Drugie dno krakowskiej „patodeweloperki”. Stoją za nią również kibole Cracovii

Zamiast czterech mieszkań przy Siarczanej powstało dwanaście lokali. Sprawą zainteresował się nadzór budowlany. Ale również śledczy. Z ustaleń prokuratury wynika, że za tą inwestycją stoją pseudokibice Cracovii.

W lutym tego roku opisaliśmy przykład „patodeweloperki” z ulicy Siarczanej. Informowaliśmy wówczas, że zamiast czterech mieszkań powstało tam dwanaście lokali. Zostały sprzedane, a właściciele do dziś muszą walczyć o legalizację samowolki. Czują się poszkodowani i twierdzą, że to nie oni odpowiadają za obecny stan rzeczy, tylko inwestor. Pisząc artykuł nie wiedzieliśmy jeszcze, że sprawa ma drugie dno, a cała inwestycja jest powiązana z przestępczą działalnością krakowskich kiboli.

Obecnie w magistracie już trzeci raz toczy się postępowanie, dotyczące legalizacji samowoli budowlanej przy ulicy Siarczanej. – Wydział architektury dwukrotnie odmawiał wydania decyzji o warunkach zabudowy, która byłaby pierwszym krokiem do legalizacji budynku wielorodzinnego w tym miejscu. Za drugim razem Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało w mocy decyzję odmowną urzędu, ale sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. WSA uchyliło zarówno decyzję wydziału architektury, jak i SKO. W związku z tym sprawa jest ponownie rozpatrywana przez urząd miasta – podkreśla Katarzyna Misiewicz z biura prasowego magistratu.

W tej sprawie zadzwoniliśmy do prawnika, reprezentującego Wojciecha K. – Bez komentarza – stwierdził. Pytania wysłaliśmy e-mailem, odpowiedzi brak.

Sprawa Magdaleny K. i wielkie plany

Grupa przestępcza działała w różnych częściach Krakowa, ale i poza miastem.

Z akt postępowania przygotowawczego, które udostępnił nam krakowski sąd (do tych z samego postępowania sądowego nie uzyskaliśmy dotychczas dostępu) dowiadujemy się m.in., że Wojciech K. sprzedawał lokale przy ulicy Siarczanej przy udziale Magdaleny K. Początkiem marca tego roku została skazana przez krakowski sąd za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. W postępowaniu przygotowawczym Wojciech K. powiedział, że Magdalena K. prowadziła biuro pośrednictwa nieruchomości i została mu polecona przez Adriana Z. „jako skuteczny pośrednik”.

– Przy jej udziale sprzedawałem swoje nieruchomości na ulicy Siarczanej w Krakowie. Doprowadziła do skutecznego zawarcia umów – powiedział K. Biznesmen kupił też mieszkania przy ul. Lubostroń, a następnie sprzedał ojcu Magdaleny K. Nabył również nieruchomość w Zawadzie koło Krakowa.

Wojciech K. stwierdził też, że na zlecenie Adriana Z. remontował mieszkanie przy ulicy Zyblikiewicza – założeniem było podzielenie go na dwa odrębne lokale.

Grupa pseudokibiców Cracovii i powiązane z nią osoby pojawiają się również w sprawie inwestycji przy ulicy Petrażyckiego, gdzie wybudowano dwa domy. Jak stwierdził jeden z oskarżonych, nie udało się ich przekształcić w budynki wielorodzinne: z uwagi na zmiany w prawie w 2017 roku. Co ciekawe, bracia Z. chcieli też kupić kamienicę, ale w licytacji przebił ich właściciel znanej polskiej firmy (niedawno zmarł), który nabył budynek za ponad 5,5 mln zł. Jak się dowiedzieliśmy, w 2019 roku na temat działalności braci Z. zeznawał Paweł M. ps. „Misiek”, który niegdyś był liderem Wisła Sharks. Zdawkowo mówił o działalności „deweloperskiej” braci Z. – Mieli budować jakieś osiedle – powiedział.

Szykowano się też do inwestycji przy ul. Kołaczkowskiego: tam „inwestorów” zatrzymały kwestie finansowe, związane z rozbudową infrastruktury drogowej i stacji trafo. W planie kiboli były szeregówki, ale Wojciech K. chciał postawić blok. W sprawie pojawiła się także działka na Klinach, zakupiona za 2,4 mln zł.

Część świadków dużo mówiła o działalności Wojciecha K. Zdaniem jednego z nich był „słupem” i „marionetką” w rękach Adriana Z. Szef gangu miał go traktować jak głupszego i słabszego od siebie, czego wyrazem były niecenzuralne określenia padające z ust Adriana Z., ale również tzw. wychowawcze liście, czyli uderzenia ręką w głowę. Natomiast jeden z oskarżonych w tej sprawie ocenił, że Wojciech K. wpuścił Adriana w bagno, związane z inwestycjami.

Sprawę działalności „deweloperskiej” kiboli, a także powiązanych z nimi osób, wciąż badają zarówno sąd, jak i śledczy. Do tematu powrócimy.