Gorąca atmosfera na Targach Książki

Wczoraj zakończyła się 17. ­­­­edycja Targów Książki w Krakowie. Ponad pół tysiąca znanych nazwisk i 40 tysięcy zwiedzających to rekordowe liczby, które przyprawiają o zawrót głowy. – Tutaj jest kochana przez nas publika. Kraków czyta. Gorzej jest niestety w innych miastach – stwierdził w rozmowie z nami Wojciech Cejrowski. A my oceniamy w pięciu punktach to krakowskie święto literatury.

Po pierwsze: Dojazd

Na targi bez problemu dojechałam tramwajem linii 14. Wszyscy, którzy wybrali tą formę dojazdu na pewno nie mieli na co narzekać, no chyba, że na spory ścisk w drodze powrotnej. Gorzej z tymi, którzy postanowili dojechać na miejsce samochodem. Przy takich okazjach nie zazdroszczę osobom posiadającym prawo jazdy. Bo niby to wygoda, wsiadasz i jedziesz z punktu A do punktu B, określanego przez nawigację samochodową celem podróży, a tu psikus. Organizatorzy targów wymyślili dodatkowy punkt A 1/2 – parking przy C.H. M1/ Selgrosem, a tam przesiadka do jednego z busów dowożących (już bezpośrednio) do celu podróży, czyli hali przy Centralnej 41a. Jak to możliwe, że miejsce, w którym organizowane jest największe i najważniejsze wydarzenie w branży wydawniczo-księgarskiej w Polsce, nie ma własnego parkingu?

Po drugie: (Mimo wszystko) pochlebstwa

Tegoroczne targi odbywały się pod hasłem: Kto czyta-nie pyta. I choć czytać uwielbiam, postanowiłam również popytać gości jak i zwiedzających o ich osobiste wrażenia i opinie dotyczące targów. Było warto. – Na Targi wracam od wielu lat. Dużo rzeczy mi się podoba, ale mam też sporo zastrzeżeń. Organizatorzy oszczędzają na klimatyzacji – jest bardzo duszno, wszyscy jesteśmy zlani potem – powiedział Wojciech Cejrowski. Autor zwrócił też uwagę na nieprzystosowanie obiektu dla osób prowadzących samochody. – Nie ma parkingu, co jest chamstwem wobec osób, które przychodzą i muszą jeszcze zapłacić za bilet, ale pomimo tych wszystkich wad, uważam, że są to najlepsze targi w Polsce. Przychodzi świadoma klientela, elita z różnych miejsc nie tylko z Krakowa, wiedzą po co przyszli, orientują się w literaturze.

Cejrowski twierdzi, że to właśnie w Krakowie warto promować swoje książki, bo wkład włożony w promocję zawsze się zwróci. – We wszystkie inne miejsca przyjeżdżamy z założeniem, że „umoczymy” natomiast w Krakowie, co roku koszty związane z dojazdem, opłatą stoiska, wracają do nas ze sprzedaży książek, dlatego tutaj jest kochana przez nas publika. Kraków czyta, gorzej jest niestety w innych miastach.

Również Katarzyna Grochola, pomimo napiętego kalendarza i męczącego ją zapalenia płuc, była zadowolona z obecności na Targach. – Nie mogło mnie tu nie być! – stwierdziła. Trzeba przyznać, była w dużo bardziej komfortowej sytuacji niż Wojciech Cejrowski. – Mnie jest świetnie, choć podobno jest bardzo gorąco (śmiech) – powiedziała.

Dlaczego autorka nie narzekała na temperaturę? Jej wydawnictwo przygotowało się do Targów perfekcyjnie – dla swojej największej gwiazdy zamontowano specjalne wiatraki, studzące gorącą atmosferę. Na Targi Książki chodziłam od dziecka, nawet pod Pałac Kultury, także są dla mnie taką specjalną okazją, to nie są błyskotki, jedzenie, proszek do prania, tylko coś fajnego, targi książki są takim targowiskiem, na które przychodzą określeni ludzie, ludzie, których ja lubię – opowiadała Grochola.

