Ich już nie ma, ocenę trzeba wystawić. Radny: dość złego zarządzania miastem
Wybory przed nami
W środę 24 czerwca radni miejscy debatowali nad wykonaniem budżetu za 2025 rok.
Na początku sesji na mównicy pojawił się skarbnik miasta Tomasz Tylek.
Przekazał, że Regionalna Izba Obrachunkowa pozytywnie zaopiniowała sprawozdanie z wykonania budżetu Krakowa.
– RIO stwierdziła, że jest ono zgodne ze stanem faktycznym. Ocena merytoryczna z wykonania budżetu jak zawsze pozostawiona jest Radzie Miasta Krakowa – podkreślił Tylek.
Podał kluczowe liczby: dochody wyniosły 9,6 mld zł, wydatki 10,6 mld zł, a deficyt 947 mln zł, co oznacza, że był większy o 102 mln zł w porównaniu do 2024 roku.
Z kolei kwota długu na koniec 2025 r. wyniosła ponad 7,8 mld zł.
To przyrost o nieco ponad miliard złotych w porównaniu do roku poprzedniego.
W przeliczeniu na jednego mieszkańca stolica Małopolski jest najbardziej zadłużonym miastem w kraju.
Taka szczegółowa prezentacja następowała z reguły po wystąpieniu prezydenta Krakowa.
Jednak po referendum, które odbyło się 24 maja, sytuacja w mieście jest nietypowa.
Aleksander Miszalski został odwołany, a wybory dopiero przed nami. Funkcję prezydenta pełni obecnie Stanisław Kracik, który w minionych miesiącach był zastępcą Miszalskiego.
Oświata musi kosztować
W dalszej części prezentacji Tomasz Tylek wyliczał, że standardowo miasto najwięcej wydaje na oświatę: w ubiegłym roku było to prawie 4 mld zł.
Na dwóch kolejnych pozycjach uplasowały się transport (ponad 1,6 mln zł) oraz gospodarka komunalna i ochrona środowiska (blisko 1 mld zł).
Tylek odnosił się m.in. do słów krytyki, że Kraków masowo wyprzedaje swój majątek.
Zwracał uwagę, że stolica Małopolski nie jest tutaj liderem.
– W ubiegłym roku sprzedaliśmy go za 70 mln zł, w tym czasie Wrocław sprzedał go za 359 mln zł – wyliczał skarbnik.
Komentarze radnych
Do tych wszystkich liczb i słów skarbnika odnosili się radni.
Mariusz Kękuś z klubu Prawa i Sprawiedliwości stwierdził, że sytuacja finansowa Krakowa jest zła, a nawet bardzo zła.
– Jeśli nie zmienimy polityki finansowej, to za chwilę w mieście nie będziemy robić żadnych inwestycji – dodał.
– Prezydent Miszalski, który dostał czerwoną kartkę, nie skupił się na tym, co najważniejsze, czyli na naprawie finansów miasta. Wprowadził natomiast Strefę Czystego Transportu, której mieszkańcy nie chcieli – podkreślał.
Wskazywał, że Kraków jest najbardziej zadłużonym miastem w Polsce w przeliczeniu na jednego mieszkańca, mimo że nie ma najniższych dochodów w skali kraju.
Wyliczał, że za 2023 rok dochody miasta wyniosły ponad 7 mld zł, a za ubiegły ponad 9 mld zł.
– Mamy więcej w kasie miasta, a poziom realizowanych inwestycji spada – komentował.
Jego zdaniem Aleksander Miszalski chciał rozwiązać problemy finansowe, sięgając do kieszeni mieszkańców, fundując im podwyżki różnych usług.
– Dość tego. Dość dziadostwa, dość złego zarządzania miastem – mówił Kękuś.
Zwracał uwagę, że Kraków zaciągał nowe kredyty, żeby spłacać stare zobowiązania.
– To miasto nie zasługuje na takie traktowanie i taką politykę – skwitował.
– To moja ósma sesja absolutoryjna. Tym razem czuję się jednak zwolniony z obowiązku analizowania pracy prezydenta za 2025 rok, bo najlepszą ocenę wystawili Aleksandrowi Miszalskiemu sami mieszkańcy Krakowa w referendum – komentował z kolei radny Michał Starobrat z klubu Kraków dla Mieszkańców.
– To oni wyręczyli radnych i podjęli jednomyślną decyzję, że nie zarządza miastem tak, jakby sobie życzyli – dodawał.
Zwrócił uwagę, że najgorszym wskaźnikiem jest poziom zadłużenia.
– Mieszkańcy pytają, jak to wpływa na ich życie. Powinniśmy to prosto tłumaczyć: codziennie z miejskiej kasy wypływa ponad 1,1 mln zł – nie na spłatę tego zadłużenia, tylko na koszty tego zadłużenia – tylko po to, aby ono nie rosło. Spłacamy wyłącznie odsetki – mówił Starobrat.
– Aleksander Miszalski obiecał, że rok 2025 zamknie deficytem na poziomie 727 mln zł. Tyle miało nam zabraknąć, aby znaleźć środki na bieżące działania oraz inwestycje. Ostatecznie deficyt zamknął się kwotą 947 mln zł – wskazywał.
Sytuacja jest kuriozalna
Radny Grzegorz Stawowy z Koalicji Obywatelskiej zwracał uwagę, że sytuacja jest kuriozalna, bo debata dotyczy prezydenta, który nie pełni już funkcji.
Jednocześnie wskazywał na rzeczy, które były pozytywne za kadencji Aleksandra Miszalskiego.
– Wdrożono m.in. systemy nadzoru nad zadaniami realizowanymi w mieście – podkreślał.
Odnosił się również do wypowiedzi poprzedników.
– Łatwo mówić, że wydatki bieżące rosną. Ale warto zwrócić uwagę, że z tego miliarda zł wzrostu 500 mln zł to były podwyżki dla nauczycieli, które wynikały ze zmian ustawowych – dodawał.
Radny Stawowy wskazywał, że oczywiście źle się dzieje, że zadłużenie Krakowa rośnie.
Aktualizacja:
Rada Miasta Krakowa, choć niejednogłośnie, pozytywnie przegłosowała absolutorium. To oznacza, że zdaniem radnych prezydent prawidłowo wykonał budżet za poprzedni rok.