Gazem czy drewnem?
Za nieco ponad miesiąc radni Sejmiku Województwa Małopolskiego będą głosować nad projektem wprowadzającym zakaz palenia węglem na terenie miasta Krakowa. Wiadome jest już, że od 1 stycznia 2019 roku zakaz ten miałby zacząć obowiązywać. We wtorek (14 października) natomiast mają zostać przedstawione szczegóły dotyczące uchwały.
Z informacji do jakich dotarł „Dziennik Polski” wynika, że nie zostanie wprowadzony zakaz palenia drewnem oraz montażu dowolnych instalacji cieplnych, co w praktyce oznacza, że będzie można kupić i używać piece węglowe. Władze województwa nie mają złudzeń, że ilość pieniędzy przeznaczanych na ten proces jest zbyt mała, aby skutecznie wyeliminować wszystkie nieekologicznie paleniska (w tym roku pieniędzy starczyło na likwidację ok. 1800). W takim tempie i przy takich środkach do 2019 roku uda się usunąć ok. 20 tysięcy pieców, przy ich szacunkowej liczbie ponad 30 tysięcy.
Jednak przyjęty znowelizowany Program Ochrony Powietrza na terenie województwa Małopolskiego pokazuje, iż pieniądze przeznaczane na nowoczesne i ekologiczne źródła ciepła będą z roku na rok wzrastać. Z wyliczeń Zarządu Województwa Małopolskiego wynika, że rocznie małopolska gospodarka traci na smogu 3,5 mld złotych, a ludzie tu mieszkający – zdrowie, które jest bezcenne. Dodatkowo sam Kraków skupia się na tym, aby pozyskiwać jak najwięcej środków na wymianę oraz likwidacje pieców.
W Programie znalazły się też zapisy, z których wynika ile pieniędzy zostanie na co przeznaczonych. Liczby te są niezwykle optymistyczne, ale na razie brakuje kroków prawnych, które to liczby zamienią na żywą gotówkę. Wielu radnych Sejmiku Województwa Małopolskiego wyrażało obawy, aby Program ten nie został zbiorem pobożnych życzeń. Więc na razie trzymajmy się faktów.
Co z węglem?
Zakaz palenia węglem na terenie Krakowa ma przyczynić się do zmniejszenia zawartości pyłów zawieszonych w powietrzu. Na to jednak nie zgadzają się górnicy, których popierają politycy Prawa i Sprawiedliwości, PSL i część samorządowców z PO. – Idźmy w ograniczenia, eliminowanie, ale nie zakaz palenia węglem. Zostawmy to innym – przekonywał na ostatnim posiedzeniu Sejmiku Wojewódzkiego Zdzisław Filip, radny PiS i jednocześnie górnik.
Do samorządowców trafił także list od Związku Pracodawców Węgla Kamiennego oraz Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Z jego treści wynika, że zakaz ten uderzy w wydobycie węgla i tym samym spadnie zatrudnienie. Przyczyni się to do pozbawienia przedsiębiorców możliwości sprzedaży węgla opałowego i tym samym spadek przychodów i zysków, a w konsekwencji mniejsze kwoty z podatków wpłyną do budżetu państwa.
W 2009 roku górnictwo węgla kamiennego sprzedało ogółem ponad 72,9 milionów ton, natomiast w 2012 polskie kopalnie wydobyły 79,2 milionów ton, co oznacza, że poziom wydobycia wzrasta. Czy ok. 150-240 tys. ton/rok (w zależności czy mamy 30 tys. czy 60 tys. palenisk w Krakowie) mniej ma znacząco wpłynąć na finanse państwa, zwłaszcza, że wzrośnie sprzedaż innych surowców, niektórych mocno powiązanych z węglem?
Co z drewnem?
Krakowski Alarm Smogowy od samego początku był za zakazem palenia również drewnem, argumentując to tym, że w wyniku jego spalania wytwarzają się związki rakotwórcze. O ile z punktu widzenia zdrowia nie budzi to żadnych protestów, przeciwnicy takiego rozwiązania przywołują ekonomię.
Koszt ogrzewania mieszkania bądź domu zależy od kilku czynników – sprawności źródła ogrzewania, powierzchni, izolacji cieplnej, zamontowanych okien czy kosztu paliwa. Tutaj posłużymy się domem o powierzchni 120 mkw., na którego ogrzanie potrzeba 100 kWh/m2/rok. I jest to górna granica zapotrzebowania na ciepło. Obecnie nowoczesne domy (z bardzo dobrą izolacją cieplną) potrzebują 40-50 kWh/m2/rok. A pasywne tylko 15 kWh.
