Handel w wolną niedzielę. Winny, ale bez kary
Sąd Rejonowy dla Krakowa – Nowej Huty uznał, że Grzegorz T. złamał prawo, otwierając swoje sklepiki w niedzielę wolną od handlu, w których pracowały zatrudnione u niego kobiety. Jednocześnie sąd odstąpił od wymierzenia kary.
18 marca inspektor Państwowej Inspekcji Pracy skontrolował prowadzone przez Grzegorza T. sklepiki osiedlowe. Okazało się, że za ladami stali pracownicy, a z Polskiej Klasyfikacji Działalności wynikało, że w budkach można kupić produkty spożywcze, napoje i wyroby tytoniowe. Właściciel sklepików, wiedząc, że papierosy sprzedają się najlepiej, uznał, że łapie się na wyjątek zapisany w ustawie. Tam w punkcie szóstym ustawodawca zaznaczył, że spod zakazu są wyłączone np. sklepy oferujące tytoń.
Na jego nieszczęście PIP uznał inaczej. Takie samo zdanie podzielił sędzia i w czerwcu Grzegorz T. został skazany na karę grzywny w wysokości tysiąca złotych, od czego się odwołał.
Połowiczny sukces
Tym razem sąd był dla niego łaskawy. Co prawda uznał, że jest winny wykroczenia, ale jednocześnie odstąpił od wymierzenia kary. Bezsporny był fakt handlu w niedzielę oraz to, że przedsiębiorca miał wpisany nieodpowiedni kod PKD. Dwa dni później go zmienił i następne kontrole PIP zakończyły się dla niego (pod tym względem) pozytywnie.
Sędzia stwierdziła także, iż tryb uchwalania nowego prawa był bardzo szybki. Przez to przedsiębiorcy nie mieli czasu, aby się odpowiednio przygotować. – Właściwą reakcją będzie odstąpienie od wymierzenia kary – zaznaczyła Małgorzata Siwiec-Niemczuk. Wyrok nie jest prawomocny.
Obrońca Grzegorza T. stwierdził, że wyrok jest pozytywny dla jego klienta, ale można by było z nim polemizować. – Na pewno wystąpimy o pisemne uzasadnienie – poinformował.