można byłoby to pociągnąć do przodu. Kiedy dwa lata temu zaproponowano mi stanowisko dyrektora artystycznego, stwierdziłem, że warto pomóc organizatorowi, czyli CK Rotunda. Już w zeszłym roku, pracując na bardzo małym budżecie udało się nam wspólnie zorganizować pięć dni festiwalowych, gdzie były zagraniczne gwiazdy, czołowi muzycy z Czech, Słowacji i Bułgarii. W tym roku jest jeszcze lepiej. Mamy muzyków z Norwegii, Szwecji, Stanów Zjednoczonych, Holandii, Szkocji czy Węgier. Festiwal jest po dużym liftingu, program z roku na rok jest udoskonalany. Uczymy się na błędach, wyciągamy szybko wnioski. Dodatkowo wielkimi krokami zbliża się również okrągła 40 edycja. Myślę, że będzie to dla festiwalu bardzo ważny jubileusz.
Jak wygląda proces przygotowawczy, przedsięwzięcia jakim jest festiwal Jazz Juniors?
To się dzieje bardzo spontanicznie. Przygotowania zaczynają się na rok przed kolejną edycją festiwalu, oceniam wtedy szanse zaproszenia poszczególnych artystów. Dużo podróżuję, dzięki czemu mam możliwość obserwować różne formaty festiwali w Europie, znam bardzo dobrze środowisko muzyczne w Polsce jak i za granicą.
Podstawową kwestią ruszenia z organizacją festiwalu jest jednak pozyskanie funduszy, co nie jest łatwe, ale możemy liczyć na pomóc miasta Krakowa jak i Ministerstwa Kultury. Bazową część festiwalu udało nam się zorganizować już na przełomie czerwca i lipca, był to grant wyszehradzki, gdzie w kooperacji z Festiwalem Etiuda & Anima połączyliśmy sztuki audiowizualne.. Dla mnie festiwal to nie jest zrobienie paru koncertów, tylko pewnego rodzaju przewodnik po współczesnej muzyce, sztuce. Możliwość spotkań i wymiany poglądów z ludźmi kultury, artystami, młodymi twórcami, którzy będą brali udział w konkursie jak i dziennikarzami, którzy przez ostatnie lata bardzo przyczynili się do promocji kultury muzycznej w naszym kraju. Obecnie wszystko jest już zapięte na ostatni guzik.
Głównym punktem programu jest konkurs młodych talentów. Jak wygląda kompletowanie składu komisji kwalifikacyjnej jak i jury, oceniającego młodych artystów?
Jury jest bardzo ważnym elementem konkursów. Ja, mając już doświadczenie jurora, przekonałem się, że komisje w których skład wchodzą osoby znające siebie nawzajem, nie są wiarygodnie obiektywne. Przez szereg lat w komisjach eliminacyjnych jak i w składzie jury Jazz Juniors przewijały się te same osoby. Teraz komisja kwalifikacyjna jest złożona z muzyków niezrzeszonych z żadnymi większymi środowiskami muzycznymi, a przez to bardziej obiektywna. W tym roku w komisji zasiedli: dziennikarz muzyczny Tomasz Handzlik i perkusista, muzyk jazzowy Arkadiusz Skolik. Natomiast w skład jury wchodzić będą już tak wybitne osobistości jak: Peter Beets – wybitny holenderski pianista, Jiri Sveda – szef agencji koncertowej działającej na terenie Czech i Słowacji, Yaroslav Sartakov – promotor muzyki jazzowej w Rosji, oraz Jan Sudzina - szef znanego słowackiego labelu Hevhetia. Liczę na to, że przesłuchania konkursowe, dobrze zapadną im w pamięć, bo na Jazz Juniors zawsze jest bardzo wysoki poziom.
A jakie są zasady i sam proces kwalifikacji uczestników do konkursu?
