Hala Jaskółka idzie ambitnie. O patrona stadionu w Mościcach nadal się kłócą
Kilka dni temu poznaliśmy pomysł na tchnienie życia w Halę Jaskółka, która – jednogłośną decyzją radnych podczas ostatniej sesji – otrzymała imię Stanisława Majorka, Honorowego Obywatela Tarnowa, jednego z najwybitniejszych trenerów w dziejach polskiej piłki ręcznej. Szkoleniowca, który jako jedyny w historii naszego szczypiorniaka poprowadził zespół narodowy do olimpijskiego medalu. Stało się to w Montrealu, w 1976 roku.
Hala ma przestać być skarbonką
Arenę Jaskółka Tarnów oddano do użytku 30 listopada 2019 roku. Dwuletnie prace prowadzone na zgliszczach dawnego lodowiska wydrenowały budżet miasta na 60 milionów złotych.
Plany na jej funkcjonowanie były ambitne. Koncerty, targi, mecze, turnieje… Wyszło z tego niewiele. Efekt był taki, że do obiektu trzeba było dokładać. Nawet 2 mln zł rocznie. Głowiono się, jak odwrócić ten fatalny trend.
– Szczególnie po okresie pandemii hala stała się przedmiotem troski i szukania na nią pomysłu. Myśleliśmy o powołaniu spółki, ale najlepszym rozwiązaniem, jak uznaliśmy, będzie pozostawienie jej w rękach samorządu. Sami będziemy kreować wydarzenia. Wierzę, że doprowadzimy do sytuacji, w której arena będzie jednym z walorów promocyjnych miasta – twierdzi Agnieszka Kawa, zastępca prezydenta Tarnowa.
Niespełna dwa miesiące temu rozstrzygnięty został konkurs na wicedyrektora Tarnowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Jego głównym zadaniem ma być to, by w Arenie Jaskółka Tarnów działo się jak najwięcej.
Zaufano koncepcji, którą przedstawił Krzysztof Czwartkiewicz, biznesmen z Niepołomic, który w swoim portfolio ma współpracę z RMF, Żywcem, Carlsbergiem czy ostatnio Wisłą Kraków.
Co mamy na dziś?
Półtora miesiąca prac nowego dyrektora hali to wykonanie nowej strony internetowej oraz – jak słyszymy – stworzenie nowej płaszczyzny komunikacyjnej
– Nasza strona dostosowana jest do realiów rynkowych i skonfigurowana z social-mediami. Jest łatwa w obsłudze. Każdy projekt, który będziemy realizowali otrzyma swojego opiekuna. Każdy projekt będzie ukierunkowany na poszczególne grupy biznesowe, sportowe czy kulturalne. Są już pierwsze efekty. W zaledwie ciągu półtora miesiąca otrzymaliśmy 15 zapytań od firm zewnętrznych – twierdzi Krzysztof Czwartkiewicz.
Na stronie widzimy, że do czerwca przyszłego roku w arenie odbędzie się co najmniej 31 imprez.
– W pierwszej kolejności chcemy wypełnić imprezami każdą sobotę i niedzielę. Szykujemy ogólnopolską ofertę, którą dostały już związki sportowe i agencje artystyczne. Cel? Cykliczne, doroczne eventy – planuje Krzysztof Czwartkiewicz.
Hala ma być dla mieszkańców
TOSiR przygotował nowy cennik dla chętnych do wynajmu hali lub jej części. To, co ważne, preferencyjne stawki zachowane zostały dla podmiotów lokalnych.
To, co najbardziej frapuje, dotyczy tego, w jaki sposób zapełnić halę w ciągu tygodnia.
– Oczywiście, zajęcia będą miały u nas szkoły. Ale pozostają popołudnia. Bo w naszym zamierzeniu hala ma być zamykana o godzinie 23. Podzielimy obiekt na trzy części. Będzie można uprawiać koszykówkę, piłkę ręczną i siatkówkę. Mamy też plan, by z obiektu mogli korzystać szermierze czy gimnastyczki. Każdy metr hali, każdy korytarz będzie wykorzystany – podkreśla Arkadiusz Marszałek, dyrektor TOSiR-u.
Do współpracy przy ożywianiu „Jaskółki” zostały zaproszone inne podmioty działające w Tarnowie.
– Halę nie tylko trzeba ożywić, ale zracjonalizować ekonomicznie. Dochody z najmu nie pokrywają kosztów. Pracujemy nad pozyskaniem sponsora czy patrona tytularnego. Ale sami od siebie musimy zwiększyć imprezy dochodowe. Tu liczę na współpracę z Tarnowskim Centrum Kultury – podkreśla prezydent Jakub Kwaśny.
Ale na oficjalne otwarcie przyjdzie nam poczekać do czasu inauguracji rozgrywek szczypiornistów, czyli do września. Podczas pierwszego meczu, który na parkiecie Hali Arena Jaskółka rozegrają tarnowscy piłkarze ręczni, odsłonięta zostanie pamiątkowa tablica poświęcona Stanisławowi Majorkowi.
– Będzie mała, skromna. Bo człowiekiem skromnym był trener Majorek. Jemu nie potrzeba złotych liter – podsumował Jakub Kwaśny.
Stadion piłkarski nadal bezimienny
Bez patrona zostanie na razie stadion piłkarski przy ul. Czerwonych Klonów. Nie ma bowiem porozumienia, by nadać mu imię Antoniego Barwińskiego, o co wnioskowali Roman Kieroński i Robert Noga.