Wytworzenie kilowatogodziny z drewna kawałkowanego, obok węgla, który kosztuje średnio grosz więcej (ekogroszek natomiast 17gr/kWh), wynosi 12 gr (wg cen z lipca 2013 roku). Roczna opłata za tego typu ogrzewanie wynosi dla domu o powierzchni 120 mkw. nawet do 2,5 tys. zł – za drewno i zwykły węgiel, 3 tys. zł za ekogroszek (przy zapotrzebowaniu 100 kwh/m2). Natomiast za gaz ziemny – w zależności od kotła, jaki posiadamy – trzeba zapłacić od 21 gr/kWh do 30 gr., co daje rachunek roczny przekraczający 4 tys. zł. Najdroższe jest natomiast ogrzewanie elektryczne – koszt wytworzenia 1 kWh przez grzejnik elektryczny wynosi 38 gr, dlatego rachunek może wynieść 7 – 8 tys. złotych.
A to tylko ogrzewanie powietrza – bez wody oraz kuchenek gazowych/elektrycznych. Dlatego marszałek Marek Sowa zapowiada, że Zarząd Województwa nie zaproponuje wprowadzenia zakazu palenia drewnem w Krakowie, argumentując to tym, iż samo usuwanie palenisk węglowych jest zadaniem bardzo trudnym, ponieważ każdy, kto na to się zdecyduje, będzie musiał z własnej kieszeni dołożyć kilkaset złotych do wymiany pieca węglowego na bardziej ekologiczne źródło ciepła. A nie wszystkich na to stać.
Dopłaty dla najbiedniejszych
Rada Miasta Krakowa przed przyjęciem zakazu palenia węglem przez władze województwa ma przegłosować program osłonowy dla najbiedniejszych na lata 2014-2022. Z informacji Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej wynika, że w 2014 roku takich osób zgłosi się ponad tysiąc i dla nich na ten cel zarezerwowane ma być ok. 500 tys. złotych. Następnie z każdym rokiem kwota ma wzrastać tak, żeby w 2022 roku wynieść blisko 4,2 mln złotych. Wyliczenia te powstały w oparciu o średnią kwotę ogrzewania 1 mkw. lokalu. I tak w przypadku 100% pokrycia kosztów miasto zapłaci 10,55 zł, w przypadku 75% dofinansowania – 7,91 zł, a przy 50% kwota ta wyniesie 5,28 zł - za jeden metr kwadratowy.
Jednak na taką pomoc mogą liczyć jedynie najmniej zamożni. System obliczający, komu taka pomoc przysługuje jest dość skomplikowany. Po pierwsze ubiegający się o pomoc w dofinansowaniu, musi zmienić system grzewczy na stałe w czasie trwania Programu Ograniczania Niskiej Emisji, po drugie, dochód na jedną osobę w rodzinie nie może przekraczać 684 zł netto i 691 zł w przypadku osoby samotnej. Do tego będzie brana pod uwagę powierzchnia mieszkania - maksymalnie 50 mkw. Wszystkie te czynniki ustalą wartość dofinansowania ze środków miejskich.
MOPS wyliczył różnice w kosztach ogrzewania między węglem a innymi paliwami i źródłami ciepła. Tak więc w przypadku korzystania z ogrzewania MPEC różnica ta wyniesie 9,30 zł, z gazu 8,65 zł, oleju opałowego 27,65 zł i energii elektrycznej 30,65 zł.
Co to wszystko da?
Być może nic. Dlaczego? Ze względu na… brak szczęścia. Od zawsze podkreślane jest to, iż Kraków leży w specyficznym miejscu – niecce, która uniemożliwia dobre wietrzenie miasta. Nawet jeśli w Krakowie zostanie wprowadzony zakaz stosowania węgla, to już w ościennych gminach czy wioskach nie. A dym nie zna granic, więc tak czy inaczej będzie się pojawiał na terenie naszego miasta, w zależności skąd wiatr zawieje. Dodatkowo właściciele kominków nie zrezygnują z przyjemności, jakiej dostarcza im palenie drewnem oraz oszczędności np. na gazie. Pozostaje jeszcze kwestia ruchu samochodowego, ale tutaj już nic nie da się zrobić, bo wszystko, co mogłoby ograniczyć ruch w centrum jest w planach. Bo w pieluchach to za dużo powiedziane.
Z drugiej jednak strony krakowscy oraz wojewódzcy radni zakładają, że roczny poziom stężenia pyłów zawieszonych w 2023 roku spadnie z obecnych 60 uq/m3 do 20 uq/m3 (norma WHO to 10 uq/m3). Zobaczymy za nieco ponad 9 lat. Jeśli zakaz zostanie wprowadzony, ponieważ w obwodzie pozostaje modyfikacja przepisów, która nakładałaby obowiązek zmiany samych pieców na te najnowocześniejsze, które w porównaniu ze starymi kotłami są w stanie ograniczyć emisje pyłów nawet o 50%.