Gniewosz w ogniu. „Na Zakrzówku człowiek jest tylko gościem”
Kąpielisko i zieleń
Zakrzówek to jedno z najpopularniejszych miejsc Krakowa.
W sezonie letnim są tam prawdziwe tłumy. Mieszkańcy i przyjezdni korzystają z kąpieliska i terenów zielonych. Niestety, niejednokrotnie w sposób bezmyślny.
Problem z paleniem ognisk
Nad tym problemem pochylili się członkowie Komisji Dialogu Obywatelskiego ds. Środowiska.
Jolanta Kapica z Zielonego Zakrzówka zwracała uwagę, że otrzymuje bardzo dużo zgłoszeń od mieszkańców, które dotyczą nieodpowiedniego zachowania ludzi m.in. na terenach dwóch użytków ekologicznych.
Problem dotyczy również kanału ulgi, łąk w rejonie ulicy św. Jacka, a także obszaru parkowo-leśnego w pobliżu alei Elvisa Presleya, który ma być rozjeżdżany przez samochody.
– Mamy ogromny kłopot z paleniem ognisk. Dysponuję zdjęciami z małego kamieniołomu, który jest głównym siedliskiem chronionego gniewosza plamistego, który tak naprawdę uratował nam Zakrzówek. W tym miejscu cyklicznie odbywają się imprezy – podkreślała Kapica.
Zwracała uwagę, że tego typu działania prowadzą do płoszenia zwierząt oraz niszczenia siedlisk gatunków chronionych.
– Dysponuję też materiałem, na którym widać ludzi, którzy palą w ognisku węża – dodawała.
– Bez patroli straży miejskiej, stale monitorujących teren, nie jesteśmy w stanie egzekwować obowiązujących przepisów – przekonywała przedstawicielka Zielonego Zakrzówka.
Ich zachowanie kładzie się cieniem
Wicedyrektorka Zarządu Zieleni Miejskiej Dorota Szatała zwracała uwagę, że Zakrzówek zawsze był miejscem, gdzie palono grille i ogniska.
Przedstawicielka miejskiej jednostki wyraziła nadzieję, że mowa o pojedynczych aktach wandalizmu.
– Nie dotyczy to wszystkich osób, które odwiedzają Zakrzówek. Zachowanie tych, którzy łamią prawo, niestety kładzie się cieniem na wszystkich korzystających z tego miejsca – podkreślała Szatała.
Zapewniła, że straż miejska patroluje Zakrzówek, a na terenie tamtejszego parku nie można palić ognisk.
– Coś trzeba z tym zrobić. Myślałam nad akcją informacyjną w naszych mediach, która przypomniała by ludziom, po co jest Zakrzówek, że jest tam przyroda, a człowiek jest tylko gościem – dodawała.
Jolanta Kapica przypominała, że mówi nie o parku, tylko m.in. o użytkach ekologicznych, gdzie według niej żadnych patroli akurat nie ma.
– Wystosujemy pismo do straży miejskiej z prośbą o patrolowanie tych obszarów – obiecała Dorota Szatała.
Zastępca dyrektora Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego Piotr Dmytrowski przekonywał z kolei, że jedyne, co można zrobić, to faktycznie wzywać straż miejską do niepokojących zdarzeń.
– Potrzebne są też działania edukacyjne, w których możemy uczestniczyć – skwitował.