Euro 2016. Biegler: Nie sądzę, bym dłużej prowadził reprezentację

Biało-czerwoni w decydującym o awansie do półfinału meczu zrealizowali najczarniejszy ze scenariuszy. Wysoko dali się ograć Chorwacji, która obok Norwegii awansowała z „polskiej” grupy do dalszej walki o medale.

Czwartek, godzina 11:30: Trener podał się do dymisji, a zarząd związku ją przyjął

Presja

– Zagraliśmy tak, jakbyśmy mieli 50 kg bagażu na swoich plecach. Poszczególni zawodnicy nie byli w stanie z siebie tego bagażu zrzucić – mówił po spotkaniu zrozpaczony trener biało-czerwonych Michael Biegler i dodał – Nie potrafiłem zdjąć presji z zawodników. To moja wina, za co przepraszam.

Przeprosiny

Polacy mieli spore szanse, by zamiast bić się o siódmą lokatę, walczyć o najwyższe cele. Z Chorwacją nie musieliśmy wygrać, mogliśmy zremisować lub przegrać różnicą trzech bramek. Żadnej z tych opcji nie udało się zrealizować. – Pozostaje mi przeprosić fanów, cały związek piłki ręcznej. Popełniliśmy bardzo dużo błędów, których nie potrafię na gorąco wyjaśnić. Na pewno zrobiliśmy wszystko, co byliśmy w stanie – dodał Niemiec.

Trener już przed turniejem podkreślał, że w razie niepowodzenia, całą winę bierze na siebie. Tuż po porażce z Chorwacją nie uciekał od odpowiedzialności za brak awansu do półfinału. – Nie o takim końcu marzyłem. Po raz pierwszy w mojej karierze coś takiego mnie spotyka – komentował.

Przyszłość

Szkoleniowiec biało-czerownych krótko zarysował swoją przyszłość w polskiej kadrze. – Nie sądzę, bym dłużej prowadził reprezentację. Nawet jeśli chodzi o kwalifikacje olimpijskie. Ja jestem odpowiedzialny za wynik jaki osiągnęliśmy na mistrzostwach, a znam reguły jakie obowiązują w sporcie. Ostateczna decyzja oczywiście nie należy do mnie – zakończył Biegler.