Dziki na Klinach. Straż miejska zabezpiecza teren

Po czwartkowym ataku lochy na roczne dziecko na Klinach na miejsce wezwano straż miejską. Funkcjonariusze zabezpieczają teren i czekają na specjalistów z centrum hodowlanego.

Strażnicy na miejscu po zgłoszeniu mieszkańca

Po informacji o ataku dzika na roczne dziecko w rejonie kościoła na Klinach‑Zaciszu mieszkańcy ponownie zaczęli zgłaszać obecność dzików w okolicy. Jak przekazał nam Marek Anioł, rzecznik prasowy Straży Miejskiej Miasta Krakowa, służby od razu podjęły działania.

– Otrzymaliśmy zgłoszenie od jednego mieszkańca, że na terenie Klinów są dziki. Podjęliśmy interwencję i jesteśmy na miejscu. Zabezpieczamy teren i będziemy pilnować dziki aż do momentu przyjazdu centrum hodowlanego – mówi Marek Anioł.

Czekają na specjalistów od odłowu dzików

Strażnicy mają za zadanie przede wszystkim zabezpieczyć rejon, w którym pojawiły się dziki, i ograniczyć ryzyko kontaktu zwierząt z ludźmi. Dopiero po przyjeździe specjalistów z centrum hodowlanego możliwe będzie podjęcie decyzji, co dalej – m.in. w sprawie odłowu lub przemieszczenia zwierząt.

To kolejny głos w sprawie narastającego problemu dzików na Klinach. Wcześniej po ataku na dziecko stanowcze komentarze przedstawili politycy zabiegający o urząd prezydenta Krakowa, domagając się ostrzejszych działań miasta.