Harcerze będą zabezpieczać ŚDM. Skutecznie?

Harcerze będą tworzyć czteroosobowe patrole piesze. Tym samym staną się jednym z filarów zabezpieczenia medycznego podczas Światowych Dni Młodzieży. Pojawiły się jednak wątpliwości, czy ZHP i ZHR mają odpowiednią liczbę przeszkolonych druhów.

4 maja wojewoda Małopolski wydał ogłoszenie na wybór realizatora m.in. patroli pieszych podczas Światowych Dni Młodzieży. 11 maja została podpisana umowa z harcerzami z ZHP i ZHR. Jak twierdzi nasz anonimowy informator, który ma doświadczenie w zabezpieczeniu medycznym, organizacje nie spełniały określonych wymagań, a mimo to zostały wybrane do zabezpieczania ŚDM. Urząd Wojewódzki zaprzecza tego typu doniesieniom.

2112 harcerzy

Ogłoszenie dotyczyło oferty na zabezpieczenie pieszych patroli - każdy składa się z czterech osób. W trakcie spotkań z papieżem takich grup ma być maksymalnie 518 i 528. W pozostałe sześć dni od czterech do 194.  Jak się dowiedzieliśmy, w Krakowskim Pogotowiu Ratunkowym to mocno wyśrubowane normy, ponieważ zazwyczaj takie patrole składają się z dwóch członków.

Na początku w ogłoszeniu wojewoda zaznaczył, że w takim zespole muszą być przynajmniej dwie osoby, które są: ratownikami, ratownikami medycznymi dyplomowanymi lub mają wykształcenie pielęgniarskie. Później wymogi te zostały zmniejszone – wystarczyła jedna taka osoba w składzie. Koszt, jaki poniesie województwo, to maksymalnie 730 zł za członka patrolu. Znaczącym kryterium, bo decydującym w 70% o tym, kto będzie wykonawcą, jest doświadczenie.

Jak się okazało, harcerstwo miało spełniać te warunki, dlatego w 75% pokryje to zapotrzebowanie własnymi ludźmi, którzy zostaną ściągnięci z całej Polski. Na lodzie zostały firmy i organizacje, które działają w Krakowie i Małopolsce - dla przykładu te zabezpieczające praktycznie każde wydarzenie organizowane w Łagiewnikach.

Nasza rozmówczyni  związana z branżą ratownictwa medycznego twierdzi, że nie ma w tym nic złego, ale zauważa, że harcerze nie mają odpowiedniej liczby wykształconych osób. – Na stronach ZHP i ZHR są informacje o tym, aby harcerze zapisywali się na odpowiednie kursy. Będą one trwać jeszcze  lipcu. Gdy umowa została podpisana, nie spełniali warunków – usłyszeliśmy.

Harcerze się szkolą

I faktycznie na stronie Związku Harcerstwa Polskiego trwają zapisy na pełne kursy Kwalifikowane Pierwszej Pomocy. ZHP zachęca swoich członków do ich odbycia. Związek ma też za nie zapłacić. Podobnie jest w Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Jak się okazało, kursy KPP ma za sobą jedynie 300 osób, kolejne 2,5 tysiąca przeszło kurs pierwszej pomocy, czyli poznało podstawy.

Przedstawicielka ZHR, Anna Malinowska, mówi, że w składzie będzie jeden sanitariusz, osoba po kursie mająca minimum 16 lat i osoby do pomocy (np. młodzież po 14 roku życia). – Ja w takim wieku dla przykładu rozdawałam kubki z wodą – odpowiada na pytanie, co będą robić tak młodzi ludzi w pieszych patrolach, rzeczniczka ZHR.

Wątpliwości ma nasza anonimowa rozmówczyni. – Jeśli równocześnie coś zacznie się dziać trzem osobom, ludzie ci nie będą wiedzieli, co zrobić – twierdzi. Jednak nie są to jedyne zarzuty, które kierują w stronę wojewody. – Wszystkie inne organizacje, które znają teren i są doświadczone jak Malta, PCK czy Caritas, zostały odsunięte. A przecież oni tutaj mieszkają. Nie trzeba ich utrzymywać przez ten czas, a harcerzy z całej Polski już tak. Gdzie tu logika? Wydaje się pieniądze na zewnętrz, a nie wykorzystuje tych, których się ma na miejscu – dodaje.

Inną sprawą była kwestia organizacji włączonych do współpracy z systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego. Jednak tutaj wątpliwości rozwiewa specustawa i przyjęty regulamin współpracy Harcerskich Ochotniczych Grup Ratunkowych.

Województwo nie ma wątpliwości

– Złożone przez ZHP i ZHR oferty, będące odpowiedzią na opublikowane ogłoszenie, odpowiadały w pełni ogłoszeniu – odrzuca zarzuty Krzysztof Marcinkiewicz, rzecznik prasowy wojewody Józefa Pilcha. Według urzędu, obie organizacje harcerskie mają odpowiednią liczbę przeszkolonego personelu.

Jak zaznacza Marcinkiewicz, „przy dokonywaniu wyboru organizacji wzięto pod uwagę potencjał liczebny organizacji, dotychczasowe doświadczenie, kompleksowość oferowanej usługi a także status tych organizacji, uwzględniając ich pozytywny wizerunek utrwalony w opinii publicznej”. Do tego dochodzi szereg innych zalet.

Nie ma mowy o nierówności?

– Wszystkie organizacje były traktowane równo, żadna z organizacji nie była w jakikolwiek sposób uprzywilejowana. Szczególnie istotnym było to, że tylko te dwie organizacje były w stanie zaproponować kompleksową realizacje zadania, przy uwzględnieniu także ich wzajemnej współpracy, co stanowiło także o ich wzajemnej komplementarności – twierdzi Marcinkiewicz. –  Takie zaproponowane rozwiązanie było  w pełni satysfakcjonujące – dodaje.

Dla Józefa Pilcha nie jest problemem to, że ZHP i ZHR szkolą i będą szkolić harcerzy. – Z punktu widzenia wojewody, istotne jest to, aby osoby realizujące zabezpieczenie posiadały nie tylko doświadczenie,  ale także wiedzę i to wiedzę aktualną przydatną i niezbędną  do realizacji zakontraktowanych zadań – zachwala harcerzy Krzysztof Marcinkiewicz.

Plan B

Jak już zostało wspomniane, dowódcy harcerzy wciąż zachęcają druhów do przyjazdu na ŚDM i wcześniej wzięcia udziału w szkoleniach z pierwszej pomocy czy KPP dla osób starszych. Gdyby jednak nie udało się organizacjom zapewnić, Józef Pilch twierdzi, że ma plan zapasowy. Nie zdradza jednak żadnych szczegółów. – Wojewoda posiada instrumenty pozwalające na zabezpieczenie odpowiedniej liczby patroli pieszych w celu zabezpieczenia medycznego ŚDM – zapewnia Marcinkiewicz.