Przeszkodą ma być fakt, iż jedyny reprezentant Polski, który koszulkę z Orłem założył jako zawodnik klubu tarnowskiego jest uznawany za ikonę „Tarnovii”, która jest odwiecznym rywalem „Unii”, kojarzonej wprost z Mościcami i ówczesnymi Zakładami Azotowymi.
Z drugiej strony na barykadzie widzimy społecznika Michała Ligęskiego, który prowadzi równoległe krucjaty. Pierwsza ma zastopować ideę nazwania stadionu imieniem Barwińskiego; druga zmierza, by nadać obiektowi patronat Stanisława Buckiego, jednemu z najwybitniejszych piłkarzy w historii „Jaskółek”.
Michał Ligęski prowadzi między innymi zrzutkę internetową na wielką flagę poświęconą Stanisławowi Buckiemu. A w ostatnich dniach pofatygował się do urzędu i na dzienniku podawczym złożył oficjalne pismo z wnioskiem o nadanie imienia tegoż stadionowi piłkarskiemu.
Miasto, jak na razie, nie zajmuje stanowiska w sporze. Nie chce dolewać oliwy do ognia.
Co na to radny, piłkarz i działacz w jednej osobie?
Na krótką pogawędkę dał się namówić szef Komisji Sportu Rady Miejskiej, Henryk Łabędź. To, co warto odnotować, były piłkarz i działacz sportowy.
– Panie przewodniczący. Rozumie Pan coś z tego?
– Pyta pan o stadion w Mościcach? Coraz mniej. I jestem zdziwiony całą ta kłótnią.
– Dobra. Antoni Barwiński to dobry pomysł na patrona stadionu?
– Bardzo dobry pomysł. Przecież to legenda tarnowskiej piłki. Wielokrotny reprezentant Polski. Jedyny powołany z tarnowskiego klubu. Miałem zaszczyt poznać pana Antoniego. Wręczył mi nawet brązową honorową odznakę PZPN, gdy byłem działaczem „Metalu”. Przeszliśmy na „ty”, z czego jestem dumny.
– Ale związany z „Tarnovią”.
– I co z tego. Z „Unią” też. Przecież grał w Mościcach.
– Ale widocznie nie dość długo.
– Pamięta pan Andrzeja Kiełbusiewicza?
– Pamiętam. Trener pływaków i wybitny zawodnik. Multimedalista. Patron pływalni w Mościcach
– Dobrze. A gdzie mieszkał Kiełbusiewicz?
– Nie wiem.
– Otóż na osiedlu Koszyckim mieszkał. Niedaleko mnie. I co? Może to powód, by nie nazywać jego imieniem pływalni w Mościcach? Przecież z „Koszyckiego” jest. Nie z Mościc. A gdybyśmy chcieli nazwać ściankę wspinaczkową na Akademii Tarnowskiej imieniem sióstr Kałuckich czy Edyty Ropek. To co, one mieszkają na uczelni?!
– Wracając do piłki. Jest propozycja, by stadion nosił imię Stanisława Buckiego. On na pewno jest tysiącprocentowym „Unistą”.
– Ale jako trampkarz zaczynał w „Wiśle" Kraków. Stasiu Bucki to rzeczywiście legenda. Nawet z nim grałem. Bardziej przy nim grałem, bo byłem za krótki. Pamiętam, jak mu piłeczka chodziła, jak pykał wolne. Co do milimetra nad murem. Świetnie wkręcał piłkę. Na boisku walczak i harpagan. Taki sam był jako trener. Nerwus był. Ale każdy element ćwiczyłeś dotąd, aż go wykonałeś poprawnie. Perfekcjonista.
– To kto za tego patrona? Antoni Barwiński czy Stanisław Bucki?
– Obaj są bardzo godni. W tej całej dyskusji denerwuje mnie jedno. To przepychanie się, że ten z „Tarnovii”, tamten z „Unii”. A czy ktoś pojął wreszcie, że chodzi o stadion miejski a nie klubowy? Że na ten stadion pieniądze dało ministerstwo, czyli podatnik, a nie jedna czy druga firma? Że takie samo prawo do niego mają Mościczanie jak i mieszkańcy Krzyża, Gumnisk czy Falklandów?
– Wszystko pięknie, ładnie. Nie zmienia to faktu, że stadion patrona nie ma.
– No nie ma, bo zamiast przepychać się na Facebooku, to może lepiej siąść i porozmawiać? I przedyskutować całą sprawę a nie bezsensownie napinać się. Każdy ma swoje argumenty.
Rozmowie przysłuchuje się Tomasz Żmuda z Naszego Miasta Tarnów. To Mościczanin. I niegdyś wyczynowy koszykarz. Medalista Mistrzostw Polski.
– Szkoda, że musimy się kłócić o takie sprawy, jak patronat dla stadionu. Wcale nie neguję zasług Antoniego Barwińskiego. Ale, jako Mościczanin, też rozumiem wrażliwość ludzi z naszej dzielnicy – twierdzi.
Meczyk jednak się odbędzie
Stadion otworzyć trzeba. I taka uroczystość jest już zaplanowana. W sobotę, 20 czerwca, na wypielęgnowaną, hybrydową murawę wybiegną gracze tarnowskiej „Unii” i „Bruk-Betu Termaliki” Nieciecza.
Krąży po Tarnowie wieść, że kilka dobrych lat temu był plan, aby to drużyna „Słoni” była gospodarzem obiektu. Ale nim nie jest, bo pewnych spraw nie udało się dogadać.
Po meczy Niecieczan z Unistami na boisko wybiegnie seniorska drużyna „Jaskółek”, naprzeciw której stanie reprezentacja piłkarzy z innych tarnowskich klubów.