Gol sezonu? Lettieri barwnie w debiucie: On nie jest ptakiem, żeby przefrunąć
Drużyna z ul. Chałupnika rozpoczęła nowy etap w I lidze. Stery objął włoski szkoleniowiec, znany z pracy w Koronie Kielce, który zastąpił zwolnionego po porażce w Opolu (0:2) Przemysława Cecherza.
Brat w sztabie, tercet pracował w Tajlandii
Przed wyjazdem na sobotni mecz w Tychach Wieczysta ogłosiła nowy sztab szkoleniowy. Lettierimu pomaga w Krakowie w roli asystenta brat Gianni i Rafał Jędrszczyk – dotychczasowy trener rezerw. Do klubu dołączył Michał Dutkiewicz, trener przygotowania fizycznego, którego Lettieri poznał w Kielcach. Wcześniej nakłonił go do wspólnego wyjazdu do Tajlandii, gdzie razem pracowali w Uthai Thani.
W strukturze sztabu pozostają też: Adrian Frańczak (asystent trenera), Michał Miśkiewicz (trener bramkarzy), Marcin Czech (trener przygotowania fizycznego), Maciej Bębenek (kierownik drużyny) oraz fizjoterapeuci Piotr Kamykowski, Łukasz Łojek i Szymon Stefanik.
GKS Tychy – Wieczysta Kraków. Od 1:0 do 3:3
Pierwsze spotkanie pod wodzą nowego szkoleniowca przyniosło worek bramek i furę emocji. Wieczysta odrabiała straty, ale jeszcze przed przerwą prowadziła 2:1, aby ostatecznie zremisować 3:3. Jednak Lettieri miał sporo zastrzeżeń – zarówno do swoich piłkarzy, jak i sędziego.
Co za gol! Piłkarze Wieczystej łapali się za głowy
Bramka z 42. minuty, autorstwa Kamila Dankowskiego na 2:1, śmiało może kandydować do gola sezonu. Tak spektakularne trafienie trudno będzie komuś przebić. Obrońca podszedł do rzutu wolnego z okolic 35. metra i huknął jak z armaty. Koledzy z drużyny nie dowierzali, bo sami chwytali się za głowy – a piłka wpadła w samo okienko.
Wybuch radości był na boisku, ale nie przy ławce. Lettieri zareagował spokojnie, bo nie był zadowolony z gry swojego zespołu.
– To nie była piłka, jaką lubię. Strzeliliśmy dwie bramki, ale mieliśmy też dużo szczęścia. Graliśmy bardzo wolno, potem straciliśmy bramkę po kontrataku – komentował po meczu.
Wymiana ciosów w końcówce
Tyszanie wyrównali szybko po przerwie i dopiero wtedy zaczęła się dobra gra Wieczystej. – Od tego momentu, przy 2:2 dominowaliśmy na boisku. Mieliśmy dużo czasu, aby strzelić na 3:2, 4:2, ale tego nie wykorzystaliśmy – ubolewał Lettieri. Po jedynym ze strzałów piłka trafiła słupek, kilka razy świetnie w bramce zachował się Kacper Kołotyło.
Wymiana ciosów nastąpiła w końcówce. Uderzenie Carlitosa przedłużył do bramki Rafael Lopes, ale dał prowadzenie swojej drużynie tylko na chwilę. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Mamin Sanyang został nadepnięty przez Pawła Łysiaka w polu karnym. Po analizie VAR sędzia Damian Kos podyktował jedenastkę, którą wykorzystał Kacper Wełniak.
Trener Wieczystej: I liga nie jest łatwa
Włoch miał duże wątpliwości co do oceny tej sytuacji. Argumentował, że takie nadepnięcia w środku boiska zdarzają się regularnie.
– To nie była czysta sytuacja, zawodnik nie wychodził sam na sam z bramkarzem, a trzech na jednego – komentował.
Pochwalił swoich piłkarzy za grę w drugiej połowie i stwierdził, że to jest droga, jaką powinien iść zespół. – I liga nie jest łatwa. Zespoły walczą, biegają. Nie da się wygrać, popełniając takie błędy – skwitował.
GKS Tychy – Wieczysta Kraków 3:3 (1:2)
Bramki: Keiblinger (26.), Sanyang (47.), Wełniak (90., karny) – Semedo (39.), Dankowski (42.), Lopes (90.).