Dziesięciu chorych na „świńską grypę”

W Krakowie zdiagnozowano jak dotąd dziesięć przypadków tzw. „świńskiej grypy”. Szpital Uniwersytecki uspokaja, że nie ma w tym nic dziwnego, a wzrost liczby stwierdzonych przypadków wynika z tego, że wdrożono bardziej szczegółowe badania. I już zapowiada, że takich diagnoz może być więcej.

Wczoraj szpital informował o sześciu stwierdzonych przypadkach i dwóch czekających na diagnozę. Badania nie wykazały wirusa u tej dwójki, ale w od tego czasu pojawili się nowi pacjenci. Jeden pacjent zmarł, jednak szpital łączy ten fakt z jego ciężką chorobą hematologiczną.

– W tym momencie mamy dziesięć zdiagnozowanych przypadków wystąpienia wirusa AH1N1. Wszyscy pacjenci są w stabilnym stanie. Ta liczba się może oczywiście zwiększać, ponieważ kolejne osoby czekają na wyniki badań – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Maria Włodkowska, rzecznik prasowy Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Wirus krąży

Włodkowska powtarza to, o czym pisaliśmy już wczoraj: Szpital Uniwersytecki po przypadkach „świńskiej grypy” na Ukrainie wprowadził szeroką diagnostykę w kierunku tego właśnie wirusa. Stąd taki wzrost diagnoz właśnie w tej jednostce. Jak mówi Włodkowska, gdyby wprowadzić podobne procedury w innych szpitalach, też okazałoby się, że część pacjentów, którzy są leczeni na „zwykłą” grypę, ma właśnie ten rodzaj wirusa.

– Od stycznia do marca mamy okres wzmożonych zachorowań na grypę. Wśród wirusów, które wtedy krążą w powietrzu, są też mutacje, czyli wirusy AH1N1. Ci, którzy nie robią tak szczegółowych badań, jak my, po prostu będą stwierdzać u pacjentów grypę i będą ich leczyć standardowymi metodami. I będą to robić dobrze, bo leczenie jest dokładnie takie samo – mówi Włodkowska.