Dlaczego Sukiennice „pękają”?

Ruszają prace związane z naprawą pęknięć na ścianie Sukiennic. O przyczynach ich powstania i niekorzystnym profilu geologicznym Starego Miasta rozmawiamy z Maciejem Wilamowskim, dyrektorem biura Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa.

Natalia Grygny, LoveKraków.pl: Rozpoczyna się naprawa sklepień arkad w Sukiennicach. SKOZK już rok temu alarmował o „pękających Sukiennicach”.

Maciej Wilamowski, dyrektor biura SKOZK: Wiele osób zadaje słusznie pytanie, dlaczego budynek, którego remont generalny skończył się w 2010 roku, zaczął pękać. Jako instytucja współfinansująca zażądaliśmy dostępu do ekspertyz sporządzonych przez Zarząd Budynków Komunalnych.

Udało się poznać przyczyny tych uszkodzeń?

Dokumenty otrzymaliśmy. Wynika z nich, że nie da się stwierdzić ze stuprocentową pewnością, co było źródłem problemu. Poruszamy się na obszarze o liczących wiele stuleci nawarstwieniach archeologicznych i budowlanych. To mogły być efekty oddziaływań jakichś głęboko ukrytych struktur archeologicznych, o których istnieniu nie musimy nawet wiedzieć. To mogły być też kwestie nieszczelności systemów kanalizacji i odprowadzania wód opadowych, zarówno tych używanych dzisiaj, jak i pochodzących z ubiegłych stuleci. W nich także może zbierać się woda wypłukująca warstwy gruntu. Autorzy ekspertyzy wskazują natomiast, że prócz tych niejako „tradycyjnych” czynników, w przypadku Sukiennic trzeba też brać pod uwagę drgania mechaniczne powodowane przez nagłośnienie organizowanych na Rynku imprez masowych lub przez prace budowalne. To ostatnie dotyczyłoby zwłaszcza prac ciężkich, połączonych z wbijaniem lub wwibrowywaniem w grunt pali lub ścianek i uderzeniami o grunt koparek. Pewną przesłanką za drganiami jako sprawcą może być fakt, że spękania w podcieniach nie znajdują w poziomie piwnic kontynuacji, a tej należało się spodziewać, gdy źródłem problemów było posadowienie budowli. Cały czas jednak mówimy tu o przyczynach mniej lub bardziej prawdopodobnych. Dla nas jest ważne, że Zarząd Budynków Komunalnych bierze się za naprawę uszkodzeń. Uwzględniając znaczenie Sukiennic dla tożsamości Krakowa i kultury narodowej nie mogliśmy nie wesprzeć miasta w tych działaniach.

Wspomniane „pęknięcia” na ścianach budynków to najczęstsze uszkodzenia zabytków znajdujących się na terenie Starego Miasta?

Jeżeli mówimy o objawiających się nagle i niespodziewanie zagrożeniach dla zabytków, to najczęściej są to właśnie pęknięcia konstrukcyjne. Pamiętajmy, że ogromna większość znanych mam dziś budowli Starego Miasta nie powstała ani za jednym podejściem, ani na dziewiczym terenie. W tym rejonie przynajmniej od X–XI wieku budownictwo już kwitło, z początku drewniane, po lokacji miasta w 1257 roku coraz częściej murowane. Prawie wszystkie kościoły i kamienice w obrębie Starego Miasta albo powstały na miejscu wcześniejszych budowli, albo zawierają w swoich murach zapis wielu faz rozwoju, przebudów, rozbudów i wyburzeń. Sukiennice z pękającymi dziś podcieniami to także efekt gruntownej przebudowy – skądinąd doskonałej kreacji architektonicznej Tomasza Prylińskiego z lat 70. XIX wieku. Do tego dochodzi niekorzystny profil geologiczny Starego Miasta, czyli pokłady piachów i żwirów naniesionych tu po ostatnim zlodowaceniu przez rzekę Prądnik. Co ciekawe, w ostatnich latach z najgroźniejszymi pęknięciami zabytków spotykamy się przy samych krawędziach tego tak zwanego Stożka Prądnika, czyli tam, gdzie średniowieczne miasto stykało się niegdyś z fosami miejskimi i mokradłami. Dziś to obszar Plant.

Problem taki ujawnił się w klasztorze dominikanek „Na Gródku” przy ul. Mikołajskiej. Od reszty budynku zaczęło się odspajać południowo-zachodnie, przylegające do Plant skrzydło. Trwają tam obecnie prace zabezpieczające. W przylegającej do Plant części kościoła Pijarów, w obrębie apsydy za ołtarzem, pękały fundamenty. Potrzebne było palowanie. W nieciekawej sytuacji są również zabudowania przylegającego do Plant klasztoru Reformatów. Najpoważniejsze problemy wystąpiły jednak w Muzeum Archeologicznym przy ul. Poselskiej. Ponad 10 lat trwały tam bardzo skomplikowane i kosztowne prace związane z palowaniem i spinaniem całego budynku w obrębie piwnic i wyższych kondygnacji. Styk formacji geologicznych, wielowiekowa obecność mas wody, zasypanie fos miejskich mniej lub bardziej przypadkowym materiałem powoduje, że zabytki w sąsiedztwie Plant są i zapewne wciąż będą szczególnie narażone na pękanie.

SKOZK każdego roku przekazuje na ratunek krakowskich zabytków ponad 30 mln zł w ramach Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa. Jakie Pana zdaniem projekty zrealizowane w ostatnich latach dzięki dofinansowaniu SKOZK-u były najważniejsze?

W Krakowie najważniejsze jest zawsze to, co jest duchową własnością wszystkich Polaków. Kraków to w końcu miasto szczególne, będące najwyższej wartości zapisem wszystkich epok w historii Polski. Z tego punktu widzenia szczególnie istotne są dwa finalizowane w tym roku przedsięwzięcia. Pierwsze to renowacja krypt wawelskich z sarkofagami królów, członków ich rodzin, wieszczów i bohaterów narodowych. Drugie to dobiegająca końca konserwacja ołtarza Wita Stwosza w bazylice Mariackiej. Liczę, że jeszcze w tym roku rozpocznie się kolejne zadanie podobnej miary. Myślę o kompleksowej konserwacji całego wnętrza bazyliki Franciszkanów. Na początek konserwatorzy zajmą się prezbiterium i transeptem z polichromiami Stanisława Wyspiańskiego.