Ile zespołów się zgłosi, tyle zostanie przesłuchanych. Oczywiście spośród tych, którzy spełniają warunki regulaminu. Najistotniejszym punktem regulaminu jest nieprzekroczenie 33 roku życia, a drugim, uczestnicy muszą zaprezentować utwór polskiego kompozytora, który nie jest członkiem występującego zespołu. Komisja kwalifikacyjna spośród wszystkich prezentacji, wybiera pięć najlepszych zespołów, a także dwa zespoły rezerwowe.
Czy zwycięstwo w konkursie jest realną przepustką do kariery, na miarę Leszka Możdżera czy braci Pospieszalskich?
Wszystko jest w rękach uczestnika, tego w jaki sposób będzie umiał pokierować swoją karierą. Są muzycy z dużym zmysłem marketingowym i potrafią się przebić nie wygrywając żadnych konkursów, ciągle koncertują, są popularni, a są i tacy, którzy cały czas siedzą w ćwiczeniówce, piszą fenomenalną muzykę, ale grają mało koncertów. Festiwal promuje swoich laureatów. Zwycięzca zeszłorocznej edycji NSI Quartet miał okazję nagrać koncert w Radiu Kraków, podczas tegorocznej edycji, która już niebawem, zaprezentuje swój nowy materiał z debiutanckiego krążka "Introducing" na koncercie finałowym. Trzeba jednak zaznaczyć, że talent jest tylko punktem wyjścia. U wszystkich muzyków, których znam i których cenię, kluczem do sukcesu jest ciężka praca. Trzeba dużo pracować, a co za tym idzie… niechętnie spać.
Czym będzie różnić się ta edycja od poprzednich, na co warto zwrócić szczególną uwagę przeglądając program festiwalu?
Paweł Kaczmarczyk: Przede wszystkim, festiwal będzie dłuższy o dwa dni i zgromadzi naprawdę czołowych muzyków z poszczególnych krajów. To właśnie odpowiedni dobór artystów jest kluczem do sukcesu. Podczas tej edycji będzie można posłuchać muzyki z gatunku free improvisation, przez mainstream, współczesną europejską muzykę improwizowaną, fusion, muzykę filmową.
Trudno mi cokolwiek rekomendować, bo wrażliwość każdego człowieka jest inna, ale jestem pewien, że każdy znajdzie coś dla siebie. Czekają nas premiery: David Kollar "The Son", Michael Patches Stewart "ON Fire" z gościnnym udziałem Henryka Miśkiewicza, premiera płyty "Prana" tria genialnego pianisty Artura Dutkiewicza. W ramach projektu "B4 - Visegrad Jazz & Visual Arts" muzycy z czterech krajów Grupy Wyszehradzkiej sięgną po klasykę kina niemego, filmy animowane i reklamowe nadając im zupełnie nowe, a niejednokrotnie pierwsze w ich historii życie muzyczne. Interesująco zapowiada się koncert 1 grudnia, kiedy to pod hasłem "Szymanowski meets Chopin" będziemy mogli posłuchać rewelacyjne RGG Trio oraz formację wspomnianego Peter'a Beets'a. Wielkim zainteresowaniem cieszył się rok temu "Jazz Showcase" czyli Koncert Laureatów konkursu, który w tym roku tradycyjnie odbędzie się w Radiu Kraków i zostanie zarejestrowany.
Jazz jest specyficznym gatunkiem. Jaka publiczność przychodzi na takie koncerty?
Jazz jest raczej dla ludzi dojrzałych, lubiących wyzwania. To właśnie takie osoby poszukują w muzyce czegoś więcej niż tylko rozrywki, choć nie mam na myśli tego, że jazz nie może być rozrywką. Liczę jednak, że w tym roku mocno dopisze młode pokolenie słuchaczy, tym bardziej, że ceny biletów na poszczególne wydarzenia są w zasięgu kieszeni przeciętnego studenta. Jest też w programie JJ kilka imprez darmowych, podczas których będzie można poczuć klimat muzyki improwizowanej. Szczególnie tutaj polecam niedzielne przesłuchania konkursowe w klubie Piec Art, gdzie rok temu pojawiło się wielu przypadkowych słuchaczy. Najbardziej zapadły mi w pamięci rodziny z dzieciakami przychodzące w niedzielne popołudnie, żeby zagrzać się przy herbacie i posłuchać dobrej muzyki. Na szczególną uwagę zasługują również nocne jam sessions, które w tym roku odbywać się będą każdej nocy w klubie Harris Piano Jazz Bar. Będziemy mieli niebywałą okazję posłuchać krakowskich muzyków w konfrontacji z gwiazdami festiwalu i uczestnikami konkursu.
