Finał Euroligi bez udziału Wisły

Final Eight Euroligi 2012/13 w Jekaterynburgu odbędzie się bez udziału Wisły Can-Pack Kraków. W decydującym meczu drugiej rundy lepsze od krakowianek okazały się mistrzynie Francji, zwyciężając we własnej hali 66:59 (9:17, 14:10, 21:19, 22:13).

Artur Golański był o krok od wymarzonego debiutu w roli pierwszego trenera Białej Gwiazdy. Przejął drużynę w bardzo trudnym momencie, z problemami zdrowotnymi kluczowych zawodniczek, a przede wszystkim rozbity piątkową porażką przy Reymonta 22. Mimo to, jeszcze sześć minut przed końcem meczu mógł poczuć się jako ten, który dokończył dzieła zwolnionego Jose Hernandeza i wprowadził Wisłę do finału Euroligi.

Na efekty pracy Golańskiego trzeba rzecz jasna jeszcze poczekać, a z rzetelną oceną roszady na trenerskiej ławce wstrzymać się do końca sezonu. Trudno natomiast nie zauważyć zmiany stylu gry wiślaczek. Znany z wielu spotkań "One (wo)man show" w wykonaniu Tiny Charles tym razem odszedł w zapomnienie. Amerykańska center tradycyjnie okazała się najskuteczniejszą zawodniczką drużyny spod Wawelu, ale wynikało to z koszykarskich umiejętności jakimi dysponuje, a nie poszukiwania jej jako jedynego rozwiązania pod atakowaną tablicą.

Pozostałe wiślaczki znacznie mocniej niż zwykle zaznaczyły swój udział w grze. Częściej decydowały się na indywidualne rozwiązania i samodzielne zakończenie akcji rzutem z dystansu czy odważnym wejściem pod kosz. Dotyczy to zwłaszcza Katarzyny Krężel i walecznej pod obiema tablicami Justyny Żurowskiej. Słowa uznania należą się także solidnej Paulinie Pawlak, która jako jedyna obok Charles we wszystkich trzech potyczkach z Bourges ani na moment nie opuściła parkietu! Zespołowy wysiłek długo przekładał się na korzystny rezultat. Niestety, na mistrzynie Francji okazał się niewystarczający.

Wiślaczkom z kluczowym fragmencie meczu zabrakło zimnej krwi i odrobiny doświadczenia. Od stanu 55:55 na trzy minuty przed końcową syreną, potrafiły zdobyć jedynie cztery punkty, jednocześnie tracąc ich aż jedenaście. Chłodnej głowy nie zachowała nawet ta, na której powrót po kontuzji kibice liczyli najbardziej. Gdyby Alana Beard 80 sekund przed końcem wykorzystała wszystkie trzy rzuty wolne, zmniejszyłaby stratę do zaledwie jednego "oczka". Trafiła zaledwie raz, co równało się z zakończeniem przygody Białej Gwiazdy z europejskimi pucharami.


Bourges Basket - Wisła Can-Pack Kraków 66:59 (9:17, 14:10, 21:19, 22:13)

Bourges: Miyem 20 (14 zb.), Bernies 12, Dumerc 12 (5 zb.), Kaltsidou 11 (8 zb.), Krawczyk 5, Ndongue 4 (11 zb.), Coleman 2, Skrba 0, Diallo 0

Wisła: Charles 19 (16 zb.), Beard 11, Żurowska 9 (6 zb.), Krężel 9, Pawlak 6 (5 zb.), De Mondt 3, Mieloszyńska-Zwolak 2, Horti 0,