To duży problem Krakowa
Mimo tzw. rewolucji śmieciowej, dzikich wysypisk przybywa. Ze statystyk straży miejskiej wynika, że w całym 2012 roku ujawniono 218 takich nielegalnych wysypisk, z czego usunięto 195. Natomiast w tym roku (1 stycznia – 26 listopada) zgłoszono ich 245, a usunięto 196. – Nie widzimy poprawy w tej sprawie. Dzikie wysypiska są nadal dużym problemem w Krakowie – mówi Krystyna Paluchowska, rzecznik prasowy MPO.
Czy nowy system gospodarki odpadami zawiódł? – Każdy właściciel czy zarządca nieruchomości, po ostatnich zmianach ustawy o utrzymaniu czystości, po złożeniu deklaracji, ma zapewniony odbiór wszelkich odpadów komunalnych – mówi Paluchowska. – W założeniach przecież było, że zmiany spowodują między innymi likwidację zjawiska. Na razie nie obserwujemy zdecydowanej poprawy, może czasu trzeba więcej – zastanawia się rzecznik MPO.
Zgłoś nielegalne wysypisko! >>
Podobnie twierdzi Jan Machowski z Urzędu Miasta Krakowa: – Głównym elementem tzw. rewolucji śmieciowej, zakładanym przez Ministerstwo Środowiska, było skanalizowanie wszystkich odpadów w rękach gmin, tak by m.in. nie było pokusy na nielegalne pozbywanie się śmieci – mówi Machowski.
Pokusa i przyzwyczajenia
Jednak ta „pokusa” jest, jak pokazują statystyki, silna. – Niestety musi minąć wiele czasu, by pewne przyzwyczajenia ludzi się zmieniły. Dla wielu osób nadal łatwiej jest pojechać do lasu i pod osłoną nocy wyrzucić śmieci, niż załatwić to legalnie i za darmo w jednej z krakowskich lamusowni – uważa Machowski.
W tym miejscu można przypomnieć historię sprzed ponad roku, kiedy to w Tyńcu, naprzeciwko przystanku autobusowego, ludzie urządzili sobie nielegalne wysypisko śmieci. Wtedy to straż miejska złapała na gorącym uczynku dwóch kierowców, którzy wraz z rodzinami przyjechali, aby wyrzucić w tym miejscu śmieci. – Jednymi ze sprawców byli turyści z Warszawy, którzy po spędzeniu kilku dni w Krakowie, przy wyjeździe z miasta, pozostawili swoje śmieci na nielegalnym wysypisku – opowiadał Marek Anioł.
– Myślę, że w dużym stopniu można tu mówić o konieczności zmiany mentalności i nawyków, i złych tradycji ludzi. Wciąż nie chcemy czuć odpowiedzialności za wspólną przestrzeń publiczną – mówi Krystyna Paluchowska, rzecznik prasowy MPO.
Czarne punkty?
Jak przyznaje Krystyna Paluchowska, o dzikich wysypiskach dowiadują się od straży miejskiej, inspektorów działających w terenie, ale też od samych mieszkańców. – Charakterystycznym jest, że dzikie wysypiska często powstają w tych samych miejscach. Tak jest m.in. w przypadku ul. Tynieckiej czy Kolnej – mówi Paluchowska. Akurat te tereny zostały zgłoszone przez nas i jak zapewnia rzecznik prasowy, okolice ulic zostały uprzątnięte we wrześniu. Inspektorzy MPO skontrolowali też rejony wałów w Dębnikach i na Zabłociu oraz tereny na Azorach. Sprawa została zgłoszona do straży miejskiej. I miejmy nadzieję, że śmieci tam nie zalegają.
Legalnie i darmowo
Dlaczego wyrzucamy różnego rodzaju odpady do lasów, rowów i na łąki? Od kilku lat słyszymy o edukacji na ten temat, jednak czy ta nie trafia głównie do dzieci? A to przecież dorośli śmiecą najbardziej. – Musimy wrócić do edukacji, która wbrew temu co Pan pisze, nie jest adresowana tylko do dzieci, choć oczywiście dzieci są bardzo ważne – twierdzi Jan Machowski. – W ramach akcji edukacyjnych informujemy, gdzie mieszkańcy mogą oddać niepotrzebne, a nietypowe odpady.
Na razie w Krakowie takie miejsca są dwa: w punkcie przy ul. Krzemienieckiej 40 można przywozić odpady wielkogabarytowe, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny oraz odpady niebezpieczne. Znacznie więcej oferuje nam nowoczesna lamusownia przy ul. Nowohuckiej 1 d. Można tam oddać: niebezpieczne odpady (np. zużyte leki, akumulatory, gaśnice, termometry czy chemikalia) oraz te standardowe (od papieru, przez plastik, po meble, odpady poremontowe czy sprzęt elektroniczny). Jednak na miasto, w którym na co dzień żyje ponad 750 tys. mieszkańców dwa punkty to trochę za mało. – Oczywiście czynimy starania, by było ich więcej – mówi Machowski.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy również radnego Pawła Ścigalskiego z Komisji Ekologii i Ochrony Powietrza. Radny stwierdził, że będzie to omawiane na komisji. – To rzeczywiście niepokojące – stwierdził.
fot. dzikie wysypisko w Tyńcu. Stan wrzesień 2012