Czy jazz jest popularny?
Tak. Bilety na koncerty wyprzedają się dwa tygodnie przed danym wydarzeniem. Jadąc na koncert do małej miejscowości, gdzie są fantastyczne warunki, przychodzi pełna sala, a na koniec okazuje się, że było trzykrotnie więcej ludzi niż dwa tygodnie wcześniej na znanej gwieździe pop. Ludzie mówią, że jazz jest muzyką niszową. Nieprawda! Choć jeśli mówimy już o niszy, to pewnie dlatego, że jazzu nie ma ani w radiu, ani telewizji. To niedorzeczne, że dana stacja nie ma możliwości wysłać wozu transmisyjnego, aby nagrać takie koncerty jakie będą się tu niebawem odbywać. A nawet jeśli już nagrają, to wyemitują to o 2-3 w nocy. Dla kogo? Nie wiem. Dużym problemem jest teraz również edukacja. W szkołach nie ma muzyki, społeczeństwo ewidentnie głuchnie.
Jak w takim razie sprzedać jazz szerszemu odbiorcy?
Wydaje mi się, że mamy problem z dostępnością, która powinna być łatwiejsza. Na festiwal Jazz Juniors bilety wstępu nie są drogie. Są to granice 15-40 złotych, więc nie są kwoty, które mogłyby zniechęcać, aczkolwiek z doświadczenia wiem, że wyrafinowanego słuchacza podobno takie kwoty odstraszają. Dziwi mnie czasami, że na koncerty niektórych gwiazd wejściówki zaczynają się od 100 złotych. W taki sposób pielęgnuje się tych wyrafinowanych, dojrzałych słuchaczy, tylko co z tymi młodymi, którzy powinni wejść za tą "dyszkę" czy dwie, posłuchać muzyki i sprawdzić, czy ta muzyka ich po prostu porusza. Moim pierwszym założeniem, kiedy zostałem dyrektorem artystycznym, było to, że festiwal musi być dostępny dla każdego, czyli nie może być drogi.
Jak oceniasz polski jazz?
Jazz w Polsce jest zdecydowanie na bardzo wysokim poziomie. Jest zaawansowany, wyedukowany. Jeśli chodzi o muzyków, niestety brakuje nam pomysłów na promocję zagranicą. Dopiero teraz wchodzą w to wszystko młodzi ludzie i zaczynają budować kontakty międzynarodowe. Ciężko jednak porównywać naszą muzykę z muzyką z Anglii, Niemiec czy Francji, krajów, w których nie było żadnego przestoju, ich rozwój wyglądał trochę inaczej, gdzie mają więcej pieniędzy w kieszeniach, a i lepszy dostęp do różnych nowinek technologicznych i systemów edukacyjnych. Na szczęście mamy wielu genialnych i skromnych artystów, którzy popychają muzykę skutecznie do przodu na arenie międzynarodowej.
Na zakończenie, jako zaprawiony w konkursowych bojach kolega, co powiedziałbyś młodym muzykom startującym w konkursie?
Żeby mieli oczy dookoła głowy w muzyce, żeby patrzyli nie tylko przed siebie, ale też na boki, do tyłu, w górę i w dół. Muzyka zmienia się tak bardzo, trzeba być otwartym, dłubać w tej materii, poszukiwać, jednocześnie pamiętając o tym, że drzewo tak wysoko wyrośnie jak głęboko będzie w stanie zapuścić korzenie.