Fatalna pomyłka urzędu. Teraz radni muszą ratować sytuację

Błąd przy wydawaniu pozwolenia na budowę w 2011 roku od lat niszczy życie czterech rodzin. Obecnie jedyną szansą na naprawienie sytuacji jest uchwalenie planu miejscowego.

W 2011 roku spółka deweloperska otrzymała zgodę na budowę domów w zabudowie bliźniaczej. Mieszkania zostały sprzedane, jednak pięć lat później pojawił się poważny problem – jeden z sąsiadów inwestycji wszedł w spór prawny z miastem.

Sprawą zajęło się kilka instytucji oraz sądy administracyjne. W wyniku postępowania w 2018 roku wojewoda małopolski unieważnił pozwolenie na budowę, a Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego utrzymał tę decyzję w mocy. Ostatnią nadzieją dla mieszkańców była droga sądowa, jednak sądy również przyznały rację wojewodzie.

Urzędnicy widzieli błąd, ale wydali zgodę

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podkreślił, że niezgodność projektu budowlanego z przepisami planistycznymi została dostrzeżona przez krakowskich urzędników już na etapie procedowania wniosku. 

Wezwali oni inwestora do uzupełnienia dokumentacji, wskazując na konieczność prawidłowego obliczenia wskaźników intensywności zabudowy oraz doprowadzenia projektu do zgodności z ustaleniami obowiązującego planu miejscowego.

Pomimo że inwestor nie wywiązał się z tego obowiązku, organ ostatecznie zatwierdził projekt i udzielił pozwolenia na budowę. W 2023 roku Naczelny Sąd Administracyjny odrzucił skargi kasacyjne mieszkańców, co ostatecznie zamknęło ścieżkę prawną w tej materii.

W 2024 roku krakowski sąd okręgowy wydał wyrok stwierdzający winę miasta w zakresie wydania błędnej decyzji administracyjnej. Oznacza to, że wszelkimi szkodami finansowymi zostanie obciążona gmina. Jednak nie o to chodzi rodzinom.

Ostatnia deska ratunku

– Ta sprawa dotyczy nas od wielu lat. Kupiliśmy mieszkanie od dewelopera w 2013 roku i nic nie wskazywało, że może być z tym problem. Dopiero pięć lat później okazało się, że decyzja została wydana z rażącym naruszeniem prawa. Byliśmy u wielu prawników i każdy otwierał oczy ze zdumienia – mówiła na poniedziałkowym posiedzeniu komisji planowania przestrzennego jedna z mieszkanek nieruchomości.

Mieszka tu około 20 osób z dziećmi. Zależy nam na załatwieniu tej sprawy – przekonywała radnych.

Ratunkiem ma być projekt uchwały przygotowany przez radnego Grzegorza Stawowego dotyczący przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP) dla obszaru „Na Leszczu. Plan ma objąć cztery kluczowe działki.

Grzegorz Stawowy
Grzegorz Stawowy
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Radny zaznacza, że analiza wykonana przez Urząd Miasta Krakowa wykazała, iż wszczęcie procedur planistycznych jest możliwe pod względem formalnym i merytorycznym. 

Nowy plan mógłby „zalegalizować” istniejącą zabudowę poprzez dostosowanie zapisów do stanu faktycznego, co zakończyłoby trwający od dekady dramat mieszkańców. Decyzja w tej sprawie ma zapaść na sesji w najbliższą środę.