Dobrze, że Cracovia gra też na wyjeździe

Tylko Piast Gliwice ma w ekstraklasie więcej remisów niż Cracovia. Zwłaszcza u siebie podopieczni Dawida Kroczka bardzo rzadko wygrywają.

Pasy zajmują szóste miejsce w ekstraklasie. Wciąż są w szerokiej czołówce, choć nie potrafią wygrać od ośmiu spotkań. Gdy pod uwagę weźmie się mecze rozgrywane przed własną publicznością, to są dopiero na 12. pozycji – z trzema zwycięstwami, trzema porażkami oraz sześcioma remisami. Znacznie lepiej punktują na boiskach rywali – sześć tryumfów oraz po dwa remisy i przegrane dają im pozycję wicelidera, za Rakowem Częstochowa.

Obudzili się

Na wygraną u siebie Cracovia czeka od 26 października, gdy rozbiła 6:2 Motor Lublin. Można narzekać na ostatnią serię sześciu remisów w lidze, w tym czterech u siebie, ale trzeba zwrócić też uwagę na jeden szczegół. Z Koroną Kielce wyszarpali punkt po strzale Patryka Sokołowskiego w doliczonym czasie, a w niedzielę z Jagiellonią – przegrywając do przerwy 0:2 – w 85. minucie. Mogło więc być gorzej, gdyby nie mentalność walki do końca, która charakteryzuje zespół prowadzonych przez Dawida Kroczka. Już jesienią w wielu spotkaniach drużyna potrafiła odrabiać straty. We Wrocławiu też przegrywała 0:2, a potrafiła zwyciężyć 4:2.

– Trzeba być zadowolonym z tego powrotu, gratulacje i brawa dla zawodników za odrabianie strat i podziękowania dla kibiców, którzy wspierali nas mimo niekorzystnego wyniku. Czuliśmy ich wsparcie. W przerwie powiedziałem zawodnikom, by nie stracili trzeciej bramki, bo trybuny poniosą nas do zdobycia gola na 1:2 – mówił po remisie z Jagiellonią Tomasz Jasik, który w niedzielę zastępował chorego Kroczka.

Holender czekał na gole. Ma za sobą trudniejszy czas

Jeden punkt zapewnił gospodarzom Mick van Buren. Holenderski napastnik strzelił głową po dośrodkowaniu Mikkela Maigaarda. Był to jego pierwszy gol od października. Przełamał się po pięciu meczach, pod koniec rundy jesiennej nie grał z powodu kontuzji. – Za mną dwa-trzy trudne miesiące. Cieszę się, że znów mogę grać z wielką motywacją, by coś pokazać. To na pewno trochę mi pomoże w następnych meczach – powiedział van Buren przed klubową kamerą.

– Po pierwszej połowie musieliśmy się jakoś obudzić i powróciliśmy, ale mam trochę mieszane odczucia. Chcieliśmy mieć drugą połowę w pierwszej, ale pokazaliśmy charakter i to jest dobra rzecz, którą możemy zatrzymać – ocenił mecz z mistrzem Polski. – Po przerwie naciskaliśmy trochę bardziej i nakładaliśmy na rywali większą presję. Graliśmy bardziej bezpośrednio, więc w ten sposób mogliśmy wykończyć kilka dośrodkowań – przyznał.

Już w piątek o godz. 20.30 Pasy zagrają na wyjeździe z Górnikiem Zabrze.