Drony mają pokazać, kto pali śmieciami

Radni klubu Przyjazny Kraków chcą, by miasto skuteczniej walczyło z paleniem śmieciami w piecach. Straży miejskiej pomóc miałyby w tym drony z czujnikami wykrywającymi w powietrzu substancje pochodzące ze spalania odpadów. Projekt uchwały w tej sprawie trafił już do kancelarii rady miasta.

– Część mieszkańców w piecach węglowych spala również odpady. Chcemy ten problem wyeliminować – zapowiada radny Rafał Komarewicz. Jak mówi, problem zwiększa się w nocy, m.in. dlatego, że między godzinami 22 a 6 strażnicy miejscy nie mają prawa skontrolować paleniska w czyimś domu.

Dlatego radni proponują zakup przez miasto dwóch dronów, które wsparłyby pracę strażników. Sprzęt miałby być wyposażony w czujniki, które wykrywają substancje powstające przy spalaniu odpadów, a nie powstające przy paleniu węgla czy drewna – bo to jeszcze do września 2019 roku jest w Krakowie legalne.

Wskazówka dla strażników

Jak podkreślają radni, sam pozytywny wynik badania dronem nie byłby jeszcze dowodem i podstawą wystawienia mandatu, ale wskazywałby miejsce, w którym należy przeprowadzić standardową kontrolę, czyli pobrać próbki popiołu z paleniska. W przypadku, gdyby lot odbywał się nocą, kontrolę można przeprowadzić następnego dnia – ale już w konkretnych, wytypowanych lokalach.

– Redukując spalanie śmieci, już jesteśmy w stanie dać konkretny efekt w walce ze smogiem, nie czekając do roku 2019 – przekonuje radny Łukasz Wantuch.

Dlatego też klub prezydencki chce, by rada miasta jak najszybciej przyjęła uchwałę kierunkową w tej sprawie. Liczą na szerokie poparcie w radzie. – Są osoby, które sprzeciwiają się walce z węglem. Ale nie spotkałem się z osobą, która byłaby zwolennikiem palenia śmieciami – komentuje Wantuch.

Drony za 500 tysięcy

Jakie mogą być koszty? Według wstępnych wyliczeń, koszt zakupu dwóch dronów sięgałby łącznie około 500 tysięcy złotych, a roczny koszt ich utrzymania i obsługi to aż 900 tysięcy złotych. Radnych jednak te kwoty nie odstraszają – ich zdaniem, to nawet nie jeden procent kwot wydawanych przez miasto na walkę ze smogiem.

Nie obawiają się też problemu technicznego: tego rodzaju sensorów nie ma obecnie na rynku. Podobne badania były prowadzone w Gliwicach, ale pod kątem dwutlenku węgla czy pyłów zawieszonych, a nie produktów spalania śmieci. Radni przekonują jednak, że specjaliści zajmujący się tego rodzaju sprzętem są w stanie wyprodukować odpowiednie czujniki, jeśli będą mieć zapewnione finansowanie. Przyjazny Kraków zapowiada też współpracę z Krakowskim Alarmem Smogowym czy innymi instytucjami, które mogą w tej sprawie pomóc swoją wiedzą.

Teraz uchwała trafi pod obrady Rady Miasta. Realizacja jej założeń zależy jednak przede wszystkim od tego, czy na taki pomysł znajdą się pieniądze w budżecie.