Egzotyczne „lajki” pod postami prezydenta. Miszalski: To prowokacja szyta grubymi nićmi

Użytkownicy z Pakistanu i Filipin nagle stali się fanami prezydenta Krakowa? Pod wpisami Aleksandra Miszalskiego w mediach społecznościowych zaroiło się od egzotycznych kont masowo lajkujących jego posty.

Od kilkunastu godzin media społecznościowe prezydenta Krakowa przeżywają nietypowe oblężenie. Pod postami dotyczącymi bieżących spraw miasta zaczęły pojawiać się setki reakcji od osób z odległych zakątków świata.

Nagły przyrost „sympatii” z Azji wzbudził czujność internautów i stał się paliwem dla przeciwników politycznych włodarza.


Miszalski odpowiada: „Ktoś życzliwy zapłacił za boty”

Prezydent Aleksander Miszalski nie czekał długo z reakcją. W wydanym oświadczeniu jednoznacznie odciął się od podejrzanej aktywności na swoim profilu, nazywając ją celową manipulacją i atakiem typu „black PR”.

– Jak niepewnym swoich racji i argumentów trzeba być, żeby sięgać do takich metod. Od wczoraj ktoś „życzliwy” zapłacił za farmę botów, które udając moich sympatyków, lajkują moje wpisy – komentuje prezydent Krakowa. – Prowokacja szyta tak grubymi nićmi jak portfele osób, które za nią stoją.

„Walczcie fair”

Aleksander Miszalski, Łukasz Sęk
Aleksander Miszalski, Łukasz Sęk
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Zdaniem prezydenta, akcja z botami to element szerszej strategii mającej na celu zdyskredytowanie jego osoby w oczach krakowian. 

Włodarz miasta sugeruje, że za atakiem mogą stać środowiska niechętne jego prezydenturze, które zamiast merytorycznej dyskusji, wybierają metody uderzające w wizerunek.

– Panowie, walczcie fair i nie sięgajcie po „tanie” prowokacje. Boty podszywające się pod moich sympatyków, próba łączenia mnie z aktami agresji wobec osób zbierających podpisy, manipulacja faktami – to są metody, którymi się brzydzę – grzmi Miszalski.

Atmosfera gęstnieje

Sytuacja ma miejsce w gorącym momencie dla krakowskiego samorządu – przypomnijmy, że obecnie trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta i Rady Miasta Krakowa. 

Mieszkańcy Krakowa chcą debaty o mieście, a nie brudnej kampanii i czarnego PR – podsumowuje prezydent.

Na ten moment nie wiadomo, kto stoi za wykupieniem „egzotycznych lajków”.