Figurka Maszkarona na święto tarnowskiego szpitala. Kolejek nie skróci. Ale jest ładna
„Maszkaronik Szpitalnik” – to oficjalnie. Bo Tarnowianie już zaczęli prześcigać się w wymyślaniu kolejnych imion dla nowej rzeźby. „Strzykawa”, „Piguła”, „Znachorek”, to tylko fragment inwencji mieszkańców.
Przy okazji niektórym internautom oficjalne imię statuetki skojarzyło się, owszem, z medycyną. Ale w Zakonie Krzyżackim.
Wszak szpitalnik, w strukturze Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie nadzorował wszystkie szpitale i przytułki na terenie Państwa Krzyżackiego. Był, mówiąc dzisiejszym językiem, ministrem zdrowia i opieki społecznej.
Maszkaron, który idzie po wypis
Figurka, która właśnie została uroczyście odsłonięta, znajduje się tuż obok pomieszczeń administracyjnych „Szczeklika”. By ją zobaczyć, najłatwiej dojść od strony al. Matki Bożej Fatimskiej. Gdyby ktoś jechał autobusem, powinien wysiąść na słynnym niegdysiejszym przystanku, oznaczonym przez MPK imieniem: „Fatimska-Curie”.
A to przez wzgląd na patronkę pobliskiej przychodni.
Co widzimy na pomniczku? Miniaturową rzeźbę, która przedstawia półleżącego na białym cokole uśmiechniętego maszkarona. W dłoni trzyma strzykawkę.
Pomysłodawczynią instalacji, jak i jej lokalizacji była radna Małgorzata Mękal, która realizację swojego pomysłu wygrała podczas licytacji tegorocznej edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Autorką rzeźby jest Ewa Fleszar. To artystka pochodząca ze Szczecinka, która swoje dorosłe życie związała z Tarnowem. Była stypendystką ministra kultury i sztuki oraz prezydenta Tarnowa. W 2019 roku została odznaczona Medalem Stulecia Odzyskania Niepodległości. Swoje prace prezentowała między innymi w Belgii i Francji. Jest autorką między innymi Ławeczki Paderewskiego w Ciężkowicach, ławeczki Marii Dąbrowskiej w Komorowie, pomnika Stulecia Odzyskania Niepodległości w Dębicy, Ofiar II Wojny Światowej w Tuchowie, czy pomnika św. Maksymilian Kolbego na osiedlu Koszyckim w Tarnowie.
Mieszka i tworzy w Karwodrzy koło Tuchowa. Odcisk jej dłoni znajduje się w Alei Artystów w Nałęczowie.
Spod jej ręki wyszły wcześniej trzy inne figurki: „Rajcy Miasta Tarnowa”, „Strażnika Tożsamości Miasta” oraz „Żaka”.
Pierwsza z nich znajduje się na rogu ulic Piekarskiej i Żydowskiej tarnowskiej Starówki. Druga – w samym sercu ul. Wałowej, na murku przy Multimedialnym Centrum Artystycznym. Trzecia – co oczywiste, przed wejściem do Akademii Tarnowskiej od strony ul. Mickiewicza.
Dodajmy przy okazji, że jej mąż – Roman Fleszar – sporządził figurkę „Maszkarona Młodych”. Ta również znajduje się na głównym deptaku miasta, czyli przy Wałowej. Wypatrywać jej trzeba w okolicach siedziby KRUS-u, niedaleko Pomnika Nieznanego Żołnierza i Sali Lustrzanej. Dla młodzieży najlepszym określeniem lokalizacji będzie kawiarnia „Sofa”.
Ad multos Annos, Doktorom ze „Szczeklika”
Kilka razy przekładano i kilka razy zmieniano umiejscowienie „Szpitalnika”. Problem czasowy rozwiązał się sam. Otóż od kilku dni świętowane jest 190-lecie powstania Szpitala im. Edwarda Szczeklika w Tarnowie.
