Gorąco wokół strefy czystego transportu. Krakowski obwarzanek zabiera głos [RAPORT]
– Nie jest prawdą, że mieszkańcy nie chcą wprowadzenia strefy czystego transportu – mówił w maju tego roku, podczas internetowej „Ławki Dialogu”, prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. Nie zmienia to faktu, że temat jej planowanego wdrożenia (co jest obowiązkiem miasta) budzi ogromne emocje oraz wywołuje protesty. Głos zabierają także przedstawiciele okolicznych gmin (tzw. obwarzanka), których mieszkańcy dojeżdżają do Krakowa do pracy oraz dowożą swoje pociechy do tutejszych szkół.
Trzeba będzie płacić
Zgodnie z aktualną propozycją miejskich urzędników, strefa czystego transportu ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2026 roku i objąć, w uproszczeniu, obszar wewnątrz IV obwodnicy Krakowa. Projekt zakłada, że od początku 2026 roku do miasta, bez konieczności wniesienia opłaty, będą mogły wjeżdżać pojazdy z zewnątrz, które spełniają ustalone normy emisji spalin.
W kolejnych latach opłaty mają wynosić:
- 2026 rok: 2,50 zł za godzinę lub 100 zł za miesięczny abonament,
- 2027 rok: 2,50 zł za godzinę lub 250 zł za miesięczny abonament,
- 2028 rok: 2,50 zł za godzinę lub 500 zł za miesięczny abonament.
Pojazdy spoza Krakowa, które nie spełniają wymaganych norm, będą mogły wjechać do strefy za wspomnianą opłatą. W ZTP twierdzą, że kryteria dla samochodów benzynowych są naprawdę łagodne. – Dopuszczają poruszanie się po strefie nawet 21-letnim autem, bez konieczności wnoszenia opłat – twierdzi Maciej Piotrkowski z biura prasowego ZTP. I dodaje, że do krakowskiej SCT (jeśli zostanie uchwalona w konsultowanej obecnie wersji), będą mogły wjechać auta benzynowe z silnikami spełniającymi minimum normę Euro 4 (wyprodukowane od 2005 roku). Dla diesli mowa o normie Euro 6 (samochody wyprodukowane od 2014 roku). – Dodatkowo z ograniczeń, związanych z wprowadzeniem SCT, zwolnione mają być m.in. motocykle, pojazdy zabytkowe, specjalne oraz pojazdy służb publicznych – podkreśla Maciej Piotrkowski.
Natomiast jego zdaniem krakowska SCT i tak jest na tyle ambitna, że pozwoli zmniejszyć emisję tlenków azotu. Dodawał, że jeśli eliminuje się część ruchu samochodowego, to oczywiście trzeba poprawić jakość komunikacji publicznej. – Krakowska komunikacja powoli przestaje być wydolna. Należy rozwijać sieć połączeń aglomeracyjnych, w tym kolejowych – skwitował Jarmakowski. Z kolei Miłosz Jakubowski, radca prawny Fundacji Frank Bold podkreślił, że wprowadzenie SCT jest obowiązkiem, wynikającym z przepisów prawa. – Wynika on zarówno z Programu ochrony powietrza, jak i z ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. W 2030 r. w UE wejdą w życie nowe, znacząco zaostrzone normy w zakresie jakości powietrza. Tymczasem w Krakowie nadal nie udało się osiągnąć poziomów dopuszczalnych niektórych zanieczyszczeń obowiązujących od kilkunastu lat – mówił Jakubowski.
Dodał, że jeśli radni miejscy nie uchwalą najnowszej wersji SCT, to w życie wejdzie stara: uchwalona w 2022 roku. – Co prawda sąd administracyjny stwierdził jej nieważność, ale wyrok nie jest prawomocny. A chyba nikt nie chce, żeby strefa została uruchomiona znienacka, bez ostrzeżenia, bez kampanii informacyjnej – mówił Jakubowski. Jego zdaniem wszystkim mieszkańcom, ale i radnym powinno zależeć na tym, by sytuację uporządkować. Pod apelem do radnych o uchwalenie SCT podpisało się ponad 40 organizacji pozarządowych.