Dwie twarze Cracovii
Starcie Cracovii z Koroną Kielce zakończyło się podziałem punktów. Podopieczni Mirosława Hajdy pokazali w spotkaniu dwa zupełnie odmienne oblicza. Które z nich na ten moment jest prawdziwe? Trudno powiedzieć.
Do trzech razy sztuka. W tym sezonie drużyna gospodarzy nie wygrała z Koroną. Cracovia po dwóch porażkach z kielczanami wreszcie chciała odnieść sukces. Co nie udało się Wojciechowi Stawowemu, miało się udać Mirosławowi Hajdzie. Jego debiut na ławce trenerskiej był wymarzony, gdyż Cracovia wygrała z Zagłębiem Lubin 2:1. Po cichu liczono na powtórkę z rozrywki, czyli zdobycie trzech oczek.
Cracovia w natarciu
Mecz odbywał się w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Z nieba lał się żar, który nie ułatwiał zadania piłkarzom. Zdecydowanie szybciej do upału przyzwyczaili się krakowianie. Pierwsza połowa przebiegała pod ich dyktando. Cracovia stworzyła sobie kilka dobrych sytuacji, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Dopiero w 37 minucie gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Damian Dąbrowski. Duży udział przy zdobytej bramce miał… bramkarz kielczan Ołeksij Szlakotin, który niefortunnie interweniował przy strzale zza pola karnego pomocnika Pasów. Krakowanie na przerwę schodzili w dobrych nastrojach. Prowadzili jak najbardziej zasłużenie. Pierwsza odsłona pokazała, że Cracovia nie zapomniała jak gra się w piłkę, szczególnie w ofensywie.
Cracovia w opałach
Nieraz kwadrans przerwy potrafi całkowicie odmienić losy meczu. Gracze z Krakowa przestali atakować, oddali inicjatywę przeciwnikowi, który skwapliwie wykorzystał okazję i w 65 minucie doprowadził do wyrównania. Na listę strzelców wpisał się Michał Janota. Od tego momentu Pasy musiały drżeć o wynik Widać było, że Cracovia nie wytrzymała kondycyjnie. W drugiej połowie zawodnicy zamiast biegać, spacerowali po boisku. Korona nie potrafiła jednak przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. W doliczonym czasie gry kielczanie mogli nawet przegrać, gdyż piłka po jednym z ataków Pasów została wybita z linii bramkowej.
Do końca tylko dwa mecze
Sezon 2013/2014 nieubłaganie zbliża się do końca. Do rozegrania pozostały jeszcze tylko dwie kolejki. We wtorek 27 maja ekipa Mirosława Hajdy uda się do Wrocławia, aby rozegrać tam mecz ze Śląskiem. Ostatni mecz krakowianie zagrają u siebie, cztery dni później z Jagiellonią Białystok. Jeżeli Cracovia chce pokusić się o sześć punktów, to powinna pokazać tylko swoje lepsze oblicze.
CRACOVIA - KORONA KIELCE 1:1 (1:0)
1:0 - Dąbrowski 37.
1:1 - Janota 65.
Cracovia: Pilarz - Nykiel, Mikulić, Marciniak, Jaroszyński - Dąbrowski, Ntibazonkiza, Budziński (61. Steblecki), Boljević (76. Bernhardt) - Nowak, Papadopoulos (46.Rakels).
Korona: Szlakotin - Sylwestrzak, Malarczyk, Jovanović, Janota, Beisebekov (63. Trytko), Stano, Korzym (78. Khizhnichenko), Marković (63. Pylypchuk), Kiełb, Dejmek.
Żółte kartki: Dejmek, Kiełb, Malarczyk, Jovanović.
Czerwona kartka: Malarczyk (druga żółta)
Sędzia: Jarosław Przybył
Widzów: 6276