Zobacz zdjęcia z Targów Książki! >>

 

Po trzecie: Wąskie warunki, szeroka oferta

Kiedy już wysłuchałam pierwszych opinii, zdecydowałam, że warto lepiej zapoznać się miejscem czterodniowego kultu książki. Złapałam jeszcze na szybko zapas świeżego powietrza tuż przy drzwiach ewakuacyjnych i ruszyłam w nieznane. Aby dotrzeć do interesujących mnie punktów, musiałam najpierw przebić się przez niezliczoną ilością stoisk z literaturą religijną, a także oferta dla najmłodszych, począwszy od książek, gier planszowych, aż po zabawki, co potrafiło zniechęcić. To świetnie, że na Targach czytelnicy w każdym wieku i z przeróżnymi zainteresowaniami, mogli znaleźć coś dla siebie, ale biorąc pod uwagę fakt, że Targi Książki dla Dzieci były już organizowane w Krakowie w dniach 7-9 czerwca, uważam, że podczas tych październikowych nie powinny zajmować już tak wiele miejsca.

Po czwarte: Zdecydowanie nazwiska!

Tłum odwiedzających był niewątpliwie zasługą bogatej listy gości i autorów zaproszonych w tym roku przez organizatorów. Przy odrobinie szczęścia i cierpliwości można było porozmawiać czy zdobyć autograf takich osobistości jak: Beata Pawlikowska, Dorota Masłowska, Wojciech Cejrowski, Katarzyna Grochola, Janusz Gajos, a nawet angielskiego pisarza Jonathana Carrolla.

Ilość gości była naprawdę okazała, z przeróżnych dziedzin i środowisk, od celebrytów, przez gwiazdy piłki nożnej, aż po autorów prawdziwych bestsellerów. Korzystając z okazji, nie omieszkałam nie zapytać o plany pana Wojciecha Cejrowskiego związane z kolejną książką. – Ja jestem trochę taki Latino, u mnie z planowaniem jest kłopot, żyję chwilą. Następna książka ukaże się prawdopodobnie na wiosnę, a zatytułowana będzie „Wyspa na Prerii”, ale nie przywiązuję się do terminów, staram się napisać dobrą książkę. Nawet jeśli wydawca na mnie naciska, jestem odporny na to. Jeśli uważam, że książka jest jeszcze niegotowa, to nie wypuszczę jej do drukarni. Żaden ze mnie perfekcjonista, po prostu nie chce się wstydzić – zdradził nam podróżnik. Próbowałam podpytać także Katarzynę Grocholę o jej kolejne literackie dziecko choć ta była już dużo bardziej tajemnicza. – Pomysł już dawno mam, to będzie taka książka… o miłości i przeznaczeniu – powiedziała.

Po piąte: Wymiana książek

Zdecydowanie jednym z najlepszych pomysłów podczas Targów Książki, są organizowane co roku wymiany książek. Każdy z nas mógł przynieść maksymalnie pięć tytułów i wymienić je w niedzielę na interesujące nas pozycje. Książki, które nie znalazły nabywców, trafią w najbliższym czasie do krakowskich bibliotek miejskich. Pomysł naprawdę udany, zwłaszcza, że z roku na rok książki, które możemy znaleźć podczas wymiany są w coraz lepszym stanie technicznym, a większość z nich jest po prostu nowa. W akcję zaangażowane są liczne wydawnictwa, między innymi: Znak, Rebis, Wydawnictwo Literackie, Zielona Sowa. Mnie samej udało się wymienić trzy książki.

17. Targi książki w Krakowie były pierwszym tego typu wydarzeniem, w którym miałam okazje uczestniczyć i choć mam wiele uwag i zastrzeżeń, to 40 tysięcy osób biorących udział w tym wydarzeniu nie mogło się mylić. Dla prawdziwych miłośników literatury, fatalne warunki nie mają znaczenia. Atmosfera, choć gorąca, przyciągnęła rzesze fanów nie tylko z Krakowa, ale z całej Polski. Może na tym właśnie polega urok Krakowa – miasta Literatury UNESCO.