Guerrier poprowadził spacer po Widzewie [Zdjęcia]
Szybko, dosadnie, ale zdecydowanie zbyt skromnie. W taki sposób wiślacy rozprawili się w 14. kolejce T-Mobile Ekstraklasy z rywalami z Widzewa Łódź.
A przecież przed pierwszym gwizdkiem wcale nie było to takie pewne. Wprawdzie Widzew to jedna z najgorszych ekip rodzimej ligi i jeden z głównych kandydatów do spadku. Jednak krakowianie w ostatnich dniach zdradzali objawy wyraźnej zadyszki. Łukasz Garguła po bardzo słabym, choć zwycięskim spotkaniu z Zagłębiem mówił wprost o fizycznym kryzysie i wielu drobnych urazach trapiących jego samego i kolegów z zespołu.
Dziś nie miało to jednak znaczenia, bo już po niespełna dwóch kwadransach stało się jasne, że goście z Łodzi punktów na krakowskiej murawie nie znajdą. W dodatku gospodarze pozbawili ich wszelkich złudzeń w wyjątkowo pięknym stylu.
Ręce same składały się do oklasków, gdy Donald Guerrier sekwencją zwodów wsadził Stępińskiego na karuzelę, a następnie umieścił piłkę w bramce obok Mielcarza. A podanie Chrapka i piękna podcinka Brożka, jakby żywcem wyjęta z repertuaru Tomasza Frankowskiego, to w skali polskiego futbolu klasa premium.
Kiedy tuż przed przerwą z czerwoną kartką za faul na Guerrierze wyleciał Perez, przy Reymonta 22 zapachniało prawdziwą kanonadą i piłkarskim nokautem w czystej postaci. Zdziesiątkowany Widzew, mimo krótkiego okresu niezłej postawy, był zupełnie pozbawiony jakichkolwiek argumentów, którymi mógłby postraszyć rozpędzonych gospodarzy. – Wisła powinna strzelić dziś dziesięć goli – mówił już po końcowym gwizdku komentujący mecz w Canal+ Kamil Kosowski i trzeba przyznać, że nie było w tym wiele przesady.
Po zmianie stron celowniki wiślaków były jednak rozregulowane jak kursy krakowskiej komunikacji miejskiej w popołudniowym szczycie. Gdyby Paweł Brożek wykorzystał połowę ze swoich stuprocentowych sytuacji, zaliczyłby hattricka i został liderem klasyfikacji strzelców. Za głowy po zmarnowaniu świetnych okazji łapali się również Małecki, Garguła i Chrapek. A wraz z nimi ok. 10 tysięcy fanów niedowierzających, że kolejne katastrofalne błędy uchodzą przyjezdnym na sucho.
Dopiero drugie trafienie Guerriera na pięć minut przed końcem przypieczętowało stosunkowo łatwe zwycięstwo Białej Gwiazdy. Zastrzeżeń do gry swoich podopiecznych trener Smuda nie zamierzał jednak ukrywać. – Cieszymy się z trzech punktów, zbieramy je i to mamy tylko w głowie. Od grudnia będziemy się martwić nad wzmocnieniem kadry. Na wiosnę będziemy mieli silniejszy zespół – zapewniał na pomeczowej konferencji. – Nie jesteśmy stabilnym zespołem. Będą wkradały się momenty, gdy gra nie będzie się układała. Jestem na to przygotowany, ale pracujemy nad tym na treningu i w końcu musi się to skończyć.
Czasu na poprawę błędów nie ma jednak zbyt wiele, bo kalendarz gier Ekstraklasy jest w ostatnich dniach wyjątkowo wymagający. W poniedziałek zespół "Franza" zakończy pierwszą rundę spotkań na boisku czerwonej laterni z Bielska-Białej. A już cztery dni później czeka Wisłę mecz na szczycie z zajmującym drugą pozycję w tabeli Górnikiem.
Wisła Kraków – Widzew Łódź 3:0
Guerrier 11’, 85’, Paweł Brożek 25’
Wisła: Miśkiewicz- Bunoza (70’ Małecki), Jovanović, Burliga, Fryc – Stjepanović – Guerrier, Garguła, Chrapek (80’ Sarki), Boguski (64’ Piotr Brożek) – Paweł Brożek
Widzew: Mielcarz – Airapetian, Perez, Lafrance, Stępiński (81’ Staroń)– Okachi, Leimonas (53’ Alex) – Rybicki, Batrović (67’ A. Visnakovs), Nowak – E. Visnakovs
Żółte kartki: Burliga, Bunoza, Małecki, Stjepanović, Piotr Brożek - Lafrance, Visnakovs
Czerwona kartka: Perez (Widzew)
Sędziował: Paweł Gil (Lublin)
Widzów: 10 473
fot. Jacek Smoter/lovekrakow.pl