Eksperymentalny "Gąszcz"
Galeria AS prezentuje prace z cyklu „Gąszcz” wrocławskiego artysty Huberta Pokrandta. Nowoczesne dzieła wpisane w nietypową aranżację mają przyciągnąć miłośników sztuki. Wystawa jest organizowana w ramach projektu "Sprawić by widziano. II edycja".
„Gąszcz jest rodzajem labiryntu, który powstaje wtedy, gdy przybysz postawi w nim pierwsze kroki...” – Hubert Pokrandt.
Ekspozycja składa się z onirycznych prac wykonanych różnymi technikami, które rozmieszczone są w surowym wnętrzu nowej siedziby Galerii AS przy ulicy św. Tomasza 26. Gabriela Sułkowska, pracownica galerii i współorganizatorka wystawy, mówi, iż takie otoczenie jeszcze bardziej podkreśla przesłanie wystawy. – Prace wystawione są w budynku starego antykwariatu. Dzieła doskonale wpisują się w klimat pozostały po poprzednich właścicielach – komentuje.
Sztuka z Wrocławia w Krakowie
Galeria AS słynie z prezentowania dzieł krakowskich artystów. Pierwszy kontakt z Hubertem Pokrandtem nawiązała jeszcze w grudniu ubiegłego roku. – Artysta bardzo nam się podobał, a chcieliśmy wprowadzić do naszej galerii kogoś nowego, świeżego, by nieco zmienić oblicze miejsca – tłumaczy Sara Kiedroń, kuratorka wystawy.
Co ciekawe, Hubert Pokrandt maluje obrazy dwustronnie. Kiedy dzieła zawieszone są na ścianach galerii, odbiorca widzi jedynie ich jedną stronę. Klaudia Fras, pracownica galerii, zapewnia jednak, iż zwiedzający będą mieli możliwość ujrzenia dzieł w całości. – Możemy zdjąć obraz i pokazać zainteresowanym jego - dosłownie - drugie oblicze – mówi Fras.
Wystawa powstała spontanicznie
Hubert Pokrandt zmieniał koncepcje dzieł, zarzucał pomysły i eksperymentował. Do ostatniej chwili nie było wiadome, co właściwie na wystawie się ukaże. – Artysta przed wystawą powiedział, że proces twórczy u niego w dalszym ciągu ewoluuje. Więc daliśmy mu czas na malowanie do ostatnich dni i przywiózł to, z czym się dobrze czuł i co chciał pokazać – mówi Sara Kiedroń. Kiedy już Pokrandt dostarczył galerii swoje prace, nastąpiła jeszcze jedna zmiana. Jedno z dzieł zostało usunięte z ekspozycji. – Aranżacja przebiegała przez różne fazy, ale jedna praca nie jest pokazana. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że wystawa zostaje w takim kształcie, w jakim można ją teraz oglądać – komentuje Kiedroń.
Jak tworzył się „Gąszcz”?
– Na początku chciałem stworzyć portrety, które miały być zapisem każdego mojego dnia. To miał być nowy cykl twórczy. Malowałem je głównie z wyobraźni. Po kilkunastu dniach pomysł zarzuciłem. Zaczęły się pojawiać nowe idee, które przenosiłem na obrazy – opowiada Hubert Pokrandt.
Część prac, jak przyznaje autor, inspirowana jest „Lśnieniem” Stanleya Kubricka. – Oglądałem ten film w kółko. Wczuwałem się w bohaterów – przyznaje Pokrandt. – Jeden obraz przedstawia kucharza z hotelu Overlook sportretowanego, gdy ów bohater nasłuchuje tytułowego lśnienia. Inny portret jest obrazem Jacka Nicholsona w momencie, kiedy on już wie, że chce swoją żonę zabić, ale prowadzi z nią ostatnią cyniczną rozmowę – wyjaśnia.
Ostatecznie artysta odciął się od filmu Kubricka. – Zarzuciłem ten temat, gdyż zaczął mnie przytłaczać. Oglądałem „Lśnienie” całymi nocami, nie spałem, obawiałem się, że sam stanę się jednym z bohaterów. Potem wróciłem do portretów. Zacząłem cykl podsumowywać i szukać tytułu – opowiada autor.
Tytuły, których nie ma
„Gąszcz” to kompleks prac inspirowanych przeżyciami i wyobrażeniami autora. Każdy obraz jest nieco inny, choć zdarzają się między nimi podobieństwa. Poszczególne dzieła opatrzone są tytułami, których jednak nie można zobaczyć na wystawie. Dlaczego? – W tę sztukę trzeba się zagłębić, zetknąć się z nią bez żadnego uprzedzenia, a takie właśnie uprzedzenie może nieść ze sobą tytuł – wyjaśnia Sara Kiedroń. Z tą inicjatywą zgadza się sam artysta. – Obrazy są częścią jednej całości, ale też brak tytułu daje szersze pole interpretacji. Najbardziej interesuje mnie, gdy odbiorca zapyta mnie, co na moim obrazie się znajduje. Kiedy wówczas powiem mu tytuł, może nawiązać się bardziej otwarta rozmowa na ten temat i ktoś mi może powiedzieć o moim własnym dziele coś, co mnie samego zaskoczy – mówi Hubert Pokrandt.
Ciekawostka dla fanów Karola Marksa
Jeden z obrazów powstał na okładce książki „Kapitał” Karola Marksa. Sam artysta przyznaje to z lekkim rozbawieniem. – Nie ma to podłoża ideologicznego – tłumaczy. – Te książki znalazłem u siebie na strychu, a ja bardzo lubię stare kartki ze względu na ich ładny odcień. Potem dopiero wydało mi się zabawne, że namalowałem to na „Kapitale”. A tę książkę dostałem kiedyś od brata mojego dziadka – opowiada Pokrandt.
Wejdź w labirynt „Gąszczu”
Jak zapewnia Hubert Pokrandt, każda z jego prac znaczy coś zupełnie innego i każda jest innym światem. Ekspozycja jest dla Galerii AS krokiem w nową stronę. – Gorąco zachęcamy do odwiedzenia wystawy, gdyż po raz pierwszy w naszej galerii prezentujemy dzieła twórcy spoza środowiska krakowskiego. Zapraszamy również do współpracy osoby zainteresowane sztuką współczesną, przede wszystkim młodych artystów – mówi Klaudia Fras.
Wystawę „Gąszcz” można oglądać do 18 sierpnia w następujących godzinach: od poniedziałku do piątku 12:00-20:00, w soboty 11:00-18:00, w niedziele 11:00-16:00. Wstęp jest bezpłatny.