Była już uroczysta Msza Święta połączona z wprowadzeniem do szpitalnej kaplicy relikwii św. Ojca Pio, był uroczysty obiad i bankiet w teatrze. A we wtorek, 23 czerwca, przyszedł czas na odsłonięcie małego pomnika.
– „Szpitalnik” ma nieść optymizm i być symbolem tego miejsca – mówi Marcin Kuta, dyrektor Szpitala im. Edwarda Szczeklika.
Dla krakowskich Czytelników naszego portalu ciekawostką może będzie fakt, iż patron szpitala w Tarnowie, wybitny kardiolog oraz internista, był ojcem prof. Andrzeja Szczeklika. Wielkiego erudyty i świetnego lekarza. Humanisty. Nie tylko lekarza, ale także pisarza i muzyka.
Redakcja LoveKraków.pl dołącza się do życzeń.
Mają swoje losy Maszkaronki
Bez wątpienia tarnowskie maszkaronki stały się tak atrakcją lokalną, jak również turystyczną i promocyjną dla miasta. Właściwie to hitem stały się już od momentu ich oficjalnej prezentacji, która miała miejsce przy okazji urodzin miasta w 2024 roku.
Za sam pomysł i jego rozkręcenie zapłaciły Fundusze Norweskie. Pierwsze rzeźby kosztowały 126 tys. zł.
Tarnowianie, szczególnie ci najmłodsi, w wolne dni spacerują z rodzicami po mieście z mapą w dłoni i robią sobie zdjęcia przy kolejnych figurkach.
Przyjezdni też już wiedzą o Tarnowskim Szlaku Maszkaronów. I tak samo jak w Krakowie szukają smoków, we Wrocławiu krasnali czy niedźwiadków w Berlinie.
Życie – także maszkarona – pisze jednak różne scenariusze. Dalekie nieraz od zachwytów.
Pecha miał na przykład „Maszkaron Żywiołów”, dzieło Mateusza Kijaka, znanego w świecie choćby ze współpracy z synami Boba Marley’a, przy okazji projektowania okładek płyt. Jego dzieło, umiejscowione przy placu Węgierskim, czyli przy pomniku gen. Józefa Bema przy Wałowej padło ofiarą wandali.
W lipcu 2025 roku pewien 48-latek, oderwał figurkę z postumentu. Pewnie w celu sprzedaży na złom. Został szybko ujęty przez stróżów prawa.
Jednak wcześniej „Strażnik Żywiołów” poległ z… żywiołami. Mrozy i wiatry spowodowały, że samoistnie oderwał się od podłoża.
Antidotum na kolejne problemy miało być powiększenie rozmiary stóp maszkaronka i mocniejsze mocowanie figurki do podłoża.
Nasz branża też się doczeka pomnika
W tym roku ma zostać odsłonięty jeszcze jeden maszkaronik. Poświęcony znojnej pracy dziennikarzy wszelkiej maści. Reporterów, radiowców, telewizorów, internetowców.
Pomysł na stworzenie medialnej figurki pojawił się podczas jednego ze spotkań włodarzy miasta z mediami.
Pierwotnie planowano, by figurka stanęła obok dawnego tarnowskiego pałacu prasy. Czyli w kamienicy, gdzie dziś na dole można zjeść sushi i kupić ubrania w jednej z sieciówek.
Ale na przełomie stuleci, na piętrze budynku, koegzystowały przyjaźnie ze sobą ekipy „Gazety Krakowskiej”, „Dziennika Polskiego” i „Gazety Wyborczej”.
– Czy akurat tam będzie, zobaczymy. Przy Krakowskiej mamy już inne maszkaronki. Kilka metrów dalej od pałacu prasy mamy „Zaczytanego” przy Miejskiej Bibliotece Publicznej, mamy „Filmowca” obok kina Marzenie przy Staszica, jest „Przybysz, Nowy Mieszkaniec” przy Tramwaju na placu Sobieskiego. Na dziennikarski mamy też inne pomysły. Trochę cierpliwości – zaleca Maria Zawada-Bilik.
W każdym razie, już dziś dziękujemy za docenienie naszej pracy.