Gang Magdy K. Nadzieje na porozumienie z prokuraturą niewielkie

W poniedziałek początek rozprawy gangu narkotykowego związanego z kibicami Cracovii. 

20 osób będzie odpowiadać przed sądem za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Oskarżeni zajmowali się przemytem i handlem narkotykami, praniem brudnych pieniędzy oraz rozbojami, pobiciami i wymuszeniami.

W lutym oskarżeni na czele z braćmi Z. wzięli udział w posiedzeniu organizacyjnym. Wtedy padły pierwsze propozycje dotyczące przyznania się do zarzutów i dobrowolnego poddania karze.

Prokuratura jednak musiała poczuć krew, bo jak udało nam się dowiedzieć, śledczy nie są skłonni, aby iść w jakikolwiek sposób na rękę oskarżonym.

– Niektórzy liczą na to, że przy pomocy sędzi – która uważa, że można się w tej sprawie porozumieć – uda się przekonać prokuratora. Ale niektórzy też tego nie chcą. Skoro więc część się nie przyznaje, to zgodnie z gangsterskim kodeksem reszta też tego nie zrobi. Sytuacja jest dynamiczna – mówi nasz informator.

Prężnie działający gang

W procesie występować będzie około 200 świadków. Oskarżeni to Mariusz Z., jego brat Jakub, Paweł S., Mariusz G., Tigran P., Mariusz M., Grzegorz M., Mariusz G., Patryk J., Dawid W., Paweł S., Kamil O., Michał B., Michał K., Grzegorz D., Marcin M., Jerzy T., Wojciech K., Ewa K. i Gabriela S. (konkubina nieżyjącego już Adriana Z.). Magdalena K. czeka w dalszym ciągu na ekstradycję do Polski.

Śledczy ustalili, że działali między 2015 a 2018 rokiem, kiedy zostali zatrzymani. Operowali na terenie Małopolski, Śląska i Pomorza. Zajmowali się przede wszystkim handlem narkotykami na ogromną skalę, ale gdy trzeba było, potrafili pobrudzić sobie ręce.

– Działalność grupy podzielona była na dwa piony: „zbrojno-narkotykowy” i „ekonomiczny”, związany z inwestowaniem i praniem środków płatniczych pochodzących z popełnianych czynów zabronionych – informowała prokuratura.

Jeśli chodzi o narkotyki, to większą ich część mieli z Hiszpanii. Tam byli delegowani członkowie grupy, którzy pakowali i wysyłali środki odurzające do Polski. Inni byli odpowiedzialni za ich odbiór i dystrybucję.

Prokurator ustalił, że członkowie grupy kupili i rozprowadzili łącznie co najmniej 5,5 tony marihuany o szacowanej wartości około 88 mln złotych. Dodatkowo zdaniem śledczych z Holandii przywieźli ok. 120 kg kokainy o czarnorynkowej wartości ponad 4,3 miliona euro, co najmniej 15 kg amfetaminy i 60 kg MDMA.

Jak były prane pieniądze, które pochodziły z przestępstw? Sympatycy Cracovii nie mieli takich możliwości jak ich koledzy po drugiej stronie Błoń, ale to wcale nie oznacza, że byli od nich gorsi. Założyli spółki, które w ich imieniu i pod ich kontrolną dokonywały zakupów m.in. mieszkań. Prokuratura zabezpieczyła majątek o wartości 9,5 mln złotych na poczet przyszłych kar.